Adam Klobukowski napisał/a:Komisja działała raptem przez półtora miesiąca. Uważasz że w tym czasie mogła przekopać całe archiwum? I wybacz mi, ale w ani jedno słowo Macierewicza nie wierzę.
Oczywiście, że tak nie uważam. Przecież Michnik wlazł tam tylko po to, by obejrzeć teczki swoich najlepszych przyjaciół i największych wrogów, a nie by przekopywać całe archiwum. A dwa i pół miesiąca, bo tyle pracowała komisja (a nie półtora jak napisałeś) to wystarczający okres na przejrzenie (i nie tylko przejrzenie) kilkudziesięciu teczek. Co do Macierewicza to wiem, że jest demonizowany, ale w tym wypadku to nie musisz mu wierzyć, bo poproszony przez dziennikarzy wyraził tylko swoją opinię, natomiast całą wiedzę o tej grandzie to dziennikarze czerpali z zupełnie innych źródeł, między innymi bezpośrednio od członków komisji.
Z miesiącami sie pomyliłem, fakt, maj mi uciekła. Problem tylko że w artykule nie ma nic o rozmowach z innymi członkami komisji.
Adam Klobukowski napisał/a:w samym artykule jest napisane ze to była plotka. Równie dobrze komuś mogło się nie podobać działanie komisji i puścił taką plotkę aby wpłynąć na zablokowanie jej działania
Nie przeczytałeś uważnie. Autor wyraźnie napisał, że rozmawiał z osobą, która potwierdziła mu, że była osobiście świadkiem relacji Holzera z pobytu w archiwum SB. Poza tym Adam, tak często odwołujesz się do praworządności, to dlaczego zbyłeś milczeniem status Michnika w tej komisji, który był tam zupełnie nielegalnie? A może Michnik jest w Polsce na jakichś specjalnych prawach?
Autor rozmawiał z osoba która była świadkiem relacji... no to jest właśnie plotka. To czy Michnik był tam nielegalnie, jest moim zdaniem dyskusyjne. Celem komisji nie było czytanie konkretnych akt, ale zorientowanie się w całokształcie i zorientowanie się jak temat akt ugryźć.
Adam Klobukowski napisał/a:To już jest kompletna bajka. Z każdym dokumentem tego typu jest tak, że przy wydawaniu i oddawaniu jest inwentaryzacja co w nim jest i czy nie wprowadzono zmian (lub zapisywane wprowadzone zmiany). Jeśli w momencie oddawania teczki przez Wałęsę czegokolwiek by brakowało to by to zostało wykazane właśnie w tym momencie. Do tego adnotacja że nie o.twierać bez zgody prezydenta.... ciekawe jaka jest podstawa prawna takiego oznaczenia dokumentów. Znacznie bardziej prawdopodobne jest to że teczka została zmodyfikowana już później.
No niestety to nie bajka. Masz rację, że takie operacje powinny być ściśle ewidencjonowane. Problem polega na tym, że Wałęsa i jego ludzie prawem się w ogóle nie przejmowali. Polecam artykuł, który dokładnie i chronologicznie przedstawia całą operację. Jest tam pięknie pokazane jak ludzie Wałęsy przejęli MSW i jakie niezgodne z prawem cyrki wykonywali z jego teczką.
http://www.rp.pl/artykul/149681.html
Ciekawe co taki miłośnik praworządności jak ty powie, po lekturze tego artykułu? Całe szczęście, że nie napisał go Macierewicz.
Powiem tyle, że jak na artykuł napisany przez historyków słabo się odwołuje do źródeł. Piszą o dokumentach których nikt na oczy nie widział, ale za to świetnie wiedzą co w nich było. Ciekaw jestem źródeł tej wiedzy - której niestety w artykule brak.