OK, jasna sprawa, dzięki za doprecyzowanie co miałeś na myśli i że chodziło głównie o wyzwanie techniczne po stronie autorów.
A mnie po prostu konwersje gier o których marzyłem mając Atari (a nie mogłem w nie zagrać) "kręcą" co najmniej tak bardzo jak autorskie gry (to w sumie zależy od jakości autorskiej gry :) ). I możliwość odpalenia po latach Jet Set Willy (porządnego), Knight Lore, Bomb Jacka, Stunt Car Racer, Dyna Blaster, Panga czy tych dopiero nadchodzących, za każdym razem to wielka frajda i niemal mistyczne przeżycie ;)
Bo Atari, a raczej niesamowicie uzdolnieni twórcy pokazują, że i u nas się da(łoby), włącznie z tymi grami, które skrzydła rozwijały na 16-bitowcach (PoP).
Mam nadzieję, że doczekam się też IK+ i porządnego Barbariana ;)