Duża część gier z Avalonu miała uszkodzone sektory na ścieżce 39 i aby gra się wczytała, musiały w tamtych okolicach następować problemy z odczytem. Na dużej części dyskietek działał "trick" polegający na tym, że podczas formatowania docelowej dyskietki w przed dojściem do ścieżki 39 podnosiłem głowicę i format "nie dochodził do końca", a następnie zapisywałem grę na docelowej dyskietce. W wypadku gier z Avalonu w ok. 66% przypadków patent działał.
Dość często także od czwartego sektora rozpoczynał się plik (a boot loader sprawdzał bad sectory) gdy dyskietka była w standardzie Atari DOS-a, więc wystarczyło na sektorze 361 utworzyć wpis i można było plikowo skopiować grę.
Później, gdy trochę poznałem asemblera, to zaczęło się "włamywanie do gier" (miałem wtedy gołe Atari bez freezerów, cobra hackerów czy q-megów), np. bootowanie z gorącego startu i z podczepioną procedurką zrzucającą RAM na dyskietkę - tak się przerabiało gry na wersje plikowe, czasami np. wycinając zabezpieczenia (np. prośbę o podanie kodu z kartonika).
Ciekawostką jest fakt, że odbezpieczonych gier praktycznie nie udostępniałem (nie miałem za bardzo komu) i była to pasja/zabawa, która sprawiała przyjemność. Przy okazji wycinało się muzyczki z gier.
Później nadeszły czasy Freezerów/Cobra Hackerów, ale wtedy nie było to już takim wyzwaniem - po prostu było to zbyt łatwe ;)