Budowę własnej* mocno spowolniło rozleniwienie(czy może bardziej "rozpieszczenie") spowodowane pracą na całkiem sympatycznym - choć miejscami bezsensownie rozrzutnie zaprojektowanym** - homagu.
Co ciekawe śruby kulowe(żeby było śmieszniej ze swobodnym koncem) siedzą w nim tylko w zetkach, a cała reszta jest na listwach zębatych (w wypadku serw wlekących bramę zębatki nie siedzą bezpośrednio na ośkach silników, a idą od przekładni planetarnych).
Są tygodnie(te z nudniejszych - ale i spokojniejszych) kiedy po kilka(naście?) kubików umiarkowanie pylących laminatów przez maszynkę przechodzi, ale jak dotąd nigdy szklanych - przynajmniej nie oficjalnie(jako że jeden z niegdyś pracujących kolegów... ;)).
Składam ploterek w którym od biedy będzie można pofrezować płytki, ale nie martwiąc się o pył i ewentualne chłodzenie narzędzia (jako że w konstrukcji przewidziane jest miejsce na kuwetę napełnianą wodą demineralizowaną/naftą do zabawy w elektrodrążenie etc.).
A wracając do pasków, jest bardzo fajny rodzaj napędu, będący czymś pośrednim pomiędzy paskowym*** a listwą zębatą, może to wyglądać następująco:
http://www.youtube.com/watch?v=OdJoVh6DRPA

Sam go raczej nie zastosuję**** - ale może kogoś natchnie do popełnienia jakiejś ciekawej konstrukcji ;)
*a właściwie trzech(w tym przynajmniej jednej właśnie na paskach) różnych własnych ;)
**przykład - osłony zetek są na rexorthowskich "dwudziestkach"(tzn. dwie szyny i cztery wózki na każdą osłonę), kiedy w zupełności starczyły by te dwa siłowniki które każda z osłon jest podnoszona/opuszczana...
***niestety nie każdy pasek(profil zęba) się nadaje (np. nie zrobisz tego na popularnych htd).
****choć intensywnie teścia namawiam (przyszłościowy ploterek stolarski na ćwierć - jak nie pół - formatki)
