Ostatnio sprzedawalem samochód. Przychodzili "kupcy", targowali sie, jeździli, przyprowadzali "mechaników" i kazdy "kupował", "przychodzili jutro", "oddzwaniali" i w końcu d..a. Przyszedł wreszcie ktoś konkretny: potargował konkretnie, kasę wyjął konkretnie i odjechał samochodem. Tyle w temacie.
Ten, kto kupił STE wytargował, zrobił przelew, i na początku przyszłego tygodnia będzie miał komputer w domku. Panie mgr_inz_rafal, Ty mnie nazywasz niesolidnym sprzedawcą? Żarty jakieś. Czy ja się skarżyłem tutaj, że pierwszy kupiec zrezygnował? Bez złośliwości i w zgodzie zakończyliśmy temat.
I żeby było wszystko jasne, to komputer sprzedany za 190 łącznie z przesyłką.
A tak w ogóle, to proszę o zamknięcie tematu i zapraszam do dyskusji o solidności w handlu do działu "bałagan", jak ktoś wyżej wspomniał założyłem odpowiedni temat.