Cóż, szpital to hazard. Wiadomo, że np. kochają coś wszczepić, w lekkim przypadku żółtaczkę, co się objawia od razu, w cięższym - zapalenie wątroby typu C, co się objawia po dwudziestu szczęśliwie przeżytych latach zejściem śmiertelnym i to w mękach.
Dlatego należy patrzeć pielęgniarkom na ręce i za żadne skarby nie dać się ukłuć igłą, która nie jest jednorazowa i nie została na oczach pacjenta odpakowana ze sterylnego opakowania. Najlepiej, gdyby pacjent sam wręczył taką igłę pielęgniarce przed zabiegiem, w końcu co igła - albo i sto igieł - kosztuje w porównaniu do zapalenia wątroby ...
Niektórzy miewają uczulenie na narkozę, zainteresowałbym się próbą na to przed odwiezieniem na operację.
W przypadku dłuższego leżenia w placówce opieki zdrowotnej należy koniecznie postarać się o pościel przeciwodleżynową, albowiem nabawienie się odleżyn grozi zgonem; nasi doktorzy nie są bowiem zwykle w stanie zapanować nad takim przypadkiem, przetrenował to niestety ktoś z mojej rodziny ze skutkiem śmiertelnym. A jak trafił do szpitala, był wcale zdrowy, muszę nadmienić, to znaczy cierpiał na coś, co bynajmniej zycia go nie pozbawiło, w każdym razie nie w tak krótkim czasie, jak to osiągnęła nasza bezpłatna służba zdrowia.
Ogólnie doradzałbym polecenie się w opiekę... khm... wszystkim bogom, zwłaszcza Eskulapowi, bo to jego działka.