2,251

(121 odpowiedzi, napisanych Bałagan)

Cosi napisał/a:

Ten "nikt" może zwyczajnie nie wiedzieć o istnieniu takiego cudu gdzieś za Żelazną Kurtyną. Dane "imperialistycznych wywiadów gospodarczych" nie były aż tak rozpowszechnione. Pomyśl chwilę.

Myslę. I wychodzi mi, że były w peerelu centrale handlu zagranicznego, które miały sie tym zajmować. I się zajmowały, tylko że sprzedaż poniżej kosztów produkcji jest nieopłacalna, a koszty produkcji były nieznane, bo w peerelu istniały na wszystko sztywne ceny urzędowe, wzięte z sufitu.

Ergo, każdy cud świata, który nawet wyprodukowano, był sprzedawany poniżej kosztów, co skończyło się bankructwem. Ergo było to gie, o czym mówię od początku (= świetny sprzęt, który kosztuje 10x tyle, co potencjalny nabywca jest w stanie zapłacić, jest to większe gie od rzeczywistego gówna sprzedawanego za realną cenię, tzn. b. tanio, które ktoś kupuje).

Nie jestem w stanie dyskutować na raz ze wszystkimi, musiałbym się sforkować i to wielokrotnie.

2,252

(121 odpowiedzi, napisanych Bałagan)

BartoszP napisał/a:

drac030...jeśli już używasz słowa "Sowietów", to pisz przynajmniej z dużej litery...chodzi jednakowoż o naród...chociaż samo słowo jest nagminnie
nadużywane z pajoratywnym nastawieniem.
Czemu o Niemcach nikt nie mówi obecnie Szkopy albo Fryce albo Hitlerowcy..zabarwienie tych nazw jest takie samo jak Sowieci ?

Nie jest. "Sowieci" to jest zupełnie normalne, neutralne określenie tego państwa/narodu, ustalone w dobrych (= nie obarczonych ideologią) czasach, czyli przed rokiem 1944. To dopiero po wojnie wyciągnięto skądś stary (XIV wiek chyba), przyzwoity przymiotnik "radziecki" i kompletnie go sponiewierano przez skojarzenie z ZSSR.

Pejoratywnie może brzmieć, jeśli ktoś jest za bardzo przywiązany do frazeologii realsoc. Bo właśnie tam się starano o takie skojarzenie: "reakcja" uzywa wyrazu "sowiecki" etc., a poniewaz jest to reakcja, więc na pewno używa go obraźliwie. Nie dajmy się zwariować, język polski jest starszy niż manifest NKWD.

Co do dużej litery, masz rację.

2,253

(121 odpowiedzi, napisanych Bałagan)

BartoszP napisał/a:

Większym problemem jest to, że teraz ludzie "dokupując" poprzedniemu systemowi nie widzą, że są tak samo manipulowani jak kiedyś.

Tylko że teraz to jednak w dużo większym stopniu jest kwestia wyboru. Jeśli ktoś chce być ogłupiany, to nie ma metody, żeby temu zapobiec.

Z wyliczonych przez ciebie osób części nie znam (Antoni?), Jarek mnie np. wkurwia, ale staram się go nie oglądać, ale wkurwia mnie również np. Palikot, który jest dokładnym odpowiednikiem Kurskiego. Ale schodzimy z tematu.

2,254

(121 odpowiedzi, napisanych Bałagan)

Zenon/Dial napisał/a:

jest niemożliwe by zachód bubel wyprodukował.

Jest naturalnie możliwe. Rzecz w tym, że na "zachodzie" producent bubli bankrutował, tak jak np. producent autobusów Berliet albo traktorów Ferguson, no, chyba że taki Gierek zdecydował się przyjść mu z pomocą.

Proszę mi nie opowiadać o polskiej myśli technicznej, bo od razu nasuwa mi się samochód Syrena. Jeśli coś w latach 80 w ogóle funkcjonowało, to były to przewaznie niedobitki z technologii kupionych przez Gierka na zachodzie (wspominany już Polkolor na przykład, przodująca polska myśl techniczne nie była w stanie wymyślić kolorowego kineskopu).

2,255

(121 odpowiedzi, napisanych Bałagan)

Ryszard Mauersberg napisał/a:

Przed wojną nie było tylu elektrowni, hut,kopalni co w PRL-u.

Brutalna prawda jest taka, że nie było tego tyle, gdyż większość tych zakładów była z ekonomicznego punktu widzenia zbędna. Przypomnę, że przedwojenna Polska, w przeciwieństwie do peerelu, nie była zacofana: była zupełnie przeciętnym, nie wyróżniającym się niczym in plus ani in minus, krajem europejskim. Po wojnie spadliśmy do poziomu puszczy amazońskiej.

Nt. sowietów i RWPG oczywiście masz rację. Kredyty w peerelu był to rodzaj państwowych dotacji, gdyby ich nie "urealniono", banki po prostu by padły z nadmiaru złych kredytów. Było to złamanie umowy kredytowej, owszem, ale nie było innego wyjścia - a winien jest znowu nie Balcerowicz, który to zerwał, tylko rząd PRL, który tę samobójczą politykę prowadził. "Panowie Bielecki i Lewandowski" w końcu musieli przyjść i zrobić z tym porządek.

2,256

(121 odpowiedzi, napisanych Bałagan)

Cosi napisał/a:

wytwarzany produkt może być ósmym cudem świata.

Ósmym cudem, za który nikt nie chce _tej_fabryce_ zapłacić tyle, żeby się go opłacało produkować. Pomyśl chwilę.

Poza tym żaden z peerelowskich produktów nie był żadnym cudem świata, więc o czym właściwie waćpan do mnie rozmawiasz.

2,257

(121 odpowiedzi, napisanych Bałagan)

mono napisał/a:

Trudno mi sobie wyobrazić, żeby w jakiejkolwiek firmie 92% personelu nic nie robiło. Przecież nawet w PRLu każdy pracownik musiał być rozliczany ze swojej pracy.

I ci rozliczający też pewno tak się przykładali, jak ci rozliczani, albo nawet i mniej. Co teraz też się zdarza.

Myślę, że częściowo wynika to z markowania pracy, częściowo z tego, że pracownika nie było w pracy de facto, bo stał w kolejce, gdyż rzucili papier toaletowy, sporty, albo coś równie ekskluzywnego, a reszta to niemożność wynikająca z tego, że jak człowiek nie musi pracować, to tego nie robi. Część pewnie też pracowała, ale produkowała buble.

Nie znam metodologii pomiaru, może doliczono - dość rozbuchaną, jak wiadomo - administrację, wszelkie zjednoczenia i inne badziewie. Ale i tak to niech polepszy wynik "produkcyjny" dwukrotnie (1 urzędnik na 1 robotnika to chyba nawet w peerelu rzadko się zdarzało), nie jest to specjalny powód do dumy.

Naprawdę uważasz, że 40mld$ z jakim zakończył żywot PRL w 1989r przewyższa wartość wszystkiego w tym kraju?

Produkcji przemysłowej z całą pewnością (tzn. to co było rocznie do spłacenia z tych długów przewyższało wartość tego, co mieliśmy rocznie do sprzedania, inaczej dług by nie rósł).

Co do detali, oczywiście wiele zalezy od metody liczenia. Niektórzy uważają, że wartość danej rzeczy wynika ze wzoru w rodzaju "wartość inwestycji + marża". Problem w tym, że jest to kompletna nieprawda. Jeśli zbudujesz fabrykę za 1 mln złotych, zainwestujesz w nią następny 1 mln i w magazynie znajdzie się produktu za kolejny milion (tak samo liczone: cena komponentów, energii, robocizna, marża itd.), to niektórzy mogą sądzić, np. osoba Andrzej Lepper, który swego czasu popisał się takim rozumowaniem w telewizorze, że wartość całości wynosi 3 mln. No, oczywiście nie, może to być 3 mld, albo 300 tys. albo równie dobrze zero. Wartość danej rzeczy to cena, jaką ktoś zechce za to zapłacić. Jeśli nikt nie chce zapłacić nic, no to sorry.

A co począć z dzisiejszymi 260mld$? 3RP w ciągu 20 lat niespełna potrafiła wygenerować ponad 6x więcej niż PRL w 50.

I, należy dodać, nadal jesteśmy wypłacalni. To chyba obrazuje przepaść, jaka obecną Polskę dzieli od peerelu.

Aczkolwiek oczywiście nie to, żebym uważał generowanie długów za coś dobrego, wręcz przeciwnie, kiedyś, żeby wykupić te wszystkie obligacje, trzeba będzie zdrowo beknąć. Ale nasi politycy - bo to Sejm uchwala ustawę budżetową - nie widzą dalej niż własna kadencja.

Nie napisałem, że te firmy kwitły, ale wzbraniam się przed stwierdzeniami, że wszystko było nic nie warte.

Były tyle warte, za ile ktoś chciał je kupić. Bardzo wielu takich zakładów nie chciał kupić nikt, były po prostu niepotrzebne, ani nam teraz, ani w peerelu wtedy (tylko np. sowietom).

Hmmm - a w czym tkwi przyczyna?

Nie zapytałem.

Dowodami nie rzucę, bo ich nie posiadam, ale mogę wymienić choćby transmisję w paśmie podszumowym opracowaną przez Polaków, a z której każda kablówka dzisiaj korzysta. Bodajże któryś z rodzajów lasera również jest polskim patentem (i ten ostatni niebieski również).

Jeśli to polski patent (btw. niebieski laser nie jest peerelowski), to nie można mówić o "wykradzeniu", po prostu nie wdrożono tego w kraju z powodu niemożności.

Kiedy oglądam TV. Jakoś nie pamiętam, żeby w PRL pozwolono sobie na taki kwiatek.

Za to była pani Falska i Jerzy Urban, którzy służyli do tego, żeby w sposób wysoce profesjonalny wkurwić każdego, kto na nich patrzył i ich słuchał. Wolałbym jednak tę jakąś tam mandarynę.

drac030 napisał/a:

Chodziło mi o priorytety i koncentrację nie na zysku a na misji.

Etos to jest pochodna, czy tez mówiąc inaczej, nadbudowa do idei produkcji dla zysku. Jeśli ktoś jest nastawiony na zysk, ale nie robi rzeczy, które ludzie chcą kupować, to bankrutuje. Stąd masz wtórnie dbałość o jakość, innowacyjność itede., bo kto nie przejawia takich skłonności, ten nie istnieje.

nie dam sobie wmówić, że wszystko co robiliśmy przez 50 lat było nic nie warte.

Było, a dowodem jest to, że skończyło się to bankructwem. Rozumiesz, działalność, choćby nie wiem jak zaangażowana, która przynosi straty, jest gorsza ("mniej warta") niz brak działalności. W tym sensie gospodarka Antarktydy jest lepsza od gospodarki peerelu, bo nie generuje strat.

2,258

(121 odpowiedzi, napisanych Bałagan)

mono napisał/a:

Draco. Deprecjonujesz wysiłki PRLowskich inżynierów, którzy jednak coś dobrego w firmach państwowych robili. Nie każy kradł i spał na styropianie i byli jednak ludzie, którzy potrafili coś zrobić naprawdę dobrze.

Tak, i nawet dokładnie wiadomo, ilu ich było: 8% - to znaczy, 92% spało na styropianie. Skąd te liczby? W 1989 roku wydajność pracy w polskim przemyśle wynosiła 1/12 (czyli ~8%) średniej EWG.

Ja tych 92% nawet nie potępiam, daleki jestem od tego, raczej jest to racjonalne: skoro pracą nie da się dorobić niczego, to po co się męczyć.

Przecież to, że niczego nie potrafimy i nie umiemy wmawiano nam na początku '90. Jaki jest tego efekt? Zmarnowany i ukradziony (...) majątek wypracowany przez naszych rodziców.

PRL skończył bankructwem, co oznacza, że nie było żadnego majątku, gdyż długi, których narobił Gierek, przekraczały wartość wszystkiego w tym kraju. Jeśli ktokolwiek powinien beknąć za zmarnowanie dorobku dwóch pokoleń, to są to różni "ludzie honoru", którzy z miłości do Związku Radzieckiego utrzymywali tę księzycową, marnotrawną i niewydolną gospodarkę przez całe dziesięciolecia.

Co dowcipniejsze, Gierek pożyczył jakąś śmiechu wartą kwotę, 10 czy 15 mld dolarów, i od tego "siódma gospodarka świata" w pięć lat złożyła się jak domek z kart.

(zaniżona wartość firm państwowych, które po niewielkich "reorganizacjach" przynosiły rozsądny dochód)

Może były ze dwa takie przypadki, że firma coś warta została źle sprzedana, ale w większości wypadków to jest zwykła mitologia. Pewnie, że załodze i kierownictwu milej jest jojcyć, że spisek masonów z imperialistami doprowadził do ruiny kwitnącą fabrykę gwoździ w Pcimiu, niż przyznać się przed samymi sobą, że ta fabryka była guzik warta i padła pod ciężarem własnych kosztów, kiedy się okazało, ile naprawdę kosztują wszystkie komponenty, energia itd.

Pominę, że większość przemysłu w 1989 roku miała park maszynowy z epoki średniego Gierka. Czy ty naprawdę sądzisz, że zakład z 15-letnimi maszynami i załogą pracującą na 1/12 gwizdka, oraz przerostem administracji, jest coś wart? To weź kredyt i sobie taki kup.

Powiedz mi więc czemu skoro jesteśmy takimi miernotami, jakoś za granicą okazuje się, że jednak mamy wszechstronną wiedzę i jesteśmy znacznie lepszymi pracownikami od tubylców?

To też jest mitologia. Są wybitne jednostki, ale one są w kazdym narodzie. Jako całość, jak pracownicy wcale nie jesteśmy lepsi od "tubylców". Może znowu trochę danych: mój kolega, dyrektor fabryki (taka co to nowoczesność w domu i zagrodzie, szkło i aluminium, tip top technologie, nówki maszyny, produkcja prawie w całości idzie do Niemiec, Austrii, Francji itd.), twierdzi, że ma "na produkcji" wydajność pracy ~50% niemieckiej. To 6x lepiej niż 20 lat temu, ale jednak jeszcze trochę brakuje do powodów do dumy.

Dziwi mnie, że ktoś Twojego pokroju pisze takie bzdury mając jednocześnie świadomość tego ile polskich wynalazków zostało wykradzionych i wdrożonych na zachodzie.

Jakieś przykłady? Szczególnie z dowodami na to "wykradzenie". Bo ja słyszałem o jednym tylko, który faktycznie został wdrożony na zachodzie, bo naszemu inżynierowi PZPR tak obrzydziła życie, że nawiał do Szwajcarii bodaj czy gdzie tam.

Nie wspomnę już, że niektóre w owych rewelacyjnych wynalazków były przydatne tylko w rzeczywistości peerelu, jak turbinka Kowalskiego, która istotnie polepszała działanie, ale tylko notorycznie źle zmontowanych i fabrycznie wybrakowanych silników od Fiata 125p, chodzących na notorycznie podłej i jeszcze na dodatek notorycznie chrzczonej etylinie 94...

PRLu nie miałem w tv mandaryny i przykrych komentarzy jury w opolu (Irena Santor(?): "(...)w zasadzie wypadałoby, żeby wykonawca stający przed jury największego w Polsce konkursu piosenki potrafił śpiewać(...)"),

Osoby bywające w moim towarzystwie (np. na party) znają moje zdanie na temat mediów, więc nie będę się tu powtarzał. Powiem ci tylko, że nie masz co narzekac na mandarynę w TV, bo oglądasz ją z własnej i nieprzymuszonej woli.

(wg mnie podstawową sprawą jest właśnie koncentracja na wykonaniu dobrego produktu, który przyniesie zysk, a nie koncentracja na maksymalizacji zysków bez względu na wszystko; jeśli zaczniemy koncentrować się na zysku a nie na produkcie, to pociągnie to za sobą niedbałość o wykwalifikowaną kadrę, brak badań

i w konsekwencji bankructwo. Tak to właśnie działa. Przedsiębiorstwo mam wytwarzać zyski, reszta, tzn dobór kadr, kontrola jakości, premie, kary itd. to jest tylko efekt uboczny tego założenia. Odwrotnie się nie da, tzn. idea produkcji dla samej produkcji doprowadziła do upadku realsocu właśnie.

2,259

(121 odpowiedzi, napisanych Bałagan)

grzybson napisał/a:

To czy coś się ładnie sprzeda nie zależy tylko od jakości produktu, ale także od umiejętności sprzedającego.

No, ale celem istnienia fabryki telewizorów nie jest wytwarzanie telewizorów, tylko wytwarzanie zysku. Jeśli fabryka nie zarabia na siebie, to znaczy, że jej produkt to byle gie, którego nikt nie chce za cenę, jaka uczyniłaby jego produkcję opłacalną. CBDO.

Tak w ogóle to coś ostatnio (tak właściwie od jakiś 20 lat) za bardzo u nas w Polsce dywaguje się nad tym co było kiedyś, czego już się nie zmieni, zamiast skupić się na tym co jest teraz i będzie jutro.

Akurat powodem jest to muzeum zabytków w Bydgoszczy, więc trudno, żeby było inaczej.

Żeby wszystko było jasne, ja też nie mogę wyjść z podziwu, że w peerelu udało się wytworzyć jakąś liczbę urządzeń, które w ogóle działały przynajmniej jeszcze w sklepie. Ale trudno to uznać za osiągnięcie i powód do dumy, tak obiektywnie.

2,260

(221 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Jak konkretnie będzie wyglądało podpinanie kart. Taki schematyczny rysunek, jakich było już parę w tym wątku.

2,261

(121 odpowiedzi, napisanych Bałagan)

grzybson napisał/a:

Draco: Naprawdę uważasz, że za PRLu produkowału się się tylko syf, który nie dawał się sprzedawać?

To nie jest kwestia wiary, tylko zwykłych faktów, co już napisałem wyżej i powtórzę: gdyby ten towar był wart cokolwiek, można by go było eksportować na zachód i mieć sławny "wkład dewizowy" (ty grzybson wiesz w ogóle co to jest? to jest suma w walucie wymienialnej, za którą mozna było coś sprowadzić z zachodu - dzisiaj to zbędne, bo walutą wymienialną jest złotówka) do sławnego sznurka do snopowiązałek.

To że trafiały się egzemplarze trwałe, nie ma nic do rzeczy. Sam mam Neptuna 156B i jeszcze działa, ale co z tego, skoro to od nowości był przestarzały szmelc. Problemem przemysłu peerelowskiego było:

a) że produkował mało wszystkiego (mała wydajność pracy, marnotrawstwo materiałów, energii itd.)

b) że z całej produkcji tylko jakiś niewielki procent (wyprodukowany na pierwszej zmianie, na ogół) nadawał się do czegokolwiek. To są własnie w większości te do dziś działające, pojedyncze egzemplarze. Elizabetka ci działa, u nas rozsypała się w drobny mak już na początku lat 80.

c) ALE NAWET gdyby wszystkie egzemplarze z produkcji były cacy zrobione, ich problemem było to, że to wszystko było kosmicznie przestarzałe. Jak Gierek kupił we Francji linię do produkcji kineskopów, czy czegokolwiek, to jechano na niej aż do końca Jaruzela. Jak raz zrobiono komputer "Odra", tak zamierzano je produkować przez sto lat zapewne. Niestety za granicą istniał postęp technologiczny i np. sławne polskie obrabiarki numeryczne, okrzyczany "hit eksportowy" (tzn. w ogóle ktoś je kupował) chyba jeszcze za Gierka, 10 lat później były dokładnie takie same, ale technologicznie nadawały się jedynie do muzeum. Takie rzeczy można sprzedawać tylko tanio, a to by było poniżej kosztów, patrz punkt pierwszy.

Na szczęście ten burdel się w końcu rozsypał. Amen.

2,262

(221 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

No może i tak. Mógłbyś to narysować?

2,263

(221 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Jak to wewnętrzne, gdzie to zmieścisz i jaki będzie do tego dostęp? Tzn. karty mogą być cztery, rzecz to jasna, ale jak je wymienimy na inne cztery, oraz chyba tym samym odpada sprawa rozgałęzienia gniazda kartridży (a to ważne ze względu na zestawy w rodzaju SpartaDOS X + R-Time8 + Action||BASIC XE||Mac/65)?

2,264

(121 odpowiedzi, napisanych Bałagan)

Trochę odbiegamy i co z tego?  To jest dział "Bałagan", to raz, a dwa, nie da się tego muzeum szmelcu (albo, że się odwołam do ulubionego przez wczesny peerel wyrażenia, "śmietnika historii") rozpatrywać bez tzw. kontekstu historycznego.

2,265

(221 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Co do "pod" jednak trochę przesadziłem, "pod komputerem" oczywiście odpada ze względu na klawiaturę (chyba że od razu załatwimy _jakoś_ detachable keyboard, ale jak, AKI w zestawie czy co?) Raczej miałem na myśli "pod stołem", co z kolei może odpadać ze względu na długośc taśmy. Tzn. przy 1,77 MHz taśma może być długa, ale pewnie celujemy w 14 MHz+. Z drugiej strony gdyby zastąpić monitor CRT przez LCD, to uzyskane miejsce można wykorzystać na rozgałęziacz.

No ogółnie wiem, ustawność to jest duży problem, nie mam na to dobrego pomysłu, może ktoś coś wymyśli?

2,266

(121 odpowiedzi, napisanych Bałagan)

Zenon/Dial napisał/a:

Draco, więc muszę ci powiedzieć że nie słuchasz dzienników TV

Nie musisz mi tego mówić, naturalnie, że nie słucham, gdyż media (TV, gazety, o istnieniu radia to już nawet zdążyłem zapomnieć, ale też portale internetowe) prezentują tak nędzny poziom namysłu nad tym, co mówią, że szkoda mi na to czasu. I tobie - oraz wszystkim innym - też radzę wykorzystywać swój czas lepiej.

i innych "information kanałów, cz jak to nazwać"  w których jako żyję żywcem słyszę że tylko TEN a nie inny system zaprowadzi nas do świetlanej przyszłości i dobrobytu jakiego świat nie znał i nie widział.

Wziąwszy poprawkę na powyższe: tak, ale jest jedna zasadnicza róznica. Kapitalizm (czy też tę jego pokręconą odmianę, której mamy okazję doświadczać, czyli ze znaczną domieszką etatyzmu) może nie jest idealny, ale niestety nie wymyślono do tej pory niczego lepszego. Real-soc skończył się spektakularnym bankructwem, a przecież - że przypomnę założenia - miało być zupełnie inaczej. Jeszcze Chruszczow mawiał, że socjalizm to obfitość dóbr. Breżniew już tego nie mówił (co przeczy tym, co powiadają, że _zupełnie_ nie miał kontaktu z rzeczywistością). Na końcu real-socjalizm był już wartością samą w sobie, dla której obrony trzeba znosić kartki, sznurki do snopowiązałek, stanie w kolejce od czwartej rano i to po (według dzisiejszych standardów) po byle gówno. Dziękuję, ale papier toaletowy wolę po prostu kupić zamiast o niego walczyć.

A jeśli chodzi o onuce to nie rozpoznałeś sarkazmu z jakim użyłem tego porównania. W istocie, onuc nie potrzebujemy, ale też niczego innego jako kraj i naród nie produkujemy.

Mylisz się. Polska pełna jest przedsiębiorstw, które produkują towar takiej jakości, że on spokojnie jest kupowany w Europie i na świecie.

chyba że jedynym ratunkiem będzie współczesny rubel transferowy znaczy się euro

Rubel transferowy to nie był pieniądz, tylko jednostka rozliczeniowa RWPG. W przeciwieństwie do tego euro jednak jest realną walutą, aczkolwiek oczywiście nie według starych, dobrych standardów sprzed roku 1929 (tzn. nie jest wymienialna na złoto). Rubel transferowy jednak nie był wymienialny na nic, jeśli nad wymieniającym nie stal sołdat z kałasznikowem gotowym do strzału. I w ogóle weź mi nic nie opowiadaj o gospodarce kadeeli, bo nic takiego nigdy w rzeczywistości nie istniało.

Dodam jeszcze , by rozwiać wątpliwości, nie jestem nie byłem i nie będę zwolennikiem systemu który minął ale w balona nabić się nie dam pustymi obietnicami że nareszcie jest to czego do szczęścia nam potrzeba.

Problem polega na tym, że za dużo oczekujesz. W każdym razie fakty są proste, dzisiaj Polska, jakkolwiek z całą pewnością nie jest jakąś "siódmą gospodarką świata" (to taki mit z czasów Gierka), ani nie jest krainą rządzoną doskonale tudziez mlekiem i miodem płynącą, jest jednak o całe niebo zamożniejsza i lepiej urządzona, niż peerel. I o to chodziło.

2,267

(221 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Candle napisał/a:

cos mi sie robi jak czytam o dodatkowych wtyczkach
bardzo mnie zniecheca lutowanie kabli
a jak widzisz wyprowadzenie takiego dodatkowego zlacza z atari

Komplikujesz. "Wyprowadzenie z" nas w tej chwili nie interesuje, interesuje nas, żeby rozgałęziacz miał miejsce, w które można doprowadzić te sygnały (dowolnym sposobem), oraz żeby były one rozprowadzone po slotach, tak że jeśli karta jest dedykowana dla 816 i chce tych sygnałów użyć, żeby mogła. Czyli dodatkowe gniazdko. Jak się do tego gniazdka wepnie user (albo raczej: konstruktor osiemsetszesnastkowego turbo) to jest jego zmartwienie i to niezbyt duże, można to zrobic na taśmie (see F7, działało świetnie podpięte taśmą, póki się host nie zj... zepsuł).

ale transpsortowanie tam danych przy 14mhz na szynie... marnie to widze

Przez taśmę - oczywiście niezbyt długą - spoko działa. F7 pasiowe jest na tasiemce coś 10 cm.

zasadniczo wszystko rozbija sie o to, czy taki uklad ma jakakolwiek racje bytu
wewnetrzny jako upgrade path dla nowych rozszerzen atari - jak najbardziej, ale pudlo za atari?

Za albo pod. Nie ma innego wyjścia, a raczej innym wyjściem jest zrobienie całej płyty głównej od razu ze slotami. Raczej nierealne wziąwszy pod uwagę liczbę lat dyskusji na ten temat.

@BartoszP: podoba mi się.

2,268

(221 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Odpowiem jutro bo mam obowiązki towarzyskie (to tak na wypadek, gdyby miało się okazać, że 24 godziny to za dużo czasu na przeciętną odpowiedź na forum).

2,269

(121 odpowiedzi, napisanych Bałagan)

Wędrowycz to fikcja dla sierot po.

2,270

(221 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Dla 6502 to może i to wystarczy, ale trzeba przewidzieć miejsce na dodatkowe sygnały 65816: osiem bitów adresu, VPA, VDA, BE no i tak dalej. Mogą być doprowadzone na dodatkowej wtyczce.

2,271

(121 odpowiedzi, napisanych Bałagan)

Zenon/Dial napisał/a:

W PRLu jakie było, takie było, teraz za to w nowym jedynie słusznym systemie nawet onucy wyprodukować nie potrafimy.

Zenon, wybacz, cenię cię bardzo, ale niniejszym chrzanisz i to w dwójnasób. 1) "jedynie słuszny" system to był w peerelu, którego (to systemu) broniono wbrew elementarnym faktom wskazującym na jego groteskową niewydolność w dokładnie każdej dziedzinie; 2) onuce wyszły w Polsce z użycia 20 lat temu (a na świecie jakieś 40 lat wcześniej).

2,272

(221 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

No dobrze, ale czy 50 pinów (czy tam 44) to nie za mało? Sama magistrala to już 24 bity, a w 816 to nawet 32...

2,273

(221 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Candle napisał/a:

zlacza pci - no bomba... kup mi!

Proszę bardzo, może byc ISA, albo jakikolwiek inny _slot_do_kart_.

kiedys byly w tme, ale no more... ponadto - chcesz to lutowac? bo ja nie

Produkcja to jest osobna sprawa, tak samo jak osobną sprawą jest ewentualna dystrybucja - bo np. samego rozgałęziacza nikt nie będzie chciał, muszą byc ze dwie pasujące do tego karty, albo musi on byc ogólnie przydatny do czegokolwiek. Stąd początkowy pomysł, żeby to robiło też za rozgałęziacz do kartridży.

zakladasz, ze od 3.5" IDE - no... rzeczywiscie - ciezko sie nam rozmawia, pewnie dlatego ze nie przeanalizowales tego, co napisalem - dysk twardy IDE uzywa (mniej wiecej) zlacza IDC

Po prostu skrót "IDC" nic mi nie mówi.

rozumiem ze swoje kmk/jz odlaczasz i podlaczasz bez przerwy?

Nie, ale kilkanaście/dziesiąt razy odpiąłem i podpiąłem sam napęd, i złącze się *rozlazło*. Dodam, że i na atarce i na Falconie doświadczyłem, że złączka od dysku 2,5-calowego rozpada się jeszcze łatwiej. Poza tym akurat interfejs do dysku jest cały czas potrzebny, inne karty jednak pewnie będzie się wyjmowało i wkładało, zwłaszcza jeśli powstanie ich kilka (a slotów nie może byc więcej niż osiem).

Rozumiesz chyba, że taki rozgałęziacz, żeby jego budowa w ogóle miała sens, musi byc w miarę trwały, a nie miec niekontakty w slotach po dwóch miesiącach użytkowania.

Mating durability: 500 cycles min.

Niestety, nie wierzę i mam ku temu podstawy (patrz wyżej).

2,274

(221 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Candle napisał/a:

pisalem ze jedyne co trzeba uwzglednic przy budowie takiego ustrojstwa to kwestie mechaniczne, czekalem grzecznie na odpowiedz i sie nie doczekalem

No, coś krótko czekałeś, to raz, a dwa, co w zasadzie jest do uzgadniania? Kwestie złącz były wałkowane w wątku, stanęło, o ile dobrze pamiętam, na PCI. Ty proponujesz złącza od dysku twardego (zakładam, że od 3,5-calowego IDE, bo bywają też 2,5-calowe dyski IDE z innymi złączami, oraz dyski SCSI z jeszcze innymi), ale coś w tym rodzaju też było omawiane. Moim zdaniem takie złącze się nie nadaje ze względu na nieodporność na ciągłe wpinanie i wypinanie czegoś do niego (i słusznie, ono jest od tego, żeby tam wpiąć dysk, i żeby on tam sobie cały czas siedział - gniazda w szufladach do dysków są z tego powodu inne).

Edit:

A trzy, "przypisanie slotów do numerów urządzeń" też już było. Ciężko się nam rozmawia m.in. dlatego, że nie przeczytałeś wątku. Rozumiem, że jest długi, ale przecież nie ma pośpiechu.

2,275

(221 odpowiedzi, napisanych Sprzęt - 8bit)

Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli. Wątek jest o "inteligentnym" rozgałęziaczu PBI, a nie o konkretnej karcie graficznej (tryb 80-kolumnowy w VBXE sam wybłagałem od electrona, to wiem). Chodzi o to, żeby ten rozgałęziacz ułatwil budowę nowych kart PBI przez wzięcie na siebie logiki wybierającej, separacji ich od siebie itede. Wtedy budowa karty zrobi się łatwiejsza i będzie ich więcej.