Moim zdaniem nie warto robić rozszerzeń 128kB z użytkowego punktu widzenia, chyba że mamy oryginalne MMMU i chcemy sobie zrobić 130XE takie jak było w oryginale ze względów sentymentalnych/historycznych/zabytkowych, no to 128kB tylko wtedy uważam za uzasadnione.
Z użytkowego punktu widzenia natomiast ilość gier korzystających z rozszerzenia 128kB będzie stosunkowo mała, więc lepiej zrobić sobie wtedy 320kB i będzie chodziło na tym już praktycznie wszystko (gry/dema/ramdyski) z małymi wyjątkami. Roboty ze zrobieniem 320kB jest praktycznie tyle samo co ze 128kB (niewiele więcej, ale na podobnym poziomie trudności, więc jak ktoś poradzi sobie ze 128kB, to z 320kB też sobie poradzi). Koszty są też podobne, bo główna różnica to wkładamy kości 256k*4bit zamiast 64k*4bit - a te są jedne i drugie w podobnych cenach. W jednym i drugim przypadku potrzebujemy GAL-a zaprogramować i kilka kabelków przylutować.
Można też na tej płycie zrobić coś takiego wg mojego projektu:
http://www.atari.org.pl/forum/viewtopic.php?id=15710
Pełen 1MB w eleganckiej formie, koszt nieznacznie większy, ilość pracy też nieznacznie większa. Nie mam obecnie już tych płytek, ale kilka osób pytało o wznowienie, więc mogę jak by co zamówić partię kolejną jeśli będą chętni.
Co do użyteczności 1MB: jest chyba tylko jedna gra, która korzysta z 1MB (Atari Blast), przydaje się też jako duży ramdysk, ale to chyba tyle. Na 512kB też chyba nic szczególnie nie ma. Idąc w dół z pamięcią dopiero 320kB to jest jakaś większa ilość gier dostępnych. Dlatego w większości przypadków 320kB wystarczy, ale 1MB jest bardziej przyszłościowe, bo to taki hi-end można powiedzieć, bardzo duzo ludzi ma np. U1MB, więc w każdej chwili mogą powstawać produkcje, które wykorzystają ten RAM 1MB. Koszt niewiele większy w zasadzie, roboty też niewiele więcej, albo podobnie, a mamy otwartą platformę na wszytko co powstało na Atari i prawdopodobnie na wszystko co powstanie w przyszłości, bo powyżej 1MB nikt chyba nie będzie się zapuszczał raczej.