@General: dzięki za tekst. "Co do kajania się" - to Ci wyjaśni Adam: nie tylko, że "za co ma przepraszać", ale że już nawet sam podobno wielokrotnie przeprosił.
Nie bardzo wierzę w to ostatnie, sądzę, że mamy do czynienia raczej z chorobą dyplomatyczną, potrzebną, aby Michnik bez utraty twarzy mógł zostać przez udziałowców "Agory" odsunięty od kierowania gazetą. W wieczór poprzedzający ogłoszenie hiobowej wieści o ciężkim stanie naczelnego "Wyborczej" i jego hospitalizowaniu w szpitalu płucnym, odbywała się promocja książki Janusza Głowackiego. Ponieważ publikuję w tej samej co on oficynie wydawniczej, przypadkiem zostałem zaproszony. Adam Michnik robił za główną gwiazdę imprezy. Brylował, odpalał jednego papierosa od drugiego, co chwila wymieniał trzymany w ręku kieliszek na pełny, i, o ile mogę być pewnym, bo nie obserwowałem zbyt uważnie, ani razu nie zakasłał.
To jest czystej wody wycieczka osobista - z tym nie ma co polemizować, a analiza może co najwyżej powiedzieć coś o autorze. Jeśli Konrad koniecznie chcesz to poświęcę trochę czasu, odetnę się od mistrzostw świata w snookera i wynajdę jeszcze kilka smakowitych cytacików.
Zgódźmy się co do jednego: że analiza tekstu pewnie może powiedzieć coś o osobowości autora, ale mnie osobowości autorów na ogół nie interesują. Jeśli chodzi o odcięcie Cię od mistrzostw świata i skłonienie do analiz literackich, to bardzo chętnie :) Zwłaszcza że, jak nadmieniłem, gdzieś mam egzemplarz, więc możemy podyskutować o konkretnych akapitach.
Natomiast co do zacytowanego fragmentu, to nie widzę tu ani wycieczki osobistej ani, co gorsza, niczego co by się nie trzymało kupy. Autor po prostu dzieli się swoimi wątpliwościami na temat tego, czy podany oficjalnie powód nagłego zniknięcia Adama Michnika jest aby prawdziwy, i podaje powód tych wątpliwości. Czyżbyś twierdził, że "oficjalne powody" są zawsze prawdziwe i należy w nie wierzyć jak w Ewangelię? Przecież "ze względu na stan zdrowia" to jest sztampowa wymówka.
