eee tam przynajmniej dwie gry wymagają:
- Atari Blast
- Space Harrieroczywiście wersje cart pójdą na 64Kb.
Czyli nie wymagają:-)
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Grajodołek Retro #7: Custom Atari 800XL Testy wyjątkowego Atari 800XL z VBXL, stereo i mechaniczną klawiaturą na kanale Borsuka.
Atari rejestruje znak towarowy 800XL Czy czeka nas nowy mini-komputer od Atari? Firma zarejestrowała kolejny znak towarowy.
Dlaczego Atari musiało upaść? Dokumentalna opowieść o wzlocie i upadku giganta, od Ponga po wielki krach na rynku gier wideo.
HDDRIVER 12.79 Nowa wersja flagowego sterownika pamięci masowych dla Atari przynosi ulepszenia w obsłudze GPT.
Obsługa Google Drive w FujiNet FujiNet zyskuje wsparcie dla Google Drive. Zobacz, jak działa nowy protokół w 8-bitowym Atari.
atari.area forum » Posty przez Mq
eee tam przynajmniej dwie gry wymagają:
- Atari Blast
- Space Harrieroczywiście wersje cart pójdą na 64Kb.
Czyli nie wymagają:-)
No i tak własnie jest. 1MB w Atari mamy popularne już od przeszło 20 lat, jak nie dłużej, a tymczasem więcej niż 640kB nikt nie potrzebował jeszcze nigdy.
Też bym chciał żeby praca była wykonywana przez fachowców. Tylko zauważ, że to niestety nie dotyczy polityki.
Ależ oczywiście że dotyczy. Polityk wybierany przez motłoch powinien zatrudnić następnie cały szereg doradców i fachowców (z resztą robi to za nasze pieniądze), znających się na konkretnych dziedzinach, które są akurat potrzebne. Proponuję przeczytać np. wywiad z Horbanem, który jest szefem ekipy takich doradców Morawieckiego: https://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie ... kdown.html
Jako uzupełnienie kompetencji można obejrzeć którekolwiek z jego wypowiedzi dla telewizji, może być nawet dla propagandowo poprawnej, wszystko jedno, bo gość nigdy nie powiedział nic z sensem, więc obojętnie co się obejrzy, to trafi w sedno tego o czym piszę.
Wysłanie na wakacje nie załatwi sprawy - przyjdą inni równie rozgarnięci w tym co mają robić, a ja dodatkowo będę musiał płacić za dożywotnie wakacje tych, którym je proponujesz ufundować.
Nie, wcale nic dodatkowo nie będziesz musiał płacić. Wręcz przeciwnie, zapłacisz mniej, bo z tymi darmozjadami wyrzucasz takie miliardy do śmietnika, że te dożywotnie ich wakacje, to jest po prostu tyle co nic.
Jakoś mnie nie dziwi, że programiści i sprzętowcy zdecydowanie lepiej ogarniają sytuację. Przydaje się analityczny umysł, i tak dalej...
Dołożył bym jeszcze obowiązkowe prowadzenie własnego przedsiębiorstwa dla każdego minimum przez rok. Nauczyli by się wtedy ludzie trochę liczyć.
To trochę tak, jak by osoba nie mająca żadnego doświadczenia w tworzeniu gier narzekała na twoją jeszcze nie ukończoną produkcję, że scenariusz nie taki, że kolory, że muzyka itp zamiast docenić fakt, że komuś się chce cokolwiek robić, choć mógłby nie robić nic. Proponuję, aby zamiast narzekać spróbowała sama coś stworzyć...
O, tu bardzo dobry przykład dałeś sam. Właśnie dlatego nie da się z niektórymi osobami dogadać. Ja nie biję brawa każdemu kto pisze grę, nawet jeśli jest beznadziejna. Bardzo mi się nie podoba że na forach ludzie biją brawo tylko z powodu tego, że ktoś coś robi, a czy to robi dobrze, czy byle jak, to już dla nich nie ma znaczenia. Przez takie właśnie myślenie takich ludzi mamy taki syf w tym kraju jaki mamy. A przypomina mi się jak wykładowca pyta studenta "ale umie pan czy nie umie?", a student na to "uczyłem się". Nie pytam czy się uczyłeś tylko czy umiesz. Siadaj i but. Za to w retoryce bicia brawa, nawet jak ktoś zasługuje na buta, to wszyscy mu biją brawo, tylko dlatego, że nikt inny nie zrobił niczego. Czyli nie ważne jak, ważne żeby robić byle co. Ręce opadają.
Czy miałbyś pretensję do tego samego mechanika, gdyby wyszło, że w miejsce urywającego się sworznia wahacza wstawił dobry zamiennik zamiast oryginału? A tym bardziej gdybyś właśnie wybierał się tym autem na wakacje?
Tu też potwierdzenie, że nie zrozumiałeś o czym piszę. Mechanik nie wstawił dobrego zamiennika urywającego się sworznia, tylko miał sprawdzić dlaczego silnik gaśnie, a on zaspawał drzwi zamiast tego. Czego tu nie zrozumiałeś?
To jest analogia obrazująca to o czym pisał Candle: zamiast leczenia ludzi masz szmatę na ryju, areszt domowy i zakaz pracy, a także nieodwracalne skutki w psychice dzieci zamkniętych od roku w więzieniu.
@xxl, z tym pół bańki, to przesadziłeś, ale jakoś pod 100tys ludzi już zmarło z powodów nie związanych z kowidem. Źródło? Proszę bardzo, zajrzyjcie sobie do GUS-u i zobaczcie ilu ludzi umarło przez czas trwania kowidu, porównajcie z analogicznym okresem rok wcześniej. Odejmijcie nawet te oficjalne dane, które są podawane jako ilość śmierci na kowida i Wam wyjdzie.
Zasadniczo śmierć tak dużej ilości ludzi nie jest spowodowana kowidem, tylko nieudolnymi działaniami rządu. Bo nie są to żadne teorie, tylko fakty, że oprócz kowida zmarła cała masa ludzi DODATKOWO PONAD NORMĘ na inne schorzenia. Jeśli jest to przypadkowe i nieumyślne ze strony rządu, to powinni odpowiadać za nieumyślne sprowadzenie katastrofy na bardzo dużą grupę społeczną. Jeśli natomiast działali celowo i z pełną wiedzą na temat konsekwencji swoich działań, to powinni odpowiadać za ludobójstwo.
@andy, Twoje pytanie co ktoś z nas zrobił by na miejscu Morawieckiego jest pytaniem bez sensu. Każdy jest (powinien być) specjalistą w swojej branży. Ja np. piszę soft dla firm. Jak coś w takim sofcie spieprzę i klient mnie za to opierdoli, to nie mówię mu przecież, żeby powiedział jak on by to napisał, albo żeby sobie napisał samemu lepiej. On chce mieć efekty w postaci poprawnego wykonania pracy przeze mnie, bo do tego mnie zatrudnia, a nie do tego, żebym mu coś spieprzył. Tak samo ja bym chciał żeby rząd wykonywał poprawnie swoją pracę, nie jestem specjalistą od rządzenia, żeby im mówić co mają zrobić, a jeśli by tak było, to za co biorą kasę?
W powyższym kontekście zastanawianie się nad tym czy być może dobrze, że chociaż coś zrobili, obojętnie co, ale ważne że robią i dobrze, że może chociaż częściowo dobrze jest też kompletnie pozbawione sensu. To tak jak byś przyjechał do mechanika, bo samochód gaśnie z niewiadomych powodów. Mechanik trzymał by Twój samochód przez tydzień i oddał by Ci go nadal niedziałającego, bo nie doszedł co było przyczyną. Za to w międzyczasie wymontował by Ci dodatkowo fotele z samochodu i zaspawał drzwi. Kurde, trochę bez sensu, ale w sumie dobrze, że coś w ogóle robił w tym czasie, bo już myślałem, że samochód po prostu stał nieruszony przez ten tydzień czasu. Uff, jak to dobrze, że coś tam zrobił. Aha, nie pytaj dlaczego to zrobił, bo Cię opierdoli i zapyta co Ty byś zrobił na jego miejscu.
Osobiście też bym wolał, żeby cała banda w zeszłym roku wyjechała na wakacje na rajską wyspę i na koszt podatników siedzieli tam do teraz i nawet jestem skłonny poprzeć projekt, żeby im te wakacje opłacać dożywotnio, tylko niech już tu nie wracają.
Poznałem wirtualnie kolegę charliefrown, bardzo porządny gość, ma masę różnego sprzętu retro, myślę, że można z czystym sumieniem polecić go jako bardzo wiarygodnego, a sprzęt od niego podejrzewam, że będzie w stanie eleganckim i bez ściemy.
@andy: świetnie ujęte i podsumowane.
I owszem, też uważam, że dyskusja nie jest nakierowana na narzucanie czegokolwiek komukolwiek, ale bardzo potrzebna dla samych twórców, żeby mieli ogląd sprawy podczas zastanawiania się nad tym do kogo chcą kierować swoje dzieła.
@dely, jak najbardziej, to jest jasna sprawa, że każdy robi i będzie robił to co chce, przecież nikt nikomu niczego nie narzuci, a nawet gdyby wszyscy ustalili jedną wersję,, to się oczywiście nie da. Ja odbieram ten wątek tak, żeby padły różne argumenty za tym z jakich powodów warto robić takie czy inne gry na takie czy inne konfiguracje. Co do dem, to w ogóle nie mam zdania, w sensie, że nie widzę żadnych przeciwwskazań w robieniu na cokolwiek, bo chyba o to chodzi w demach.
Dokładnie tak jak piszesz xxl. Modyfikacje i rozszerzenia są najprawdopodobniej tylko dodatkiem dla uzyskania od czasu do czasu dodatkowych możliwości. Standard pozostaje standardem i jest to 64k. Ja nie jestem przeciwny rozszerzeniom, sam ich używam, ale już nawet 128k stanowi pewną przeszkodę jeśli chce się dotrzeć z produkcją do wszystkich użytkowników, dlatego należy używać tych rozszerzeń z głową, ze świadomością i w uzasadnionych okolicznościach (oczywiście w kontekście tego jak ja to widzę, bo każdy robi co chce oczywiście w ramach hobby, zwłaszcza jeśli owo hobby prowadzi wyłącznie dla siebie).
Nie zgadzam się. Myślę, że można rozmawiać o całokształcie, ponieważ są osoby, które mają jakąś tam wiedzę na ten temat i dokładają swoją opinię popartą swoją wiedzą o jakiejś tam części różnych społeczności, które skądś tam znają. Ja siedzę np. głęboko na wszystkich największych forach Atarowych i mam stąd wiedzę kto tam siedzi i jaki ma sprzęt przekrojowo, bo śledzę to od kilku lat. Oprócz tego mam wiedzę z handlu różnymi klamotami retro na portalach. Oprócz tego mam grono znajomych osób bawiących się Atari spoza forów. Nie wyrażamy tutaj informacji o tym co sami posiadamy w domu i co lubimy lub nie, ale najistotniejsze jest zebranie opinii osób, które siedzą w tematyce, znają się na tym i wiedzą jaki jest przekrój przynlajmniej jakiejś tam części społeczności. Stąd bierze się wynik ankiety, a nie z tego że zgłosi się dziesięć osób na krzyż i każdy powie że ma w domu telewizor kolorowy oraz Atari z 497kB pamięci.
A ile niby jest? 4-5 w linii, standard Atari. Tak należy robić gry i tak je publikować. Brawo.
Jak będziesz tak napomykał o u1mb, że niby nie będziesz o tym mówił, ale mówisz, to się wątek raczej szybko nie wygasi:-)
To ja też nie powiem o rejestrach powtórzonych:-) Nie powiem też jak bardzo się uśmiałem z tego pomysłu na "guru" jak się ktoś odwoła do tych rejestrów, o których nie mówimy:-) Można by taką nową praktykę wprowadzić, żeby różne rozszerzenia wykrywały inne rozszerzenia i wtedy wywalały jakieś błędy z obraźliwymi i wulgarnymi wyzwiskami na ekranie. Np. jak ktoś odpali grę z sio2sd i będzie miał jednocześnie w komputerze qmega, to komputer się zawiesi i napisze na ekranie "ty ch...", a jak ktoś uruchomi grę xex z kartridża SIC!, a jednocześnie będzie miał sophię w komputerze, to komputer się zawiesi i sophia wywali na ekranie "ty ch..." :)
Edit, aha, żeby było w temacie (gównoburza), to powiem, że to świetny pomysł ogólnie, żeby dokładać do Atari rozszerzenia, które zarządzają komputerem, a przede wszystkim zarządzają użytkownikiem i podejmując za niego decyzję o tym czego ma używać wywalać komunikaty na ekranie i/lub zawieszać komputer. Niezłe gówno planujecie zrobić ze swoich Atari, na szczęście mnie to nie będzie dotyczyło :)
:-) hehehe:-) To co, pożyczysz grę na dzień?
No przecież już kiedyś Ci pisałem, że to bardzo dobra jest gra, jak dla mnie jedna z lepszych, stawiałem w czołówce, ale skoro nie istnieje, to trudno ją tam utrzymać na dłużej.
sa inne lepsze gry od kolekcjonerskiej GW do sciagniecia :-)
Nieadekwatne porównanie. Instalując jakiekolwiek rozszerzenie 1MB będziemy mieli takie same możliwości użycia tej rozszerzonej pamięci. Grając w jakąkolwiek inną grę niż Gravity Worms, nie doświadczymy tych samych wrażeń.
Edit: a w ogóle, to może po prostu trzeba spiracić te wszystkie gry, które są niedostępne i już. Jak ktoś mi pożyczy oryginał, to udostępnię incognito wersję do ściągnięcia z netu. @xxl, pożyczysz egzemplarz na jeden dzień? :-)
Po co? Są inne lepsze rozszerzenia 1MB do ściągnięcia.
@mgr_inz_rafal: pełna zgoda, przecież napisałem wcześniej też, że jeśli jest to uzasadnione jakością/zawartością produkcji, to dlaczego nie robić softu pod rozszerzenia? Jestem jak najbardziej za, ale niech to nie będzie default dla produkcji, które da się wcisnąć w stock. Trzeba próbować chociaż.
Co do SIO2SD, to ono jest wypuszczone za darmo. Są udostępnione schematy i wsady, każdy może sobie to samemu zbudować, nie ma problemu. Równolegle jest dostępne też w sprzedaży. I dokładnie tak samo myślę o grach. Gra jest takim "wsadem do sio2sd", a Atari jest "materiałami do fizycznej budowy sio2sd" w tym porównaniu.
@zbyti: takie rzeczy to są kwestie indywidualnego dogadania się, plus resztę reguluje rynek.
A kogo to interesuje kto decyduje? Efekt jest taki, że osoba, która sentymentalnie wyciągnie z pawlacza Atari i zechce sprawdzić w internecie co tam ciekawego słychać, albo po prostu ściągnąć stare gry i trafi na nasze fora, to w pierwszej chwili zobaczy "o jak fajnie, jest masa ludzi, którzy nadal zajmują się Atari". W drugiej chwili zobaczy całe stado wątków z gównoburzami, a równolegle do tego jakieś mnóstwo konkursów, w których wygrywają jakieś nieistniejące gry. W ostatnim kroku ściągnie Montezumę i więcej nie wróci.
@perinoid, piszesz w wątku umieszczonym na forum Atari, w kategorii dotyczącej Atari 8-bit. Nie trzeba chyba tutaj używać słowa Atari, żeby było wiadomo że rozmawiamy właśnie o nim? Bo jeśli tak, to może doprecyzujmy nasze odpowiedzi na pytanie w tym wątku, czy chodziło o ilość pamięci w Atari?
@xxl, dla mnie gra Gravity Worms nie istnieje, dopóki nie jest publikowana w całości. Jak również kilka innych niezłych gier, które zajęły w konkursach wysokie miejsca. Ta garstka wydań w dziwnym modelu, to są dla mnie wrogie ataki na wolność i rozwój platformy Atari 8-bit, a osoby tak postępujące przyczyniają się w sposób oczywisty do rychłego upadku naszego hobby w formie rozwojowej i pozostanie nam tylko granie w klasyczne tytuły. No cóż, trudno, ale z drugiej strony jest jeszcze sporo osób, które myślą podobnie jak ja i będą walczyć o to, żeby takie pojedyncze incydenty nie zwyciężyły nad ideą wspierania retro zabawy w naszych sentymentalnych podróżach.
ogólnie przyjęty model wydawania gier
Nie, to nie jest ogólnie przyjęty model wydawania gier. To jest niszowy model wykorzystany w przypadku Atari w policzalnych na palcach jednej ręki przypadkach.
Beznadzieja. To trochę tak, jak by sprzedać samochód z silnikiem czterocylindrowym, w którym tylko jest jeden tłok. Co prawda nigdzie nim nie pojedziesz, ale możesz sobie sprawdzić jak ten tłok się - za przeproszeniem - posuwa. Jest też dużo pomysłów co jeszcze by mogło być w tym silniku - np. dodatkowo trzy tłoki w pozostałych cylindrach. Wersja podstawowa samochodu będzie dostępna dla wszystkich i wygra w konkursach na najlepsze auto, a dodatkowo 50 osób zostanie wyróżnionych wersją wzbogaconą i będą mogli jeździć zakupionym samochodem.
Ja poproszę zx uno.
PoP nie jest dla mnie żadnym wyznacznikiem. Mówiłem o tym wielu osobom spoza forów, to faktycznie byli zaskoczeni i pod wrażeniem, ale dopóki nie ma gotowej gry i dopóki nie jest publikowana w różnych miejscach, to nie jest przeliczalne na ilość osób zajmujących się Atari. Osoby z którymi rozmawiałem nie wiedzą co to jest atariage.
Fakt uznania przez kogoś że gra jest ukończona nie stanowi o tym że jest ukończona i pełna. GW nie ma poziomów, nie ma celu, nie ma zakończenia, nie działa w niej większość planet, które można wybierać na początku, a więc jest to nadal WIP i niestety prawdopodobnie pozostanie WIP, a za jakiś (krótki) czas większość o tej grze zapomni, a jeszcze większa większość nigdy się w ogóle nie dowie, że coś takiego kiedykolwiek istniało.
xxl, tak jak Cię lubię i w wielu rzeczach często się z Tobą zgadzam, tak do Laury to Ty kolego się nie porównuj. Laura w wersji free jest pełną grą, w której jest wszystko, można ją ukończyć i przejść w całości. Ukłon w stronę kolekcjonerów to są DODATKOWE poziomy, bez których gra jest normalnie pełnowartościowa, a te dodatkowe poziomy uruchamia się niejako jako odrębną grę.
Gravity Worms natomiast w wersji, którą podajesz jako free, jest grą WIP, niedokończoną, z niewielką ilością poziomów i miejscami na kolejne poziomy, które nie działają, bo ich po prostu nie ma. Wersja ta nie ma zakończenia, nie ma celu, jest po prostu zajawką. Ma również podobno jakieś błędy, które poprawiłeś.
Mi się ta gra bardzo podoba, pograłem sobie w tą wersję demonstracyjną, ale żadna tak zwana pełna wersja dla mnie nie istnieje, ponieważ jej po prostu nie ma i nikt w nią nie grał.
Aha, czyli ok. Wydaje się zatem, że potwierdza to fakt, że kupuje grę tyle samo osób bez względu na to czy jest równolegle opublikowana za darmo czy nie jest. Poza tym pojawia się nowy fakt, że gra sprzedaje się w takiej samej ilości egzemplarzy bez względu na to czy jest wokół niej gównoburza dotycząca u1mb. Pasują do tego też moje przypuszczenia, że grę kupują zawsze te same osoby: czyli kolekcjonerzy, którzy lubią mieć pudełka, a także jakaś grupka lubiąca wspierać autorów i/lub wydawców, motywując ich do kolejnych prac.
Nie rozumiem zatem tylko jednego: dlaczego nie może taka gra być opublikowana równolegle za darmo i nie mogą zagrać wnią te dziesiątki tysięcy ludzi, którzy bawią się w ten czy inny sposób Atari? Gra jest dobra, fajna, więc dlaczego nie chcesz żeby ludzie mieli z niej frajdę? Swoją satysfakcję pisania dla siebie już i tak uzyskałeś. Serio pytam, bo nie rozumiem koncepcji.
Ile to jest "cały nakład"? Jak nie chcesz tu, to nie odpowiadaj, jak masz chęć, to napisz na pw i dopisz, że ma zostać w tajemnicy. Mnie ta informacja po prostu ciekawi, a to najbardziej w kontekście tego, na ile moje teorie mają odzwierciedlenie w praktyce.
atari.area forum » Posty przez Mq
Wygenerowano w 0.095 sekund, wykonano 16 zapytań