Duddie: dokładnie tak jak piszesz.
W Twoim przypadku bardziej istotna jest kwestia praw majątkowych, bo jest to istotne z punktu widzenia wydawania gier, czy książek. Prawo autorskie nie będzie tutaj nijak nadwyrężone, bo przecież nie przerabiasz gier, które wydajesz, nie podpisujesz się pod nimi, nie dopisujesz nowych autorów do istniejących prac, a wręcz przeciwnie, oddajesz szacunek autorom i są oni nadal na piedestale jako twórcy swoich wspaniałych dzieł, w które nikt nie ingeruje. Ta sytuacja jest bardzo w porządku. Powiem więcej: dla autora to jest dodatkowe dalsze promowanie jego osoby i jego dzieł w takiej formie w jakiej on je stworzył.
Natomiast w wątku chodzi raczej o prawo autorskie, którego przestrzeganie ja osobiście traktuję bardziej w kategoriach przyzwoitości, uczciwości i szacunku dla autorów ich dzieł. Może ktoś powiedzieć że jestem przewrażliwiony na tym punkcie, ale... hmm... właśnie tak jest:-) Trafia to w moją wrażliwość, bo sam trochę w życiu różnych rzeczy tworzyłem, obracałem się sporo wśród różnych twórców i dlatego tak jak powiedziałem prawo autorskie jest dla mnie bardzo istotne, natomiast prawa majątkowe swoim torem, ale już zdecydowanie jestem na tym polu "bardziej elastyczny":-)
Kontynuując wyjaśnienie dlaczego się w tym wątku tak mocno uczepiłem praw autorskich: akurat w moim przypadku twórczość dawniej obejmowała utwory właśnie muzyczne, a w utworach tych bardzo często np. chodziło o wykreowanie określonego brzmienia przy czym nuty odegrane przy jego użyciu mogły być drugorzędne dla całego utworu. W takim przypadku nigdy w życiu nie zgodził bym się na odegranie takiego utworu na Atari, ponieważ zachwiało by to intencjami twórcy, popsuło efekt, a misternie skomponowany utwór ze swoimi odpowiednio wykreowanymi brzmieniami stał by się kiczem lub też po prostu stracił by kompletnie charakter i był by zwyczajnie kiepski. Oczywiście nie twierdzę że na Atari taki utwór nie mógł by być przerobiony na coś fajnego, ale o tym właśnie decyduje autor, a nie ktoś komu się wydaje, że robi coś fajnego i w tym celu ukradnie prawdziwemu autorowi jego pracę artystyczną.
Jeżeli rozpatrujemy temat w kategoriach artystycznych, a nie przemysłowo-handlowych, to nieporównywalnie większą szkodą jest wzięcie czyjegoś dzieła i przerobienie go bez zgody autora w sposób, którego by on nie chciał niż np. kradzież takiej muzyki w postaci ściągnięcia sobie empetrójek z internetu. Powiem więcej: jako twórca-artysta bardzo bym chciał, żeby moje utwory były kradzione i rozpowszechniane w postaci empetrójek w internecie, i wisi mi to czy wydawca przez to zarobi więcej czy mniej. Ale to oczywiście tylko takie moje indywidualne zdanie na ten temat.