Adam: tak, chodzi o 'moc'.
saulot: jesli nie kumasz ze 'moc' to nie c++, ze to posredni jezyk, z ktorego wlasciwy c++ jest generowany - to sorry.
Hrw: no nie mow ze nie kojarzysz glade. ztcp byl dostepny w tym samym czasie co qtdesigner. to ze to c i rzutowania - to imo zaleta, a nie problem. jak chcesz pozbyc sie recznej zabawy z makrami itd. - poczytaj o jezyku vala
do czystego c znacznie latwiej sie bindowac niz do c++ (brak name mangling).
glib/gobject sa bardzo fajne technicznie (dzieki gobject-introspection sa przecudne, jesli chodzi o podpinanie sie z jezykow dynamicznych). niby wszystko pieknie, poki sie czlowiek na poziomie gui nie rozbija o gtk, ograniczenia zwiazane z przechwytywaniem chocby glupich klikniec, problemy ze stylowaniem (rozne engine styli maja rozne zakresy obslugiwanych widgetow), czy chocby z tym, ze dopiero z irca czlowiek moze sie dowiedziec by np. nie uzywal gtk(h/v)box, bo w przyszlej wersji calkiem wyleca, mimo tego ze od dekady byly (nawet nie zostawia fallback w postaci obudowy do preferowanego teraz gtkgrid czy cos tam).
w brode sobie pluje ze pracownikowi siedzacemu naprzeciw mnie nie kazalem pisac apki w qt, tylko pozwolilem robic w gtk, bo mial z tym powierzchowna stycznosc (a i sam bylem wtedy jeszcze milosnikiem gtk).