1

(89 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Mq napisał/a:

Ja rozumiem Twoje podejście do tematu we względzie przekazania podstaw. Tylko że nie jestem przekonany czy sięganie aż tak daleko jak komputery 8-bitowe to nie jest w tym wypadku przesada. W zasadzie gdybym miał się wypowiedzieć na temat edukacji od podstaw, to ja bym chyba wolał ludziom to tłumaczyć na bazie peceta z dosem. Jest to lepszy moim zdaniem punkt wyjścia, bo zupełne podstawy o jakich piszesz da się na tym łatwo przedstawić, a jednocześnie w drugą stronę zachowuje się kontekst i jakieś takie bardziej powiązanie wprost z komputerem współczesnym.

Nikomu nie życzę programowania nawet na Z80/8080, nie mówiąc o 8086, czy późniejszych (generalnie Intel Outside!) ;-)
Architektura Intela od samego początku jest zbędnie skomplikowana, adresowanie pamięci, czy I/O "popaprane" i wprowadziłoby to więcej zamieszania, niż pożytku. Dziś zresztą Intel zdaje się być w lekkiej defensywie i to mi się bardzo podoba. Jakby nie patrzeć... ARM to "duchowy następca" 65xx.

Idea jest taka - to ma być maksymalnie... proste. A nic nie jest tak proste (i poglądowe za razem), jak 6502. DOS też nie jest prosty i ma bardzo specyficzne mechanizmy (przepisywałem kiedyś pod nim sterownik drukarki w asemblerze x86, tak, aby obsługiwał Mazovię, bo skubany nie łykał potrzebnych kodów ASCII - nikomu nie polecam, po 65xx i 68xxx to była prawdziwa trauma ;-)), a z drugiej strony narzuca pewne mechanizmy myślenia, które nie sprawdzą się już przy pracy na współczesnych systemach, więc lepiej te mechanizmy w ogóle cichaczem pominąć. Lepsza byłaby Amiga, czy nawet ST, ale... no niestety... te kompy są trudno dostępne, relatywnie drogie, wymagają drogich peryferiów (za samego UltraSatana można prawie kupić 65XE) a uczenie architektury 32-butowej jako "wstęp" też powodowałoby niepotrzebne skomplikowanie tematu. Zresztą.. A8 nie jest "daleko", jest bardzo blisko, każdy może sobie odpalić prosty emulatorek, MADS-a, czy MAD Pascala i Geany, jeśli nie chce katować się MAC/65. Zresztą ogromną i często niedocenianą zaletą komputerów 8-bitowych było to, że 90% z nich zgłaszało się użytkownikowi... językiem programowania (ok, BASIC, ale zawsze - nawet z niego można wrzucić i odpalić kawałek kodu maszynowego i wyniki dostępne są... natychmiast). Potem już tak nie było... już w erze 16 bitów użytkownik był coraz bardziej "oddzielany" od sprzętu, poprzez kolejne warstwy systemu operacyjnego, GUI itd... gdzieś po drodze zatracono tę pierwotną łatwość programowania. Dziś, żeby programować, trzeba wgrać na maszynę prawie drugi system operacyjny - czyli opasłe środowisko, z rozbudowanym IDE, gigabajtami bibliotek, dokumentacji, kompilatorów itd... a i tak kończy się na wywoływaniu gotowych "klocków" z tychże bibliotek. Tylko programiści mikrokontrolerów są jeszcze relatywnie blisko sprzętu, ale to jest nisza (i ci najczęściej rozumieją, jak to wszystko działa).

2

(89 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Mq napisał/a:

@laoo, trochę to myślę że tak, i że masz rację. Tylko że można to zrobić w formie np. krótkiego rysu historycznego na jednaj lekcji o Z80, 6502, M68k, tak ogólnie o co chodzi i co jest grane w temacie i wystarczy. Kto chce głębiej, to sobie sięgnie do tego w wolnym czasie i zrobi we własnym zakresie. Tutaj odebrałem to co napisał UnDead bardziej jako namowę do tego, żeby w ogóle się uczyć np. programować na starych ośmiobitowcach i robić z tego przykładowo jakąś większą część programu nauczania w szkole, i temu jestem przeciwny swoją wypowiedzią. Choć nie wykluczam, że może źle zrozumiałem coś. Mi się wydawało, że kontekst dotyczy tego, żeby uczyć się starych sprzętów, które już nie istnieją zamiast od razu nowych technologii. Nie mam nic przeciwko rysowi historycznemu, ale w umiarkowanej formie jednogodzinnego wykładu czy tam lekcji ogarniającej pobieżnie cały temat i już.

Nie chodzi o szkoły, tylko zajęcia pozaszkolne (kto w szkołach zna 6502, z nauczycieli..). Nauczanie "informatyki" w Polsce polega na uczeniu Excela i HTML-a na poziomie podstawowym. Większość młodych ludzi umie komputer odpalić (najlepiej taki z Windows) i odpalić na nim grę, film (w tym pornola) oraz zapuścić muzę. :) 99% nie ma pojęcia, jak to działa... i niestety, mamy potem gościa (np. "dewelopera") po informatyce, który umie składać aplikację z "klocków" w IDE, ale.. nadal nie ma pojęcia, jak ten komputer działa. I nie chodzi o rys historyczny, tylko o "przerobienie" zasad pracy komputera na najniższym, możliwym poziomie, od A-Z. Małe Atari nadaje się do tej roli doskonale.

Tak się składa, że mam ciągle kontakty branżowe z takimi pożal się Boże "inżynierami" i zgadzam się z kilkoma osobami (poza tym forum), że mianownik jest wspólny - wszystkim im brakuje podstaw: bit/bajt, szyna danych, szyna adresowa, rejestr, przerwanie, I/O itd. Ja zaczynałem od takiej wiedzy, potem mogłem bez problemu pracować pod 11, różnymi systemami operacyjnymi (dziś już nie ma nawet tylu chyba...), nie ma dla mnie znaczenia, czy komp pracuje pod macOS, Linuksem, *BSD, czy Windows - na każdym mogę wykonać dowolne zadanie... bo... tak naprawdę pod spodem są zera, jedynki, przerwania i kilka rzeczy, które występowały już nawet w małym Atari, ale dziś po prostu są nieco bardziej złożone i działają na 64bitach, zamiast na 8.

Dzięki pracy tylko jednego człowieka, mamy zresztą fantastyczne materiały edukacyjne dla Atari, jak choćby:
https://eduinf.waw.pl/inf/retro/009_de_ … i/0001.php

... czy ...

https://eduinf.waw.pl/index.php

... nic tylko korzystać. A takich inicjatyw jest o wiele więcej.

3

(89 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

zbyti napisał/a:

@UnDead ale dlaczego 6502 by uczyć współcześnie? To procesor dla ubogich. 6809 to jest porządny 8-bitowiec bez tylu kompromisów.

Ale zauważ, że tu jest pewien paradoks... taki fajny CPU, a nie doczekał się żadnego, sensownego kompa, którego byłby sercem. CoCo to żart w porównaniu nawet z A8, czy C64. OK, dla Atari jest Liber809 i sam mam zamiar to przećwiczyć (a nawet pewien dość ambitny plan), ale... po co komplikować sobie życie? 6809 jest bardziej złożony, a więc skomplikowany, niż 6502. A niczego więcej na nim nie wytłumaczysz młodemu człowiekowi, niż na 6502. Do 6502 jest najwięcej literatury, gotowego kodu, a sam procek jest ekstremalnie prosty. I o to właśnie chodzi.

4

(89 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Mq napisał/a:

Edit: a jeszcze co do duszy. Oczywiście, że te stare układy mają duszę. Z tym że mają ją dla nas i ewentualnie dla tych, którzy grzebią w retro. Ale dla słuchacza-odbiorcy muzyki samej w sobie nie ma to wielkiego znaczenia. Chodzi mi o punkt widzenia z jakiego wychodzimy odbierając taką twórczość. Zwróć uwagę, że my najpierw mamy w głowie zakodowane, że będziemy słuchać muzyki np. z Pokeya, a dopiero jej słuchamy i wtedy w tym kontekście możemy doznać opadu szczęki. Ale czy było by tak samo, gdyby np. puścić utwór ten sam komuś spoza naszego wąskiego kręgu entuzjastów i ten ktoś odbierał by po prostu muzykę samą w sobie? Obawiam się, że niekoniecznie.

No i tu możesz się (pozytywnie) zdziwić. Wielu z nas, "dziadów" nie ma pojęcia o tym, że oto właśnie żyjemy w czasach retro-renesansu. Okazuje się, że dzisiejsza młodzież uważa lata '70/'80 XX wieku za "nieco magiczne, czasy antyczne" (coś, jak my lata '20/'30 kiedyś) i wiele rzeczy z tego okresu jest ponownie w modzie. Ba, nie tylko ciuchy, fryzury, czy choćby design przedmiotów wszelakich, ale... konsole i komputery również (w tym "pikselowa grafika"). Dowiedziałem się tego od własnej młodzieży i ich kolegów/koleżanek. Zresztą, że fala jest wzrostowa widać choćby po sklepach... na półkach MediaMarktu zagościły współczesne klony C64, "wznowiono" produkcje ZX Spectrum, czy Amstradów... z naszymi Atarynkami ciągle jest nieco gorzej (tzn. IMO nie ma ciągle współczesnego A8 na FPGA w jakiejś bardziej masowej produkcji (Eclaire XL się nie liczy, bo to bardziej eksperyment - ciągle czekam na moją sztukę.. i autor przekonuje mnie, że prędzej, czy później ją otrzymam).

Spotkałem się ostatnio z ciekawymi pomysłami wykorzystania retro-komputerów do nauki podstaw informatyki na poziomie najbliższym sprzętowi. Okazuje się, że dzisiejszy PC/Mac jest zbyt  skomplikowany, aby młodziutki adept mógł w łatwy sposób ogarnąć funkcjonowanie komputera na jego przykładzie. Ba! RPI okazało się do tego celu zbyt złożone... O wiele prościej tłumaczy się zasady działania CPU i komputera na jakimś sprzęcie na 6502, niż na Armie, czy x86-64 i z tym się w 100% zgadzam. Tak więc istnieje szansa, że jeszcze wiele przed nami (sam dałem się namówić i też mam zamiar przyłożyć łapki do projektu edukacyjnego na 6502, w miarę wolnego czasu i wolnych zasobów, ale o tym "sza" - tzn. więcej będzie na Youtube, gdy projekt ruszy...).

5

(89 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Mq napisał/a:

Ze swojej strony uważam, że zarówno Pokey, jak i SID, jak i YM/AY i cała gama podobnych układów wykorzystywanych w latach 80-tych do generowania dźwięku, to wszystko jest tej samej klasy złom elektroniczny z szeregiem prostych generatorów i filtrów, o których nie da się w zasadzie w ogóle powiedzieć, że mają coś takiego jak "możliwości". Na dzień dzisiejszy to wszystko to jest jeden pies, a że komuś się to podoba, to tylko dlatego, że jesteśmy z tym związani sentymentalnie i rozumiemy te klimaty. Jeden bardziej lubi Pokeya, inny YM-a, jeszcze ktoś tam SID-a.

Rozumiem, że to swoisty cynizm, niemniej nie jest to prawdą - czego by nie mówić, szczególnie w odniesieniu do SID-a, który jest nie tylko legendą, ale też wspaniałym narzędziem w rękach fachowców, jak choćby:

https://markus-klein-artwork.de/music/

Wielu profesjonalnych muzyków szanuje i lubi ten chip, który doczekał się bardzo ciekawych implementacji (jak choćby legendarna SidStation).

Sęk w tym, że i nasz atarowski POKEY naprawdę dużo może (choćby twórczość X-Ray'a pokazuje, co można z tego układu wydobyć, niektóre kawałki są po prostu fascynujące, np.:


itd.

Co najważniejsze - te układy mają "duszę", coś, czego nie ma dzisiejsza elektronika. Dziś kupuje się peceta, albo syntezator.. i po paru latach wywala się bez żalu, kupując nowszy model.

6

(19 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Filipmat napisał/a:

I drugie pytanie czy ruszy sio2sd na tym komputerze?

Ruszy, ale loader z poziomu kompa raczej nie zadziała - będziesz musiał używać menu z poziomu LCD urządzenia.
Niemniej, jeśli to "stock" 400, to odpalisz tylko gry/programy dla maszyny 16K (o czym tu już pisano).

W każdym razie, z moim 400 (PAL) SIO2SD działa.

7

(89 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

xxl napisał/a:

fizyki nie oszukasz, jak polaczysz kanaly zeby wybrownac szanse do YM to genialnemu POKEYowi zostaja juz tylko dwa a i tak potrafi wyp* tylko prostokat podczas gdy YM za grosze popuszcza w trojkaty i pily

I co z tego, skoro YM brzmi... paskudnie i ma wieczną chrypę. :P

Już SID 6581R3 jest lepszy, pomimo szumów... Nie, nie przekonam się do YM (a żeby nie było, próbowałem, nie raz... z rożnymi głośnikami, słuchawkami itd... i nie podchodzi mi w żadnej postaci). Nie moja bajka, jak to mówią... POKEY (& SID) rulez! :D

8

(89 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

zbyti napisał/a:
UnDead napisał/a:

A o mały włos, mógł to być produkt pod marką Atari. :(

LOL. Najpierw opisujesz co Tramiel robił z "projektem" by zrobić z niego tani produkt a teraz żałujesz? Jakby Tramiel kupił Amigę to pewnie nie była by to Amiga jaką znamy :P

Zapewne masz sporo racji, do tego mogłaby zostać wydana w obudowie a'la 1450XLD i pewnie nie nazywałaby się "Amiga", tylko Atari 1800XE, czy coś w ten deseń. :P

Anyway... wrzucałem w tym wątku link do filmu, w którym sami twórcy tego komputera przeprowadzają całą, długą prezentację, wykazując krok po kroku, że Amiga to "Atari 800 na sterydach", a od tego zaczęła się ta dyskusja o Amigach właśnie. :D

9

(89 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

xxl napisał/a:
UnDead napisał/a:

AY/YM jest najgorzej brzmiącym układem z całej Wielkiej Trójki (POKEY, SID, AY/YM).

YM przynajmniej nie falszuje jak genialny POKEy.

Hm... po przesłuchaniu setek utwórów na POKEYe, w tym w stereo mam wątpliwości, czy POKEY "fałszuje", czy raczej twórcy, którzy nie umieją go używać. :)

xxl napisał/a:

ale cos w tym jest... ktos kto sie przesiadal z 8 bit c64/zx/atari na 16 bit i mial porownanie amiga/st to wchodzil pod dywan slyszac dzwiek ST... niestety nie robilo roboty, amiga zamiatala konkurencją jak szmacianą laleczką.

Mnie przeraża jakość dźwięku z YM w ST. To po prostu koszmarnie "pi*" (w okolicy, ehem... basów). Co ciekawe, AY w Spectrum, czy Amstradzie brzmi lepiej, choć.. nie ma ani tej czystości dźwięku co POKEY, ani tych możliwości, co SID, szczególnie 8580. Reasumując, nie jestem fanem AY/YM w żadnej podstacji, ale pakowania czegoś takiego do maszyny 16-bitowej po prostu nie rozumiem (tym bardziej, że Atari miało zapas POKEY-ów i ich użycie kosztowałoby by Tramiela mniej, niż kupowanie YM-ów, skoro już upierał się przy dźwięku z 8-bitówki w ST (zamiast od razu dać przetworniki, jak w Amigach i mieć z tym spokój).


xxl napisał/a:

w sumie mozna cos dobrego o ST napisac: mozna go bylo dobrze sprzedac niewiele doplacic i kupic prawdziwy komputer.

Racja :) Ja jednak - wówczas - po prostu wolałem od razu kupić Amigę, tak, tylko 500-tkę na początek, ale po pół roku przesiadłem się na 2000, aby moment później zrobić z niej 2500 (68020/68881) oraz dołożyć ATOnce/286 (pisałem recenzję w "Enterze" i mi go sprezentowano) i dopiero wtedy zaczęła się zabawa na serio. :)

10

(89 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Cyprian napisał/a:
UnDead napisał/a:

Opóźnienie premiery 7800 o rok... kolosalnym błędem itd.

za opóźnienie 7800 można winić jedynie właściciela Atari Inc czyli Warner. Zamówili w GCC świetną konsolę  ale zapomnieli za nią zapłacić.
Warner chciał by Tramiel za 7800 zapłacił :) :) :)

Cóż... Tramiel był znany z kłopotów z płaceniem, zarówno kontrahentom, jak i swoim pracownikom. Miał takie polskie podejście do biznesu, żeby każdą rzecz uzyskać możliwie najtaniej.... a cóż, tanie jest wrogiem dobrego.

Cyprian napisał/a:

bądźmy poważni, arkusze kalkulacyjne, obróbka grafik czy tekstu nie wymaga wysublimowanego dźwięku. 
Warto pamiętać że w ST układ YM to nie tylko dźwięk, to też port Centronics oraz odpowiednik Portu B z XEL/XE.

OK, ale dokładnie takim samym aplikacjom na Amigach, czy dzisiejszych PC, nie przeszkadzają możliwości dźwiękowe. Nie dorabiajmy mitologii do prostego faktu: ST było tak ubogie, bo miało być _tanie_. Tramiel ową "taniość" podkreślał przy każdej okazji, a swoim inżynierom nakazał maksymalne wykorzystanie stockowych układów (czyli - nie chciał inwestować w zbyt wiele dedykowanych VLSI - właśnie, aby było taniej). I to wyjaśnia całą tajemnicę YM - po prostu był bardzo tani. Jakoś w STE nie przeszkadzały już o wiele lepsze możliwości dźwiękowe, prawda? Po prostu Tramiel po 4 latach zrozumiał, że dźwięk w ST się dalej nie utrzyma... bo rynek poszedł dalej, nawet na PC.

Cyprian napisał/a:

Swoją drogą ST miało mieć układ AMY, ale tutaj też Warner zawalił i ten świetny układ dźwiękowy był daleki od używalności. Finalnie AMY zostało sprzedane innej firmie która również nie była wstanie dokończyć tego układu.

No niestety, zawsze żałowałem, że AMY nie wypalił. To byłby "Kosmos"...

Cyprian napisał/a:
UnDead napisał/a:

Słowem brak możliwości oraz kiepska klawiatura, były jego zaletą w świecie biznesu?

skąd ten mit że ST nie nadaje się do gier. Gry 3D na ST bez blittera było szybsze niż na Amidze z blitterem :)
Jest sporo gier które są nadal świetne (z moich ulubionych chociażby Vroom, Lotus)

Zaraz, ale generalnie w latach '85-'89 nie powstawało za wiele gier 3D, to była epoka strzelanek i platformówek. Amiga z definicji nie była designowana pod gry 3D, tylko 2D z wieloma planami. ST zresztą też nie. Oczywiście to fajnie, że kilka gier 3D na ST chodzi doskonale, ale 99% ówczesnych gier, to gry 2D i prawie każda z nich chodzi gorzej, niż na Amidze. Wystarczy porównać cokolwiek - od Giana Sisters po dowolną Dizzy, czy R-Type lub Turricana.

Cyprian napisał/a:

Co do klawiatury to ST miał bardzo dobrą klawiaturę jak na swoje czasy. Uważam że do tej pory się ona sprawdza.

A tego mitu ja nie rozumiem. ;) (OK, to kwestia gustów, ale...). Dobre klawiatury w Atari skończyły się IMHO na serii XL (i to te wersje na przełącznikach mam na myśli, szczególnie "Typ 1"). Generalnie klawiatury dzielą się na mechaniczne i pozostałe. Zarówno te w XE, jak i w ST mają tę "gumowość" w pracy, przypominającą o wiele bardziej ZX Spectrum, niż IBM PC. Niestety. W Macu też klawiatury były na przełącznikach. Znowu - takie klawiatury są po prostu droższe, więc dlatego nie mogło być ich w ST. A gdyby ST miało klawiaturę tej klasy, co Amstrad CPC, czy każdy lepszy pecet, to byłoby o pięterko "wyżej"... OK, wiem, że są ludzie, którzy kochają "miękkie" klawiatury na gumkach, ale ja do nich nie należę. Tu niedoścignionym wzorem jest klawiatura IBM M. Amigowa klawiatura przynajmniej jest twarda i brzmi jak mechaniczna (choć w rzeczywistości jest gorsza od tych z C64/C128).

Cyprian napisał/a:
UnDead napisał/a:

Serio? Rozumiem, że PC miał gorszą rozdzielczość/częstotliwość odświeżania i monitory.. w tym paperwhite właśnie.

W 1985 roku (w sumie to jeszcze  w 1990) PC z podobnymi parametrami był parokrotnie droższy.
Dla porównania PC z kartą Hercules: 720×350 50Hz, ST 640x400 71Hz. Do tego mam wrażenie że typ monitora, też jest istotny, rubinowy 50Hz PC vs PaperWhite 71Hz w ST.

To prawda, za lepszą jakość się płaci. M.in. dlatego wygrał pecet, bo po prostu w komputerze profesjonalnym liczy się jednak jakość, a taniość ma mniejsze znaczenie. BTW: do PC z Herculesem też były monitory paperwhite. Ba, nawet te nędzne klony IBM PC od Commodore (klawiatury przypominały tanie, chińskie do wschodnich klonów), sprzedawane były z green lub paperwhite właśnie.

Cyprian napisał/a:
UnDead napisał/a:

... ale tylko jeśli - choćby - sformatowana dyskietka była w napędzie, w przeciwnym razie start owego systemu trwa niemiłosiernie długo, a użytkownik widzi piękny, biały ekran... zastanawiając się... "wisi, czy startuje?". Nawet STE tak ma....

taka była specyfika startu systemu. Z dyskietki były uruchamiane programy z AUTO oraz wielozadaniowe akcesoria.
Założeniem było że zawsze masz dyskietkę (co jest oczywiste, bo po co ci komputer bez dyskietki)
Z dyskietką parę sekund. bez 50sekund, wystarczy odłączyć stację dysków i system wstaje od razu.

Pamiętaj że w Amidze jest gorzej, musisz mieć na dyskietce system by wczytał się workbench, co trwa całkiem sporo.

Owszem, tyle tylko, że w Amidze odpalałeś Workbencha raz na 80 uruchomień kompa. Co więcej, aby działała gra, czy demko, Workbench nie tylko nie jest potrzebny, ale wręcz przeszkadza (zajmuje zasoby). I podobnie, jak w ST wystarczy Ci sformatowana dyskietka, na której nie ma niczego... dostaniesz okno CLI po prostu, zamiast Workbencha.

Cyprian napisał/a:

Wadą Amigi jest to że po wczytaniu z dyskietki sektora danych do RAM, blitter musi powtórnie odczytać te dane by je zdekodować CRC, czyli podwójna robota.
W ST kontroler dysków robi to w locie.

Sęk w tym, że Amiga wczytuje do RAM ścieżkę, a nie sektor i wyodrębnia z niej logiczny sektor. I to jest wielka przewaga nad resztą kompów z epoki, bo można w zasadzie dowolnie zorganizować zapis na dyskietce, zaemulować dowolny, inny format zapisu, czy też... czytać dyskietki z innych komputerów, np. z Maca, czego np. PC nie może.

Cyprian napisał/a:
UnDead napisał/a:

Amiga miała ponadto Genlocka - coś nieosiągalnego w świecie ST,

Na ST też jest genlock, dodatkowo ST ma możliwość synchronizacji zewnętrznej.

Jednak z jakiegoś powodu, to Amiga przyjęła się powszechnie w studiach TV i filmowych. ST głównie w studiach nagrań audio. Był moment, w którym ponad 80% Amig z wyższej półki (3000, 4000) trafiało do profesjonalistów z rynku wideo.

Cały czas robi na mnie wrażenie, że rozwinięcie koncepcji A8 na 16/32 bity dało tak wspaniałe rezultaty - technicznie nie było wówczas lepszego kompa w tej cenie. A o mały włos, mógł to być produkt pod marką Atari. :(

11

(89 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Adam Klobukowski napisał/a:
UnDead napisał/a:

... ale tylko jeśli - choćby - sformatowana dyskietka była w napędzie, w przeciwnym razie start owego systemu trwa niemiłosiernie długo, a użytkownik widzi piękny, biały ekran... zastanawiając się... "wisi, czy startuje?". Nawet STE tak ma....

Cóż, podobnie ma Amiga. Bez nośnika z jakimś programem ten sprzęt jest po prostu mało użyteczny, więc nie wydaje mi się to jakąś ogromną wadą

Widzisz, tylko ja się tu odnosiłem do stwierdzenia o "natychmiastowym starcie systemu". Nigdzie nie twierdziłem, że system w Amidze wstawał natychmiast (w zasadzie i tak mało kto go używał do chwili pojawienia się Amig z HDD0, w 90% przypadków startowałeś Amigę z dyskietki z grą/demem/użytkiem, a ów (nieco szkaradny) Workbench odpalałeś, jak chciałeś poepatować kolegów i koleżanki ze szkoły tym, że można puścić kilka programów na raz i wszystkie działają jednocześnie (nie próbuj tego na ST/STE, tak BTW). :)

Dalej, 90% użytkowników ST też używało go jako komputera domowego, a nie profesjonalnego, najczęściej z jedną stacją dyskietek, sporadycznie z dwoma i.. odpalało na nim gry i dema. Taka prawda. Profesjonalni użytkownicy korzystali z MegaST, czy TT, mieli dyski twarde, drukarki itd., ale nie było ich tak znowu wielu - choć taką maszynkę warto było kupić dla samego Calamusa.

Adam Klobukowski napisał/a:
UnDead napisał/a:

Hm... w Amigach głupie flopy transmitują dane po DMA i to niezależnie. Dzięki czemu możliwe było np. kopiowanie z jednej stacji na trzy zewnętrzne.. jednocześnie (nie do przecenienia na giełdzie ;-)).

Super, wszystkie 5 osób które tego używały są z tego powodu niezmiernie dumne

Zdziwiłbyś się, ile osób używało tego tylko na Grzybowskiej oraz, że korzystali z tego też użytkownicy... ST i PC, którzy przychodzili do nas, żeby im "przeciąć" zabezpieczone oryginały, bo Amiga mogła (dzięki DMA) skopiować nawet "kartkę papieru" ;-))

(Małe wyjaśnienie: Amiga nie czyta dyskietki, jak inne kompy - sektor po sektorze. De facto "digitalizuje" całą ścieżkę, a sektory wydzielane są logicznie - jakiś inżynier uznał, że tak jest o wiele szybciej. Dzięki tej właściwości, wierne kopiowanie dyskietek z innych komputerów nie było problemem - bo Amidze wszystko jedno, co jest zapisane w ścieżce i jeśli kopier tego nie analizuje, to można to skopiować - po DMA - na inny dysk 1:1).

12

(89 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

dely napisał/a:
UnDead napisał/a:

oraz.. wpadł na pomysł opchnięcia tego "demoludom", bo głównie tam mógł sprzedać takie zabawki w tym czasie).

Czy masz jakieś źródło potwierdzające tę tezę?

A to nie jest powszechna wiedza? Przepraszam, nie wiedziałem. :(

Ukoronowaniem tej koncepcji było nieszczęsne Atari 800XE, produkowane z "odpadów".
I dobrze, bo to zapewniało firmie dodatkową kasę, ale udupienie choćby 65XEM było dużym błędem. Opóźnienie premiery 7800 o rok... kolosalnym błędem itd.

dely napisał/a:

I bardzo dobrze zrobił. Wykładanie pieniędzy na rozwój ośmiobitowych komputerów w połowie lat 80. to by był bardzo zły pomysł.

Hm... historia sprzedaży C64 zdaje się podważać tę tezę, ale niech Ci będzie. Zresztą C= zrobił to samo, wypuszczając nieco bezsensowny C128 żeby tylko zdążyć na CES, zamiast C65, moment później (IMHO najlepszy komp 8/16-bitowy ever - obecnie wracający na rynek jako Mega65).

UnDead napisał/a:

skoro już Tramiel chciał wkładać do 16-bitowca układ dźwiękowy z 8-bitówek, co samo w sobie było nieco poronioną koncepcją

dely napisał/a:

Zrobiono tak, ponieważ ST miał być komputerem biznesowym, konkurencją dla Macintosha i rosnącego rynku PC, a nie dla domowych komputerów do gier i konsol. YM był układem aż nadto nadającym się do takiej maszyny,

Byłbyś skłonny mnie oświecić, w czym AY/YM był taki "biznesowy" i dlaczego lepiej się nadawał?
Wiem, że dyskutując o układach dźwiękowych wchodzimy na grząski grunt gustów (których się nie dyskutuje...), ale.. IMHO AY/YM jest najgorzej brzmiącym układem z całej Wielkiej Trójki (POKEY, SID, AY/YM). Do tego w pierwszych seriach STE źle wykonano połączenie z PCM/DMA sound powoduje, że nie daje się YM wcale słuchać (przesterowany i... pardon... pi* niemiłosiernie). :(

dely napisał/a:

ST nie nadawał się do gier, gdyż nie był do tego zaprojektowany, nie miał żadnych układów, które by miały programistom ułatwiać pisanie takowych.

.

Słowem brak możliwości oraz kiepska klawiatura, były jego zaletą w świecie biznesu? Dokładnie jak w PC: dźwięk 1 kanałowy i grafika mono, lub 16 kolorów były... "zaletami biznesowymi", choć przynajmniej klawiatura IBM była wspaniała. Fakt, wówczas uważano, że im bardziej nudny komputer, tym bardziej "pro". Historia jednak zweryfikowała bardzo negatywnie takie podejście... nawet w świecie PC. Dziś PC bije Amigę/Falcona pod względem multimediów na łeb. A przecież nadal służy do pracy...

dely napisał/a:

Za to miał dużo rzeczy, których nie miały PC, Amigi i Maki, a ułatwiały pracę profesjonalistom. Żeby tylko wymienić tryb wysokiej rozdzielczości ze świetnym odświeżaniem (Amigi jeszcze kilka lat takiego nie miały),

Serio? Rozumiem, że PC miał gorszą rozdzielczość/częstotliwość odświeżania i monitory.. w tym paperwhite właśnie.

dely napisał/a:

... system w ROM, który umożliwiał natychmiastowy start komputera bez czekania na ładowanie OS z dyskietki,

... ale tylko jeśli - choćby - sformatowana dyskietka była w napędzie, w przeciwnym razie start owego systemu trwa niemiłosiernie długo, a użytkownik widzi piękny, biały ekran... zastanawiając się... "wisi, czy startuje?". Nawet STE tak ma....

dely napisał/a:

złącze DMA umożliwiające podłączenie tanich twardych dysków (znowu - Amigi i Maki tego nie potrafiły,

Hm... w Amigach głupie flopy transmitują dane po DMA i to niezależnie. Dzięki czemu możliwe było np. kopiowanie z jednej stacji na trzy zewnętrzne.. jednocześnie (nie do przecenienia na giełdzie ;-)).

dely napisał/a:

a PC dopiero po zakupie dodatkowego kontrolera) itp. itd. I to za ułamek ceny konkurencji. To był naprawdę świetnie skrojony komputer pod konkretne możliwości, ale nie pod gry.

OK, czyli pod co konkretnie? Przystawka MIDI do Amigi kosztowała grosze, soft też był. Amiga miała ponadto Genlocka - coś nieosiągalnego w świecie ST, a jej kompatybilność z obrazem w standardach telewizyjnych utorowała jej drogę do stacji telewizyjnych i montażu/obróbki wideo na długie lata po bankructwie Commodore. BTW:

dely napisał/a:

A to, to już w ogóle bzdura. Jobs miał ogromny wpływ na produkty Apple, gdyby nie on, to Apple z samym Wozniakiem sprzedawałoby same PCB do składania przez zapaleńców, ponieważ on był tylko inżynierem (co prawda genialnym, ale tylko inżynierem) i nie miał zielonego pojęcia, czego oczekuje rynek i klienci.

Jako Mac-user od 2 połowy lat '90, listowner słynnej listy apple-pl@szarlotka.pl ośmielę się... polemizować. ;)

Jednym z powodów konfliktu Jobsa z Wozniakiem wymienia się właśnie to, że Jobs nie miał wpływu na sprzęt do momentu, w którym Apple wypuściło Lisę, a następnie Maca. Apple I, Apple II/IIgs i felerne Apple III to wszystko Woz. Dodam, że Apple II stało się de facto standardem w USA i... była to zasługa Woza jednak. Co więcej, pewien pan zrobił bardzo fajne wideo, pokazujące, jak bardzo Jobs tu akurat błądził:

Owszem, Jobs był genialnym marketingowcem, ale nie był inżynierem. Podobnie jak Tramiel - często stawiał emocje i osobiste ambicje nad zdrowy rozsądek i zimną, biznesową kalkulację, co też o mały włos nie skończyło się katastrofą dla Apple. Co więcej, jeśli działał w pojedynkę (vide: NeXT), to już jakoś szalonych sukcesów nie odnosił. Owszem, udało mu się na koniec dźwignąć firmę Apple z "rynsztoka" i ocalić przed bankructwem (gdy do niej finalnie wrócił i na bazie NeXTStepa oraz FreeBSD nakazał stworzenie Mac OS X - co stanowiło przełamanie impasu przestarzałego wówczas MacOS).

13

(89 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Mq napisał/a:

Atari ST oczywiście bardzo lubię, ale to dla mnie trochę wszechświat równoległy, a nie następca czegokolwiek.

Patrz, a ja ST i STE mam, bo wypada mieć je w kolekcji Atari (razem z monitorami B&W i kolor itd...), ale.. jakoś nigdy nie przekonałem się do tych konstrukcji, ani do TOS-a (de facto CP/M 86 sportowany, "na kolanie" na 68K z Intela  i przykryty GEM-em, który chyba jest najciekawszy z tej całej mieszanki). Ani to Mac, ani Amiga, jakoś tak po środku, do tego bez sprit'ów, bez sprzętowego wsparcia dla scrollu (mowa o ST oczywiście). Może gdyby STE wyszło w dacie premiery ST, miałoby to większy sens (no i z lepszą klawiaturą oraz bez tego debilnego konceptu z umiejscowieniem portów myszki/joysticków). Ale ST to był taki bazowy Mac+kolorki - sam Tramiel w długim wywiadzie mówi, że konkuruje z czarno-białym Macintoshem i ani słowem nie wspomina o Amidze, co ma akurat sens... A STE to próba ścigania Amigi, ale nieudana. Falcon to już byłoby naprawdę coś, gdyby nie wyszedł o wiele za późno (no i ta 16-bitowa szyna w systemie 32-bitowym, to chyba jakaś dywersja ex-workerów C' ;-)). Tak więc, wolę jednak Amigę, jako duchowego "na wprost" następcę linii A8. :)

14

(89 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Cyprian napisał/a:
UnDead napisał/a:

Choć Amiga, to przecież też Atari

No raczej nie.

"Atari" to jest to co firma Atari sygnowała swoją marką, a nie to co były pracownik firmy Atari wydał pod innym szyldem.
Swoją drogą Steve Jobs też był pracownikiem Atari, a nikt przy zdrowym rozsądku nie sugerowałby że jego dzieła to "Atari".

No raczej tak:

Więcej powiem, Amiga generalnie o mały włos Tramiela, nie stała się oficjalnie Atari. Po prostu, gdyby Jack nie skąpił odrobinę na cenie akcji Amiga, Inc. to Amiga byłaby produkowana pod szyldem Atari, tym bardziej, że jej konstruktorzy zgłosili się najpierw do Tramiela, licząc na możliwość powrotu do Atari z nowym produktem, który był po prostu implementacją idei A8 w hardware 16/32 bitowym. Podobieństwa obu systemów są ogromne, ale o tym mówią sami autorzy w zamieszczonym powyżej filmie.

Co więcej, są tacy, którzy uważają, że firma Atari (z nazwy), po przejęciu przez Tramiela, stała się o wiele mniej... Atari (facet nienawidził wszystkiego, co firma zrobiła w czasach, gdy on był wodzem Commodore, jak najszybciej chciał wejść na rynek z ST... stworzonym przez inżynierów, którzy wcześniej zrobili C64 i... utrzymał linię A8 tylko dlatego, że nie mógł inaczej pozyskać $$$ na swoje nowe projekty - niemniej, zmieniając serię XL w XE potanił co się dało oraz.. wpadł na pomysł opchnięcia tego "demoludom", bo głównie tam mógł sprzedać takie zabawki w tym czasie). Sam uziemił wiele ciekawych konstrukcji w linii 8-bitowej i wprowadził komputer 16-bitowy, któremu np. w zakresie animacji, sporo brakowało do C64, czy A8, nie mówiąc już o zupełnie niezrozumiałym koncepcie wsadzenia do tego AY-greka, skoro miał całe magazyny POKEY-ów (IMHO ST z 2xPOKEY w stereo brzmiałoby o wiele lepiej, niż z AY, skoro już Tramiel chciał wkładać do 16-bitowca układ dźwiękowy z 8-bitówek, co samo w sobie było nieco poronioną koncepcją).

Praca Jobsa w Atari nie miała wpływu na produkty Apple, bo te, opracowywał wówczas akurat drugi Steve - Wozniak. Za to zatrudnienie się Gatesa w Atari, miało wpływ... na powstanie Microsoft BASIC-a, niestety, taki jak zwykle... w jego przypadku. ;-)).

15

(80 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Cyprian napisał/a:

@UnDead fajna strona.

Owszem :)

Cyprian napisał/a:

@seban no ale 6581 ma swój urok, mam wrażenie że bas jest bardziej mięsisty

Hmm... czy ja wiem... Niejaki L-Man tworzy w zasadzie wyłącznie na 8580R5. Raczej basom nic nie dolega, sam "zobacz":

https://markus-klein-artwork.de/music/

W zasadzie jedyną zaletą 6581 (byle nie R3) jest to, że może odtwarzać ciekawe efekty w starszych grach na C64, które to efekty, na 8580 są niesłyszalne, lub prawie niesłyszalne. Z drugiej strony, to właśnie 8580 jest wreszcie pełną implementacją pierwotnego projektu SID-a, do tego z usuniętymi bugami. Dziś już w zasadzie nikt nie tworzy na 6581, bo to się mija z celem (jeśli porównasz komplet możliwości układu).

16

(80 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

seban napisał/a:

Nigdy nie rozumiałem fascynacji brzmieniem 6581... jest dla mnie ono po prostu tragiczne (błędy w krzemie, błędy w filtrze, błędy w generatorze obwiedni, etc.).

Tak BTW: myślę, ze generalnie jest to ciekawy wątek i zainteresowani mogą sobie prześledzić te linki (gość się napracował, ale efekty są wiele mówiące, że tak powiem, a sam temat różnic brzmienia poszczególnych SID-ów jest niezwykle interesujący):

Part #1:
https://kompjut0r.blogspot.com/2015/12/ … otout.html

Part #2:
https://kompjut0r.blogspot.com/2015/12/ … art-2.html

Part #3:
https://kompjut0r.blogspot.com/2015/12/ … art-3.html

-U

17

(89 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Powiem tak, choć obie rodziny kompów są fajne, choć w "tamtych czasach" byłem zajadłym Commodorowcem (C64 "bronze"+1541+1530+1702, potem C128D (ten pierwszy), potem A500, A2000/2500 i na A3000 skończyłem), Atari było dla mnie wymysłem szatana i tym "po drugiej stronie barykady", to cóż... od kilku lat dołączyłem do kolekcji Atarynki. Najpierw 130XE (stock), potem 800XL (stock), potem 600XL (stock), potem 1200XL (stock), 800 (stock), 400 (stock), 1088XEL+VBXE+2xPOKEY, 800XL+1MB (ale nie U1MB)+Sophia 2+stereo (2xPOKEY)... i wiecie co, Drodzy Atarowcy... 90% czasu na retro spędzam na tym 800XL+1MB+Sophia2+Stereo.. słowem, samo się wyklarowało, co uważam, za najlepsze. Niesamowite, ale nawet Amiga 1200 z Blizzardem 030/50MHz tak nie cieszy. :) (Choć Amiga, to przecież też Atari, w każdym razie o wiele bardziej, niż ST/STE/Falcon - paradoksalnie ;-)). Niektóre gry nawet na VCS/2600 wyglądają fajniej, niż na C64 (porównajcie sobie Galaxiana na ten przykład). Owszem, na A8 brakuje niektórych tytułów ciągle (np. Bubble Bobble, czy Giana Sisters), ale A8 ma to "coś", taką unikalną duszę...

18

(20 odpowiedzi, napisanych Fabryka - 8bit)

Tak BTW, tu się to wszystko zaczynało:

https://atariage.com/forums/topic/19319 … s-project/

19

(20 odpowiedzi, napisanych Fabryka - 8bit)

xxl napisał/a:

...i teraz ta zlota rada: namow kogo trzeba aby ten mod pojawil sie w altirze :-)

Hm... ale o tym już pisałem. :) Dlatego zastanawiam się nad wciśnięciem emulacji 6809 do atari800 (bo tego używam na moim Arch'u na PC). Żeby robić to samo w produkcie windowsowym... hm... nie mam presji, bo za rzadko widuję Windows (do tego zawsze nie mój - sorry, nie mógłbym się zmusić, aby tego używać.. nawet za pieniądze. ;-)). Anyway.. cross-assembler już mam:
https://www.6809.org.uk/asm6809/

... zastanawiam się nad wygrzebaniem emulatora, który dałby się "ożenić" z w/w atari800. Muszę najpierw przejrzeć trochę dostępnych projektów:
https://github.com/topics/6809

20

(20 odpowiedzi, napisanych Fabryka - 8bit)

pancio.net napisał/a:

To nie jest jak stracić $65, to jest włożyć w to pi* godzin pracy :-)

Oczywiście, ale... po pierwszych kilku/kilkunastu godzinach zabawy można się zorientować, czy akcja ma szansę powodzenia i czy warto walczyć z tym dalej. Jeśli nie spróbuję, to się nie dowiem i do końca żywota będę miał dylemat, czy mogłem to zrobić, czy też nie? ;-)

pancio.net napisał/a:

Projektowi nie pomaga fakt, że jest on można by rzec komercyjny... dziwne to bo chyba póki co użytkownikiem jest chyba tylko autor projektu...

True. Od strony sprzętowej martwi mnie (na tym etapie) jedna rzecz - projekt został zrealizowany w USA, a więc kraju 60Hz/NTSC itd. Jak wiemy, procki w hamerykańskich Atarynkach mają delikatnie inne taktowanie CPU. I teraz kwestia: czy Liber809 zadziała na maszynie PAL, czy też będą jakieś dziwne akcje... Niestety nie udało mi się nic wygooglić na ten temat (co, biorąc pod uwagę popularność tej płytki ;-)) specjalnie mnie nie zdziwiło. Z tego wynika, że pewnie będę musiał wymienić kilka maili z autorem, tak czy owak...

21

(20 odpowiedzi, napisanych Fabryka - 8bit)

pancio.net napisał/a:

Niestety aby wykorzystać potencjał procesora należy konwertować kod wykorzystując dodatkowe 'fjuczer' w postaci akumulatora B - co jak wiemy mogło by znacznie ułatwić i przyspieszyć  np operacje kopiowania czy łącząc A i B do operacji 16-bitowych. Nie wspominając już o tym, że rejestry X i Y również są 16-bitowe co zasadniczo ułatwia operacje na granicy stron.. procek świetny i wciąż dostępny...

Cieszę się, że odgrzebałeś temat - wszak Atari to nie tylko konsola :-)

Atari to świetny (nadal i dzięki wielu "wynalazkom" coraz lepszy komp, a nie konsola (choć konsole Atari też mam i cenię ;-))).

Wracając do tematu: oczywiście, że sama translacja kodu wiosny jeszcze nie uczyni (choć samo porównanie wydajności kompa po zwykłej translacji i przed nią... też może być ciekawe). Ale z drugiej strony... od czegoś proponuję zacząć (i translację widzę, jako pierwszy etap, który pozwoli na uzyskanie "działającego Atari" z 6809, wyglądającego jak Atari, a nie jak Coco 3 ;-).
Co więcej, chciałbym zrobić translację OSB i BASIC-a, oraz np. MAC/65 i tu można by zacząć od modyfikacji/rozszerzenia w kierunku 6809 (można by go nazwać MAC/68 po wszystkim ;-). No bo jakieś narzędzie do assemblera na takim Atari z 6809 być musi (pomimo tego, że teraz i tak 99% rzeczy robi się na "Grzybie" i przenosi na Atari.

Minusem będzie to, że na w/w (no dobra, PC), nie będziemy mieli emulatora Atari z 6809 (bo trzeba by się nieźle nadłubać, żeby przerobić np. atari800, na program emulujący Atarynkę z 6809. MADS też nie będzie chciał generować kodu dla tego CPU, a więc MAD Pascal też nie itd... czyli - przynajmniej na początku, będzie o wiele... ciężej, niż przywykliśmy mieć obecnie. :)

Ale... kto nie ryzykuje itd... ostatecznie co można stracić? $65+(wysyłka) oraz... trochę czasu.
Co można zyskać - IMHO - wiele, ciekawych doświadczeń (zawsze chciałem coś naskrobać na 6809, ale jakoś tak nigdy nie było okazji, bo człowiek siedzi w 65xx, lub 680x0 i tak jakoś... nie ma jak i nie ma kiedy... ;-)).

22

(20 odpowiedzi, napisanych Fabryka - 8bit)

pancio.net napisał/a:

Zważywszy też fakt, że każdy program musi zostać przekodowany z jednego maszynowego na drugi, zabawa staje się siermiężna i wymagająca zbyt wiele czasu, który można spożytkować z innymi bardziej kompatybilnymi zabawkami np. WDC65C02, który to już jest zgodny rozkazowo z 6502C a też daje trochę więcej możliwości...

Fakt, sporo racji! Ale póki co... Rapidius też słabo się sprawdza (już się napalałem, do mojego XEL-a, aż kilka osób ostudziło mój zapał, mówiąc "będą zwiechy i inne problemy, a w sumie dla tych kilku programów... nie warto". No i przekonali mnie, abym nie wydawał na to kasy... :) W sumie SBC z 68816 też można kupić osobno i bawić się kodem "od zera", jak piszesz poniżej:

pancio.net napisał/a:

... w mojej ocenie zastosowanie 6809 w Atari tworzy z niego de facto nowy komputer "nie-przyda-sie". Nie mniej jednak to fajny projekt, bardzo hermetyczny i wymagający... jeśli natomiast masz zamiar się w niego zaangażować, chętnie podłączę się pod projekt poświęcając jakiegoś dawcę i będziemy mieli MCARI :-)

Pomyślałem o tym Liberze, bo mam na składzie działającą płytę 65XE (z wszystkimi, ważnym scalakami na podstawkach), która służy mi do różnych testów (np. gdy przychodzi do mnie nowy POKEY, GTIA czy CPU, to najpierw testuję go w tej płycie, zamiast pakować od razu do kompa, na którym mogłoby mi zależeć :). I tak sobie pomyślałem, że ta płyta głównie leży na półce w kopercie foliowej... można by jej zapakować takiego Libera i w wolnej chwili.. np. przetłumaczyć OS ROM, a potem BASIC z 6502. Byłoby zabawnie... wyglądałoby i działało jak "zwykłe" Atari, ale nie do końca zwykłe... a potem, może dałoby się zrobić na to kilka demek, czy jakąś gierkę, aby sprawdzić, ile daje Atarynce 6809... ot tak, w wolnych chwilach. ;-)

pancio.net napisał/a:

A jeszcze na koniec.. jak już 6809 to może od zera - będzie znacznie łatwiej:

https://www.aslak.net/index.php/2014/02 … -computer/

W sumie też można, ale nie będzie POKEY-a, ANTIC-a i GTIA ;-) A to zawsze jakoś bliższe "ciału", niż "obca" konstrukcja...

Reasumując: cieszę się, że póki co nikt tu nie napisał, że Liber jest totalnie "z czapy" i bez sensu. :) Może zacznę od próby przetłumaczenia OS ROM, skoro są dostępne jego źródła, które się ponoć kompilują do działającego kodu. Zastanawiam się nad napisaniem pod Linuksem automatycznego translatora kodu, według zacytowanego przeze mnie artykułu. Grzyb zrobi to w sekundę, o wiele dłużej zajmie ręczny tuning tego kodu potem...

Hej Atarowcy!

Jest sobie taka zabawka (temat nie jest nowy, prawie 10-letni) za $65, czyli jeszcze znośnie:
http://www.frontiernet.net/~mmarlette/C … er809.html
http://liber809.blogspot.com/
https://bytecellar.com/2012/08/03/liber … -platform/

Owszem, oryginalny autor zrobił to, aby odpalić na A8 NitroOS-9 i jego aplikacje, ale tak naprawdę 6809 zastępuje 6502 w Atarynce, a dołączony do - nazwijmy to - rozszerzenia ROM, pozwala na bootowanie w/w systemu.

Szukając czegoś zupełnie innego, natknąłem się na taki materiał:

http://boutillon.free.fr/tmp/JeanPierre … o,-192,793

... i tak sobie pomyślałem, czy biorąc pod uwagę powyższy artykuł oraz to poniżej:

http://www.bighole.nl/pub/mirror/homepa … source.htm

... nie byłoby warto po prostu "przetłumaczyć" nasz ulubiony OS dla Libre809 i właśnie jego zapakować do "ROM-u".
To dawałoby o wiele ciekawsze środowisko do zabaw z 6809, niż oryginał. Tak mi się wydaje...

Ktoś widzi jakieś ZA, albo stanowcze PRZECIW? ;-)

24

(21 odpowiedzi, napisanych Emulacja - 8bit)

Może komuś się przyda:

Polecam te narzędzia:

https://github.com/jhallen/atari-tools

narządko o wszystko mówiącej nazwie "atr" z linii komend działa bardzo sprawnie, oczywiście daje się używać w skryptach itd.
Osobiście używam na Ubuntu i Arch Linux - często/gęsto.

-U

25

(7 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

seban napisał/a:

czy w pełni sprawny tego jeszcze go końca nie można na 100% powiedzieć, aby mieć 100% pewności uruchom test GTIA z SysInfo: http://drac030.krap.pl/pl-si-pliki.php

A tak zupełnie przy okazji: czy istnieje coś podobnego (do SysInfo / Self Testu) dla oryginalnego, nierozszerzonego Atari 400 (600XL ma test systemowy, w 400 nie ma nawet tego...).