Długo zastanawiałem się czy poruszać ten wątek, ale ponieważ do eventu pozostały 2 mięsiące z małym haczykiem to zaryzykuję :)
Pamiętam jak dopiero co skończyło się SV2k12 i pytania wielu partyzantów czy będzie kolejna edycja. Widząc iż waham się z podjęciem ostatecznej decyzji padło wiele deklaracji. Będzie intro / demo od grupy X Y Z, invitka, etc etc. Nie ukrywam że dla mnie miało to bardzo duże znaczenie, był to przysłowiowy kop i motywacja do dalszej pracy na rzecz eventu - biorąc pod uwagę fakt iż SV miało być imprezą "jednorazową" w 2000 roku, to kolejne edycje nie miały prawa mieć miejsca :) A jednak stało się inaczej. To Wy jesteście moim motorem napędowym. Czeka mnie teraz ponad 8 tygodni wytężonej pracy, kolejne niespodzianki i sprawy czysto logistyczne - wcale nie mniej absorbujące. Oprócz tego koordynuję kilka projektów na compo. Słowem trzeba być cyborgiem aby to udźwignąć :) O sprawach czysto życiowych nie wspomnę - dom, dzieci, praca itd. To już zupełnie inny temat. Dlaczego o tym piszę? Chciałbym, aby osoby które tak mocno mnie mobilizowały do organizacji SV2k13 i obiecywały "gruszki na wierzbie", aby te na niej wyrosły :) Szczerze mówiąc padłem wczoraj gdy ktoś napisał mi "dema chyba jednak nie zrobię, intra też nie dam rady, może napiszę muzykę, ale nie obiecuję". Wtedy myślę sobie jak wiele spraw rodzinnych zawaliłem w tym roku z powodu SV i jak bardzo uwierzyłem w pewne deklaracje... Ja niestety nie mam tak "komfortowej" sytuacji, aby wycofać się teraz i napisać "nie dam rady jednak w tym roku, może zrobię sztaba zamiast party - chociaż też nie gwarantuję".
Nie robię eventu dla samego eventu. Wszystkie prace oddane na compo traktuję jako wspólną "ściepę" na jego kontynuację. Weźcie to proszę pod uwagę. Jeśli leży Wam na sercu przyszłość Silly Venture - pamiętajcie o swoich deklaracjach zaraz po SV2k12.
Pozdrawiam :)






