Uważam, że to atawizm, współczesna forma do jakiej ewoluowało łowiectwo - zbieractwo. Późniejsza naprawa i czyszczenie to ekwiwalent ćwiartowania i oprawiania upolowanego jelenia. Sam nieustannie ulegam tej pokusie i za każdym razem mnie to bawi.
Są też inne warianty - kupowanie i remontowanie "gruzów" samochodowych, a jeden mój kolega ma to w odmianie: zepsuty sprzęt audio. Kupuje, naprawia, cieszy się chwilę i szuka następnego. Żona patrzy niechętnie, bo cały dom zawalony głośnikami i wzmacniaczami.