jak Kata nie lubie, to grubshy dobrze prawi.
SYL jest owszem mocne dość (hehe), ale z devinowych kapel na początek podejść powinien własnie The Devin Townsend Band (polecam kawałki 'Storm', 'Namaste' i 'Sit in the mountain' zwłaszcza). jak tatqoo chce, mogę jakos podesłać ;).
poza tym polecam wybiórczo kawałki Megadeth, Slipknota zwłaszcza moje ukochane 'Wait and Bleed', oraz Sepulturę! (+bonus 'Roots Bloody Roots' z Luckiem Pavarottim ;]).
z bardziej też psychodelicznej, nawet rzekłabym industrialem zalatującej muzyki, ale przy tym bardzo przyjemnej (dosłownie trans), to A Perfect Circle (kawałek Judith zwłaszcza!).
a poza tym commercial time dla Yerzmyeya i polecę ci Geiger Box :D. mi cholernie do gustu przypadło.
hmmm... z tego co na mojej playliście jeszcze mam, to moge polecić American Head Charge. mocne, żywe, przyjemne dla ucha i nie nudne. uhm, jak jeszcze coś sobie przypomnę, to dam znać.
edit: a soilwork jest zajebisty ;]. xan polecił, podesłał i jest super.
~mess