Tomku: mailnij do mnie z pytaniami jakie masz do mnie w tej sprawię - na pewno odpiszę. Sposób Twojej wypowiedzi był jednoznaczny, więc gwarantuje Ci, ze nie tylko Miker tak zrozumiał, ale 99% forumowiczów. Wypowiedź w stylu "Gdybyście wiedzieli to co..." - jednoznacznie wskazuje na perioratywny charakter wypowiadającego do danej sprawy i sugeruje, że ma coś do ukrycia. Nie chodzi tutaj o tą konkretną wypowiedź, ale o cały styl wypowiedzi który jest jednoznaczny. Wcale nie ratuje sytuacji fakt, że wcześniej uzyłeś słów "moim zdaniem" - co więcej, takie postępowanie potęguje dodatkowo wykładnię wcześniej wspomnianego zdania.
To "B" to właśnie wynik tak sformuowanej tezy - podałeś jakieś mgliste założenia (dodając do tego kilka osób, które niekoniecznie wiedzą, co miałeś na myśli), nie rozwinąłeś wątku i liczysz, że każdy stwierdzi: och, ach, to na pewno ten powód. Niestety, bez - choćby nikłej - znajomości dowodów nikt nie jest w stanie podjąć tutaj rzeczowej dyskusji. Czasem Tomku starasz się za bardzo - takie jest moje zdanie - wyjść przed szereg, udawadniając, że ktoś może więcej wiedzieć niż przypuszczasz, staraś się wciągnąć w dyskusję (i chwała ci za to), tylko - nie mając podstaw - taka dyskusja będzie jałowa. Załóżmy, Ty będziesz mówił o matematyce, a ktoś z Tobą polemizujący - o uprawianiu ogródka albo romansidłach. I choć można wskazać pewne wspólne cechy - gwarantuję, że z takiej dyskusji nie będzie konstruktywnych wniosków.
Co w związku z tym proponuję...? Jak się prowadzi dyskusję, najpierw ustalić pewne wspólne związki, na podstawie których można będzie ją prowadzić. Nie chodzi tutaj o ilość, ale o jakość dyskusji. Produkować teksty można kilobajtami, tylko... Po co? Dla dyskusji samej w sobie? Taką lepiej prowadzić przy piwie, a nie przed klawiaturą - przyjemniej i z większą korzyścią. Oczywiście jak się z tym piwem nie przesadzi, czego Tobie, sobie i innym osobom biorącym udział w tej dyskusji życzę.