Jak widzisz to nie jellonek zdefiniował wyzwanie lecz to ja je zdefiniowałem wcześniej (Następnie jellonek próbował przemienić to w osobistą awanturę).
Przyjmij w charakterze dobrej rady po starej znajomości, że usilne próby obracania kota ogonem, wmawiania nam, że mówiąc "A" powiedziałeś "B", tylko cały tłum niezależnych świadków cię nie zrozumiał itp. - donikąd cię nie zaprowadzą. Co najwyżej do jeszcze większego blamażu niż dotychczas.
Już mówiłem że przyjąłem ale od razu zaznaczyłem (co skrzętnie pominąłeś)
Robisz się przewidywalny - wiedziałem że wyjedziesz z tym pożalsięboże argumentem. "Skrzętnie pominąłem" część nieistotną - przyjąłeś wyzwanie jellonka tak, jak je zdefiniował, więc omawiać potem sobie mogliście czas i miejsce, a nie, kto to za ciebie zrobi :P
drac030 napisał/a:złota rybko
he, he znam Ciebie na tyle że wiem co to oznacza u Ciebie.
I co sobie o tym myślisz: wiem czy nie wiem ?
Szczerze mówiąc, niezbyt mnie to obchodzi :P A egzegeza "złotej rybki" nie wymaga znajomości mnie osobiście, wystarczy rozumieć kontekst (tzn. dwa zdania dookoła).