Kup sobie Falcon-a :)
Kup sobie Amigę :P :)
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Fujisan 1.1.6 Ukazała się aktualizacja Fujisan, nowoczesnego frontendu dla emulatora Atari800 z obsługą FujiNet.
A7800DS 5.2a Nowa wersja emulatora Atari 7800 dla konsol DS/DSi przynosi poprawki błędów i lepszą synchronizację.
Barbarian na Atari 8-bit już blisko Vega kończy prace nad nową konwersją kultowego Barbariana.
System Error tematem konkursu 24h Compo Poznaliśmy temat nowej edycji konkursu 24h na Atari.area. Czas na tworzenie!
Edytor poziomów Montezuma's Revenge Lew Daney udostępnił narzędzie pozwalające na tworzenie własnych piramid w kultowej grze na Atari.
atari.area forum » Posty przez UnDead
Kup sobie Falcon-a :)
Kup sobie Amigę :P :)
520ST+ to jest najzwyklejsze 520ST, z fabrycznie dolutowaną "na kanapkę" pamięcią 512kB (w sumie 1024kB, ale odłączasz 1 kabelek i masz z powrotem 512kB). 520ST tak czy inaczej nie jest pierwszym ST, bo był nim 260ST, choć do sprzedaży trafiły wyłącznie 260ST+ (tylko nie wszystkie miały badge z +), czyli rozszerzone do 512kB RAMu.
Hmm... wg. kilku źródeł, Atari zaczęło od prezentacji 130ST i 520ST (gdzie 130ST nigdy nie trafiło do sprzedaży), natomiast 260ST zaprezentowano kilka miesięcy później. Co ciekawe, do sprzedaży nie trafiły 260ST z 256K RAM, tylko od razu z 512K, a więc w zasadzie, poza nalepką nie różniły się od 520ST. Co ciekawe... ponoć Atari "nadrukowało" sporo nalepek 260ST i.. były one nalepiane na części wyprodukowanych - de facto - 520ST aż do czasu zużycia całego nakładu... bo Tramiel nie pozwalał na marnotrawstwo - skoro zapłacili za nalepki, musiały zejść wszystkie :) Ot, taka ciekawostka...
Tak informacyjnie to 520ST+ w zasadzie niczym od 520ST się nie różniło, poza rozszerzoną po "partyzancku" pamięcią.
260ST+ miało 512kB, a 520ST+ miało 1MB.
Owszem, owszem... ale właśnie dlatego szukam podstawowego 520ST, bo przyda się do testów, porównań z występującą na rynku w 1985 konkurencją itd. itd. Co więcej, jakiś czas tego było tego sporo... a teraz wszędzie sprzedają STFM-y, oczywiście są STE (ale takie mam i to w pięknym stanie) itd. i jest tego na kopy, jest kilka 520ST+, ale to już nie jest "pierwsze ST" niestety. :(
jeden z joy-ów poległ przy spokojniej grze w pac-mana, pękła blaszka od kierunku w dół i robi permanentne zwarcie. Drugi przy partyjce w DropZone:
Kolega testował te chińskie podróbki jakiś czas temu (był ich wysyp na Allegro) i z jego testów wynika, że... są słabsze od oryginału i szybko padają. Ja się nie skusiłem, mam kilka oryginalnych CX-40 i bardzo lubię te joye - żaden mi nie padł. Mam też CX-10 (a więc o wiele solidniejsza, pierwsza generacja, ale.. paradoksalnie do remontu, na który obecnie nie mam czasu). Niemniej, chyba lepiej polować na oryginały (szybki znak rozpoznawczy - na wtyczce oryginału widnieje logo Atari, na podróbce go nie ma).
Hej Atarowcy!
Jak w temacie: poszukuję Atari 520ST takiego, jak go fabryka dała, działającego w ładnym stanie, ale podstawowego 520ST, czyli nie ST+/F/M itd... tylko tego pierwszego, jakie weszło na rynek w 1985, z zasilaczem zewnętrznym i bez wbudowanej stacji. Oczywiście bez uszkodzeń i działającego, wersja UK lub DE, wszystko jedno. Jeśli ktoś ma na zbyciu tu proszę o kontakt.
@Mq:
Mnie chodziło konkretnie o ten model co mam ja.Wiem, że istnieje dużo innych wersji i każdy kupi sobie to co zechce.
Owszem, ja dziś kupiłem taką, jak Twoja, bo... widziałem ją w akcji, w tym rozmiar, świecenie itd...
Nie mogę się doczekać, kiedy paczka przyjdzie, bo to co mam obecnie... to ech... no właśnie :(
Gdzie mozna kupic taka lupe?
A to już musisz zapytać naszego Kolegę, bo to0 jego lupa i jego zabawki (oprócz mojego stołu, monitora i Atari ;-) ):
http://www.atari.org.pl/forum/profile.php?id=5567
Ostatnie szlify:

... i jest tak:
- audtomagiczne przełączanie mono/stereo,
- działa dźwięk z GTIA zarówno na porcie monitorowym, jak i jack,
- zero szumów, artefaktów.. dźwięk w jakości "studyjnej" (a POKEY-e ciągle te same).
Uff, wreszcie miałem możność rozkręcenia biednego 800XL i sprawdzenia co jest nie-halo. Na pierwszy rzut oka, wszystko jasne:

i dalszy rzucik:

Kolega kkrys już ruszył z odsieczą i nowszą płytką stereo (z auto), zobaczymy co z tego wyjdzie...
Ale jak pisałem wcześniej, to nie powinno być tak zrobione ;/ To jest typowy "dirty hack", działa cudem :P i to z jednym konkretnym DOS-em.
Reasumując: zdecydowanie nie należy używać tego obrazu carta!
Swoją drogą, warto by było zaznaczyć na stronie AtariWiKi, że ten obraz nie-ten-tego-no:
https://atariwiki.org/wiki/Wiki.jsp?pag … BASIC%20XL
Dzięki za wyjaśnienie, co i jak się tam kaszani.
ja sie tylko dziwie jak mu to dzialalo z "normalnym dos" ktory tam pokazal dos2.5, przeciez samo wpisanie dos rozpieprza system
Może to kwestia konfiguracji maszyny, w tym pamięci? Zarówno w emulatorku (atari800), jak i w maszynie fizycznej mam 1M.
Basic XL i BASIC XE były zawsze były jako obraz carta, wiele assemblerów też. TB XL docelowo ładuje się z dyskietki, więc tu jest przeróbka.
UnDead napisał/a:... DOS czytany jest z dyskietki, jeśli jest wsadzona do D1:, oczywiście taki, jaki jest zainstalowany na danym obrazie/danej dyskietce.
Rozumiem, że wczytuje się DOS, wciskasz wejście do cartridge-a (nie pamiętam, jak jest w 2,5, ale chyba opcja B), wtedy pojawia Ci się menu? Proszę, załącz obraz cartridge-a, postaram się jutro wieczorem na to spojrzeć. Rozumiem, że opcja DIR działa na dzień dobry?
Nope. Gdy jesteś już w TBXL, to "B" wraca do TBXL, a nie do menu (i to akurat działa tak samo z MEM.SAV i bez)
Link do obrazu: https://atariwiki.org/wiki/attach/Turbo … tridge.car
A nie ma tam kawałka kodu maszynowego (nawet w liniach DATA)? Bo tu może być przyczyna.
Anyway, zapodaj obraz carta.
Nie, nie ma. Akurat testy robiłem na stareńkim programie do wykresów funkcji - pierwotnie napisanym bez użycia jakichkolwiek elementów TBXL, żeby sobie porównać, jak szybko będzie się rysowało w TBXL w porównaniu z ATARI BASIC...
@UnDead, jeszcze napisz, jak zapisujesz ten program w Turbo Basicu na dyskietkę (cała komenda).
"Po bożemu" ;-)
SAVE"D1:DPBLD.XTB" a jak niby inaczej (ok. LIST, ale nie o to chodzi...)
xxl napisał/a:nie moglas. jesli kod byl uzyty w glosowaniu online to papierowa votka z tym kodem laduje w koszu jesli sie pojawi.
Nie wiem, czy kody się powtarzały. Miałam inny na papierowej votce i inny online.
Ale jak to? ;-)
Przecież wchodząc on-line, podawało się w okienku kod z kartki i dopiero puszczało dalej, do samego głosowania...
Powtórzę - pokaż fotkę albo napisz, jaki masz "model" tego stereo bo może wystarczy mu ten sygnał podać z płyty głównej. Tak jest zrobiony np. PokeyMAX 3.
Taż mam nadzieję, że okaże się, iż doprowadzenie sygnału BELL gdzie trzeba, załatwi temat.
Sęk w tym, że dopiero w pod koniec weekendu przywiozę moje "pudełko lutownicze" z narzędziami wszelakimi i będę mógł to dokładnie rozkręcić, sprawdzić, sfocić i (ewentualnie) nawet zmierzyć. :)
doszedles dalej niz ja... u mnie nie zaladuje nawet dos bez rozjechania dyskietki
A widzisz... u mnie działały takie rzeczy jak:
- odpalenie DOS-a i powrót z niego (i to kilka razy),
- wczytywanie źródeł *.BAS zapisanych z ATARI BASIC i wykonywanie tychże (bez problemów),
Obraz ATR rozwaliło dopiero zapisanie zmodyfikowanego pod TBXL kodu źródłowego (wczytałem programik napisany przez kogoś w ATARI BASIC, dokonałem edycji, dodając "ficzery" TBXL, przetestowałem, czy działa.. zapisałem. I od tego momentu zaczęły się "jaja". Np. odpalenie DOS-u kończyło się czarnym ekranem z zapintalającymi kolorowymi literkami w dwóch, górnych liniach...
Niestety, po restarcie maszyny i próbie zbootowania tej dyskietki już bez TBXL.. kończyło się to tym samym. Po sprawdzeniu obrazu z poziomu Linuksa, okazało się, że kilka plików jest uszkodzonych (w tym oba *.SYS)... - ciekawe jest to, że ich ostatni blok był wyzerowany - w każdym przypadku. Dało się obraz naprawić, ale uszkodzone pliki trzeba było wyciepać i przywrócić z kopii zapasowych. Naprawiony obraz działa bezbłędnie, póki nie zapiszesz czegoś z TBXL. Ale... muszę jeszcze przetestować, czy tak jest za każdym razem oraz, czy coś się kopie już na etapie odczytów? (IMO to drugie jest... mało prawdopodobne).
Co do Wild Compo czy samych compotów to zgodzę się i mam nadzieję że Grey , którego osobiście lubię wyciągnie wnioski z ostatniego compo na SV - przed samym compo ktoś powinien przeglądnąć prace , ocenić ich poziom i tak ustawić compo żeby było ciekawe - niestety oglądając streama mało co nie poszedłem w kimę bo samo demo compo czyli to na co zazwyczaj wszyscy czekją było o 3 w nocy , na samy party sporo ludzi już przysypiało , to zamęczenie ludzi SAM Coupe Compo czy Crazy Compo gdzie gość przez 10 minut opowiadał o czymś po angielsku było istną katorgą. Myślę że takie rzeczy powinno się przenieść na koniec i kto będzie chciał niech to ogląda - taka moja sugestia odnośnie samego sposobu przeprowadzania compotów ;)
Niestety, masz tu sporo racji. Ja np. już "nie dożyłem" do demo compo (na które też najbardziej czekałem), po prostu równo o 2:00 się zwinąłem (tym bardziej, że dwie poprzednie noce spałem po 4h i zwyczajnie dalsze szaleństwo byłoby ostrym narażaniem zdrowia). Myślę, że Grey to po prostu... za dobry człowiek. Serio. Ma za miękkie serce. Zamiast wymusić deadline o konkretnej godzinie i powiedzieć "Sorry Folks, kto nie zdążył, ten ląduje na Winter Edition i papa", najpierw obiecał, że będą przerwane dowolne aktywności, żeby composy ruszyły o 18:00, a potem... przejmowano ciągle nowe prace i ruszyliśmy o 22:00. Czyli w chwili startu już wiedziałem, że nie dociągnę do końca. Innym kwiatkiem było to, że STE zamordowało compo muzyki na YM-a. "Pierdzenie" przesterowanego YM-a spowodowało, że kilka znanych mi osób wyszło (i mówili: "dajcie znać, gdy to się skończy"), ja wytrwałem akurat, ale nie dałem ocen w tym compo, bo jakość odtwarzania mogłaby wpłynąć na ocenę, ze szkodą dla autorów. Niemniej., wiadomo, problemy techniczne wszędzie mogą się zdarzyć, ale start o 18:00 a 22:00 to jednak spora różnica, szczególnie, jeśli jest dużo kategorii i naprawdę sporo prac...
proba zaladowania dosa z tak przygotowanego basica rozwala dyskietke.
Nope. Wczytuje DOS-a i ten DOS działa.
Problem pojawia się, jeśli zapiszesz źródło z TBXL na dyskietce (SAVE/LIST). I to też nie jestem pewien, czy za każdym razem (w wolnej chwili przygotuję kilka obrazów ATR i postestuję, kiedy dokładnie to się dzieje).
Generalnie, nie ma żadnego logicznego powodu, aby działy się takie rzeczy. Odpalam całą masę rzeczy w ten sam sposób (czyli carta z *.car i obraz dysku w D1: ) i nigdzie taki problem nie występuje - ani w assemblerach, ani w BASIC XL, czy XE, ani w Action!, tylko TBXL nakaszanił so far...
wzialem pierwsza z brzegu. urchomilem, wpisalem dos.
to chyba wyczerpuje temat?
... w sensie?
Używałem tego konkretnego obrazu:
TURBO-BASIC_XL-Cartridge.car
Po odpaleniu masz menu:
<A> TURBO BASIC
<B> COMPAILER
/* pisownia oryginalna ;-) */
... DOS czytany jest z dyskietki, jeśli jest wsadzona do D1:, oczywiście taki, jaki jest zainstalowany na danym obrazie/danej dyskietce.
taaaa, zwykly ataroski moze byc 2.0 wersja pierwsza z bledami ;-)
Dla mnie zwykły, atarowski, to ten:

;-)
Tu są chyba wszystkie dostępne wersje, w tym obrazy *.car
TBXL z CAR a DOS z ATR?
cala sprawa "smierdzi".
A to niby czemu? Przecież to bardzo standardowy setup.
Tak samo używa się tego z MAC/65, BASIC XL/XE (+Tools) etc.
Ale tylko TBXL rozwalił obraz i to zarówno w emulatorze, jak i na prawdziwej maszynie (z AVGCART-em), so far.
A ATR czym robiony? Ja korzystam z archaicznego makeatr.
atari800: Disk Management -> Make Blank ATR Disk -> ścieżka lokalna do pliku
Takie obrazy działają "ze wszystkim" (od SIO2SD, poprzez karty wszelakie, po 1050 (po zduplikowaniu na dyskietkę).
Jaki DOS na ATR?
Zwykły, atarowski. Co ciekawe, ucierpiały m.in. pliki *.sys (po posprzątaniu obrazu w/w narzędziem, zamontowałem go z innej kopii i kazałem na nowo zapisać pliki DOS-a i działa). Niemniej, gdybym nie robił kopii, byłbym nieco załamany..
Drodzy Atarowcy!
Spotkał się ktoś z takim ciekawym problemem, że Turbo BASIC XL odpalony z obrazu *.car rozwala z czasem obraz ATR, na którym sobie coś zapiszemy (a są tam już inne pliki)?
U mnie zrobiło się tak zarówno na prawdziwym 800XL z AVGCART, jak i na emulatorze atari800 z kopią tego samego *.atr, czyli problem nie jest zależny od "sprzętu". Dziwne... (w obu przypadkach dało się odzyskać cześć plików narzędziem "atr" z opcją "fix" dla Linuksa, ale.. część plików zostało rozjechanych (głównie ostatni sektor wyzerowany) i to - co ciekawe, takich, które nie były wołane, ani zapisywane z TBXL...
-U.
atari.area forum » Posty przez UnDead
Wygenerowano w 0.015 sekund, wykonano 55 zapytań