Ryszardzie, pozwól iż postaram się zaprezentować swój punkt widzenia bez obrażania nikogo wierzącego.
Po pierwsze co do opłacania kleru... dlaczego skoro nasze państwo nie jest państwem wyznaniowym (jeszcze) pieniądze wszystkich podatników mają być łożone na kościół? Skoro katolicy chcą wspomagać kościół niech robią to z własnej kieszeni. Bardzo dobrze do tego tematu podszedł krzyc, pozwól że zacytuję jego post z którym się w 100% zgadzam:
A tak na koniec: jako katolik uważam, że sam powinienem finansować swój Kościół i zapewnić naukę religii swoim dzieciom.
Skoro konstytucja gwarantuje rozdział Państwa od kościoła dlaczego instytucja zwana kościołem katolickim ma być dofinansowywana z budżetu państwa i pieniędzy podatników (tych niewierzących również)?
Teraz co to uczciwej możliwości wyboru... o tutaj mnie zaskoczyłeś... jaka uczciwa możliwość wyboru? prezentuje się jednynie słuszną katolicką wiarę i wkłada się młodym ludziom do głowy iż to jest jedynie prawdziwa wiara i jedynie słuzna ideologia. Tak jest i kropka. W szkole jeżeli już miano by robić cokolwiek z wiarą to powinno to być raczej "religioznastwo" a nie 'jedynie słuszna religia" narzucona z góry. Dlaczego nie mówić dzieciakom nie tylko o chrześcijaństwie, przecież jest jeszcze do wyboru spora masa innych religii... judaizm, hinduizm, bahaizm, islamu, taoizm, shint?, buddyzmu, sikhizm, dźinizm, religie plemienne oraz całe setki innych wierzeń.
Ale nie... kościół katolicki uważa iż jest jednym słusznym kierunkiem, i to jest jedynym słusznym wyborem?
Jeszcze parę słów go Grey-a... mówisz że teraz autorytetem dawniej był JPII a teraz został wojewódzki... to właśnie pokazuje jak "silna jest wiara" młodych ludzi, 90% społeczeństwa deklaruje się jako katolicy... jednak po wyjściu z kościoła i odbębnieniu "procedury" (bo co by sąsiad powiedział). Ten sam katolik już zapomina o zasadach jakich nauczał go jego kościół.
Jakiś to kolos na glinianych nogach gdy wiernych trzeba "pacyfikować" od młodego wieku aby zostali wiernymi. Pokazuje się jedynie słuszną drogę, którą podążają wszyscy. Stosuje się zasadę jeżeli nie jesteś "z nami" to jesteś przeciwko nam? Każda negatywna wypowiedź na temat kościoła katolickiego jest traktowana jako atak na tę instytucję i wszystko co się mówi w innym kanonie myślenia jest traktowane niemalże jako "obraza uczuć religijnych". Zaraz się podnosi wrzask jacy to ateiści są źli bo atakują kościół. Niech sobie kościół i religia będą sobie w kościele i niech odpowiedzialni wierzący rodzice zadbają aby ich dziecko zrozumiało i chciało wierzyć tak jak oni. Jak już pisałem wyżej tak kiedyś było i mam wrażenie iż "jakość wierzących" była zupełnie inna.


