.... no i historia ma swoją kontynuację.
Udało mi się zanabyć drugą, tym razem sprawną jednostkę na której przetestowałałem zasilacz. Zgodnie z oczekiwaniami zasilacz był sprawny. Monitor odpalił bez problemu, przetwornica w zasilaczu już była cichutko co potwierdzało teorie o zwarciu na płycie.
Jak już byłem w środku drugiego to przemierzyłem multimetrem i skopiowałem ustawienia wszystkich potencjometrów do pierwszego monitora.
I tu pełne zaskoczenie ... monitor ożył .... tzn prawie ożył bo nie było obrazu .... ale było zielone światełko :)
Kilka godzin kręcenia potecjometrami pozwoliło zrozumieć mi że:
-istnieje takie ustawienie potencjometrów które bardzo obciąża zasilacz i nie pozwala mu wystartaować (dla mnie brzmi jak bzdura ale niestety tak było tutaj)
- scart na tym monitorze prawdopodobne nie działał nigdy. Jedyne miejsce gdzie otrzymałem stabilny obraz to kart diagnostyczny od ST, tylko tam mógł znaleść synchronizację pionową, jak już bootował do TOSa to synchronizacji nie było, jakiekolwiek inne źródło RGB było nieczytelne. Monitor ma nawiercone też dziury z boku obudowy do regulacji potencjometrów które ustawia się raz w fabryce. Być może miało być obejście problemu aby przy nowym źródle sobie pokręcić tymi dodatkowymi potencjometrami i wyregulować obraz .... nie wiem.
Ponieważ nie mogłem dogadać się ze scartem postanowiłem przełożyć też oryginalny kabel wideo.
I tutaj kolejne zaskoczenie. Na oryginalnym kablu monitor zachowywał się kompletnie inaczej. Synchronizacja pionowa kompletnie nie była problem.
Pojawiło się za to sporo innych. Wyregulowanie obrazu przy tak rozstrojonym monitorze to koszmar.
Reasumując pacjent jakoś żyje ale potrzebuje rekonwalescencji. Docelowo chyba najlepszą terapią dla niego jest cofnięcie scart-moda, ewentualnie jego poprawna implementacja (jak- nie mam pojęcia). Do cofnięcia będzie potrzebny jakiś dawca bo modyfikacje poszły głęboko.