Więc teraz już nic nie wiadomo :) Trumna miała jedną linię do wpisywania, no to wierszowy. Atari i C= łyka z całego ekranu.
Komoda w dodatku łyka jak popadnie, niektóre spacje potrafi dostawić, inne nie. Atari ładnie dostawia. Więc ekranowy, a może jednak pełnoekranowy? Chyba jak kto woli. A w MAC65/BUG65 faktycznie listing latał w górę i w dół - jak w normalnym edytorze. Basic w sumie tego nie potrzebuje bo są numery linii i można wcisnąć break w potrzebnym momencie.
VI jest jak dla mnie odpowiednikiem chorych koncepcji klawy w trumnie/timexie. Jakiś praszczur, ale nie wiem czego nawet. Pseudo edytora kulawego. Np. te szopki w stylu "ESC I" by wpisywać, potem "ESC D" by coś skasować, przy okazji można przypadkiem zamiast znaku skasować całą linię. "ESC :wq!" - nie, nie, nie, jakie VI może mieć zalety, poza tym że jest obłąkanym łamańcem to nie wiem. Może dla fanów jakichś uczelnianych "prawdziwych" unixów. Albo żeby zdemaskować kogoś, kto podaje się za informatyka, ale nim nie jest :)