Osobiscie uwazam ze LO jest dobre jak sie pisze prace na uczelni czy robi liste zakupow.
Profesjonalnie (aka zarabiam na tym pieniadze piszac teksty i obrabiajac dane/grafike dtp) nigdy bym tego nie uzywal. Ilosc pulapek (m.in takich jak wyzej opisane) oraz roznych 'culpritow' skutecznie by mnie odrzucalo od zaufania takiemu pakietowi. Zwlaszcza ze Word standalone kosztuje 300 zl. Office juz jest troche drogawy, ale jakbym zarabial na tym pieniadze to bym przygryzl ware (zacisnal poslada) i kupil software ktory cechuje wieksza przewidywalnosc, support oraz knowledge base oparty na sensownych use-case'ach a nie na zbieraninie topikow na roznych forach.Jestem zwolennikiem oprogramowania otwartego, ale czasem po prostu sie nie oplaca ;)
Niestety mam nieprzyjemność używać MSO na codzień i na porządku dziennym są kwiatki typu: wszystko mówiący komunikat błędu "Operation failed. Error 0x8004201", Undo cofające przedostatnią operację, ale pozostawiające skutki ostatniej, pseudointeligentne zaznaczanie (drag w lewo zaznacza do końca słowa w prawo), nieusuwalne tabele, brak odpowiedzi wszystkich okien Excela gdy tylko w jednym otwierasz dokument z zasobu sieciowego (pomijam już, że trwa to pół minuty dla dokumentu mającego 150 KB), brak odpowiedzi Outlooka przez pół minuty gdy dwuklikniesz załącznik doc lub xls, konieczność ciągłego klikania pomiędzy tabami wstążki, mógłbym tak wymieniać długo.
Po co mi mitologiczne superzaawansowane możliwości MSO, skoro w najprostszych czynnościach daje dupy.
Pracę na uczelni pisze się w LaTeXu a listę zakupów na oderwanym marginesie gazety. :)