Możemy skończyć już jałową, niewiele wnoszącą w nasze analogowe życia, dyskusję? Scena ewoluuje, my również się zmieniamy. Jedni na gorsze, drudzy na lepsze. A może czas zacząć dobrze się bawić każdym dniem, jaki nam został? Jest później, niż nam się wydaje. Życie jest za krótkie, żeby kłócić się o nielegale...
Ja to się strasznie cieszę, że część z Was spotkam w styczniu u Vasca i będziemy razem oglądać dema. A czy na Rapidusa, czy innego c***, to mam to gdzieś. Chciałbym jeszcze usłyszeć okrzyki "a - ni - ma - cja!" tudzież inne "po - ka - du - pę!" :) A jak będziecie się kłócić, to przywiozę moje pierwsze muzyczki w MPT, jeszcze bardziej badziewiaste niż ogłuszaczowe i będę puszczał na pełną parę! I specjalnie estradowe kolumny z własnym zasilaniem podłączę, żeby mnie nikt nie odciął!
A tak zupełnie na poważnie: dajcie już spokój z tą dyskusją o nielegalach. Część z czytających nawet pojęcia nie ma, o co walczycie. My chcemy dem, intr, kompotów, ogniska, pizzy!