Nie nagle, tylko obserwując dziwny trend. Tak jak napisałem jest to trzecia _dobra_ gra ostatnich czasów, w którą nie pogram i zapomnę. Może "obudziłem się" - jak to nazwałeś, bo do trzech razy sztuka i w końcu napisałem co o tym myślę.
Mi tam wisi granie w trzy gry, bo na Atari mam ich setki, gram niewiele, od czasu do czasu odpalam sobie którąś ze swoich ulubionych. Nie wisi mi natomiast przyszłość i rozwój retro zabawy, dlatego ubolewam nad takim modelem wydawania niektórych gier, gdzie nie dotrą one do większości pasjonatów wcale.
Jeżeli w danym roku można policzyć na palcach jednej ręki dobre gry, które wyszły, a one znikną tak samo jak się pojawiły, to bilans będzie taki, że za kilka lat większość stwierdzi, że w zasadzie na Atari nie wychodzi nic nowego.
W działalności hobbystycznej jaką jest napędzanie Atari, żeby dalej żyło, wszystkim nam powinno chodzić o to, żeby wszystko co powstaje docierało do jak największej liczby użytkowników, po to żeby ich motywować do udziału w tym napędzaniu, żeby powstawały nowe produkcje, a ludzie żeby mieli o czym rozmawiać w temacie Atari, a nie w temacie polityki i ideologii.
W mojej "aktywności" - jak to nazwałeś, nie chodzi mi o mnie, że ja nie chcę kupować, czy płacić. Nie kupuję gier, bo nie zbieram kartonów, kartridży, gadżetów itp., ale chętnie zagram czasami w coś, albo sobie odpalę nowości na realnym sprzęcie, żeby zobaczyć i może wciągnąć się czasem w jakąś grę. Chodzi mi natomiast o to, że jak całokształt poszedł by w tym kierunku dalej, to za kilka lat społeczność Atari skurczy się do garstki kilkudziesięciu osób, które kupują gry, a reszta po prostu się wyłączy ze społeczności i z powrotem będzie grać tylko w stare sentymentalne hity z lat 80-tych.