Tak samo mozna powiedziec, ze 'teorytczna strata' dla gospodarki sa wszystkie swieta koscielne w tym kraju poniewaz wtedy musza byc pozamykane duze sieci handlowe (supermarkety). A przeciez w ten dzien mozna miec spore a nawet wieksze obroty niz w dniu normalnie pracujacym. Czyli, zeby nie bylo takiego prawa, supermarkety generowaly by zysk. A tak go traca. No i dochodzimy do sedna: to jest ten teortyczny zysk a nie jakies pier.doly ze zamordowany czlowiek moglby kupic samochod a juz nie moze :)
W takim wypadku zawsze ktos sie trafi, ktory powie ze wcale nic nie traca poniewaz stoja zamkniete i nic im nie ubywa.
Ja jestem tym czlowiekiem :)
Swietny przyklad podales. Szkoda tylko, ze przeciwko sobie ;)
Pokazuje jak latwo bezrefleksyjnie uwierzyc w propagandę, ktora POZORNIE wydaje sie prawdziwa. Tak wlasnie hipermarkety wyliczyly sobie straty kiedy weszlo to prawo: jesli swieta stanowia 1/50 dni w roku, to one traca 1/50 zysku i musza zwolnic 1/50 zatrudnionych. Tragedia!
A teraz pomysl: co kupujesz w hipermarketach? Jedzenie, ubrania, alkohol, zabawki, ksiazki,...
Czy w swieta nie jesz i nie pijesz, nie bawisz sie? Czy przez swieta potrzebujesz mniej ubran?
Chyba nie.
Wiec moze nawet jesli nie zrobisz zakupow w swieto, to kupisz troche wiecej przez nim, albo wydasz te pieniadze po swięcie?.
Strata sklepow bylaby faktycznie proporcjonalna do ilosci swiat w roku, gdyby wszyscy ludzie kasę, ktorej nie wydali w swieta w sklepie (na jedzienie, ubrania itp.), zainwestowali na giełdzie, albo wydali na hazard, uslugi albo oddali zebrakowi.
A przypuszczam ze tak sie nie dzieje w 99%.
A teraz najlepsze: przez ten zakaz handlu w swieta, hipermarkety (ogolnie: sklepy) moga wrecz zanotowac wieksze przychody.
Bo ludzie kupuja na zapas. A nie lubia jak im w swieta braknie chleba albo wodki. Normalnie skoczyliby do najblizszego spozywczaka i dokupili pol bochenka i pol basa. Ale wiedza ze nie beda mogli. Wiec byc moze kupuja WIECEJ niz potrzebuja. Przeszacowują swoje potrzeby. Nadmiar zjadają i tyją albo wyrzucają. Ale sklepy zarabiają.
Tyle. I podobnie jest ze stratami tworców na skutek piractwa: czasami są to faktycznie straty, ale nie wszystko jest tak oczywiste jak glosi propaganda.
EDITED: Swieta sa faktycznie stratą dla gospodarki ale wynika to z faktu ze ludzie swietuja zamiast pracowac. Zakaz handlu nie ma tu absolutnie nic do rzeczy.