Ja nieśmiało chciałem przypomnieć fakt, że ca 90% prac naukowych jest pozbawionych jakiejkolwiek wartości. Ponadto wszyscy badacze idący pod prąd mają strasznie pod górkę, bo nie ma chętnych do recenzowania takich wywrotowych prac ze względu na duże ryzyko (pewność właściwie) utraty autorytetu.
Czyli wywrotowe prace (ilość) trzeba pomnożyć przez 100 albo i 1000, żeby miały równe szanse z tym chłamem i klepaniem się po plecach koncensusjonalistów. I trzeba się im UWAŻNIE przyglądać każdej z osobna. Bo inaczej mamy wszechwiedzących magistrów wierzących w cud nauki.
Nadmienię, że np. falowa teoria budowy wszechświata nie może się przebić, bo naukowcom NIE CHCE SIĘ, NIE POTRAFIĄ zrozumieć równań różniczkowych opisujących te fale oraz w głowie im się nie mieści możliwość nielokalności wszechświata (tzn, że jedna cząstka ma wpływ na wszystkie pozostałe). Oni wolą swoje kuleczki, które łatwo „zakuć”, i tam obowiązuje zasada nieoznaczoności, z którą się godzą, „bo tak ma być, zostało udowodnione przecież”).
Kurczę, to jest ta nauka?
Statystycy udowadniają to, co trzeba, bo kasa się zgadza.
AdamK, żyjesz mniej więcej 100letnią inercją. Może 60letnią. Naprawdę.