o jaki blok statusu chodzi?
Stary, jeśli nie wiesz, co to jest "blok statusu", to ja czarno widzę twoje sukcesy na tym polu. Weź w końcu przeczytaj artykuł "SIO" z atariki, tam są wszystkie podstawy.
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
HDDRIVER 13.01 Aktualizacja HDDRIVER przynosi poprawki dla HDDRUTIL oraz lepszą obsługę szybkiego sprzętu.
192p Test Suite dla 8-bitowego Atari Nowy program do testowania i kalibracji obrazu dla Atari XL/XE od HanJammera.
Atari800 7.0.0 Pierwsza wersja emulatora z funkcją pobierania z sieci i mnóstwem nowości.
Obrazy w 1024 kolorach na VBXE Nowy konwerter i przeglądarka obrazów dla rozszerzenia VBXE pozwalają wyświetlić aż 1024 kolory.
Gearlynx 1.2.15 Emulator Atari Lynx doczekał się ważnej aktualizacji z wieloma nowymi funkcjami.
atari.area forum » Posty przez drac030
o jaki blok statusu chodzi?
Stary, jeśli nie wiesz, co to jest "blok statusu", to ja czarno widzę twoje sukcesy na tym polu. Weź w końcu przeczytaj artykuł "SIO" z atariki, tam są wszystkie podstawy.
Też nie, wszystko jest z 9 października.
candle: ok, teraz mam src. Na marginesie, example trybu tekstowego jest nieaktualne, tzn. nie to, które przesłałem do electrona 21 października.
Hmm, a gdzie jest aktualna? Bo ja wylistowałem to co dałeś w poście 241 jako najświeższą.
mozna tez skozystac z dolaczonego source... :)
Tzn. który plik jest sourcem:
release/Examples/FX/Candle/slideshow/
release/Examples/FX/Candle/slideshow/fileio.lib
release/Examples/FX/Candle/slideshow/slide.com
release/Examples/FX/Candle/slideshow/vbxe.lib
Wskaż, ktory to program, to spojrzę w wolnej chwili.
Jednak jesteś chory z nienawiści
Czyli objawem równowagi psychicznej i zdrowego rozsądku jest wierzyć bezgranicznie w twoje pustosłowie, natomiast próba sprawdzenia, czy to nie są same fantazje, okazuje się być "chorobą z nienawiści". Interesting.
Dla mnie jasne jest jedno: nie dość, że nie jesteś w stanie swoich (nader licznych, głośnych i pompatycznych) deklaracji o tym, jakobyś w ogóle coś zaprogramował na Atari, udowodnić, to jeszcze nie jesteś w stanie odpowiedzieć logicznie na żaden zarzut. Wszystko pokrywasz laniem wody i nonsensami w rodzaju "jesteś chory z nienawiści", "frustrat", "moi wrogowie" itp. Drogi Tomku, żeby mieć wrogów, albo być znienawidzonym, to trzeba jednak najpierw coś znaczyć (ergo, jak zwykle, próbujesz dodać sobie powagi).
Dla mnie koniec rozmowy z Draco
Czyżby drugi EOT? Pierwszy wyszedł ci tak samo, jak wszystko inne...
może nie jasno się wyraziłem, chodzi mi o to jak dosy wykrywają gęstość dyskietki i jak robi to sparta?
SDX 4.42 odczytuje PERCOM, ustala tym samym wielkość sektora nr 1, po czym wczytuje ten sektor i dalej bazuje na informacjach w nim zawartych.
Reszta DOS-ów (np. MyDOS) odczytuje tylko blok statusu i na tej podstawie decyduje, czy gęstość jest pojedyczna czy podwójna. Tak samo można odróżnić gęstość pojedynczą od średniej.
Więc, oględnie mówiąc, ponosi cię fantazja.
To się nazywa syndrom osoby która nie chce uwierzyć że ma np. słabo z pamięcią.
Widzisz, Tomek, ty liczysz na to, że to będzie tylko twoje słowo przeciw mojemu. Ale ja utrzymuję kontakt z ludźmi z dawnej redakcji i w razie potrzeby jestem w stanie sprowadzić np. na sztab człowieka, którego obaj znamy, a który w obecności świadków, uroczyście i komisyjnie pęknie ze śmiechu, jak się dowie, że ty w czasach AM miałeś na koncie napisane, cytuję, KILKANAŚCIE PROGRAMÓW (na Atari, bo o tym mowa), oraz ze je pokazywałes w redakcji.
Niemniej, jeśli w końcu jakieś twoje programy wypłyną, to deklaruję niniejszym, że w ramach wdzięczności za łaskawe dorzucenie ich do całkowitej puli softu dostepnego na Atari, osobiście opiszę je w Atariki z zamieszczonym twoim imieniem i nazwiskiem jako autora oraz wielkimi screenshotami.
(Tak, nie zawodzi mnie pamięć, przychodziłeś wtedy często do redakcji z kolegą, który naprawdę pisał programy i część z nich pokazał - tylko że to były jego programy).
Nie chciałem tu tego mówić, ale skoro tak sprawy się mają to tak się akurat składa, że jeden z programów z czasów redakcji pokazywałem ostatnio kilku atarowcom (nie wywołuję ich tu), a wcześniej jeszcze inne pokazywałem jeszcze innym.
To niech to potwierdzą. Może byś wymienił tych "innych", nazywają się jakoś?
powinieneś DOSKONALE wiedzieć co mam Tobie do powiedzenia.
Nie krępuj się.
Nie ma mowy.
No pewnie, o ile łatwiej udać obrażoną niewinność, niż wytrzasnąć skądś KILKANAŚCIE (co najmniej) PROGRAMÓW, o których się tyle opowiadało, a które, wedle wszelkich oznak na niebie i ziemi, nie istnieją.
Tzn. chodzi o to że w tych programach (z tych dwudziestu kilku) w których napisał, że to on kodował to w tych właśnie tylko on kodował (np. jako "praca domowa" itp.). Natomiast pozostałe są wspólne.
Lol, tzn. pokazałeś jellonkowi cudze programy jako swoje? No ładnie. A "praca domowa" pewnie w związku z tym, że "może jesteś profesorem informatyki" http://atariarea.krap.pl/forum/viewtopi ... 835#p64835 (linijka mniej więcej 7 od góry) - tylko że w twoim wieku profesorem się nie bywa, naukowcy robiący karierę zwykle są w tym okresie po doktoracie i w trakcie pisania pracy habilitacyjnej.
Jeśli ktoś jest profesorem w wieku 32 lat, to musi być bardzo wybitną jednostką, więc może pochwalisz nam się, na jakiej to uczelni jesteś profesorem informatyki, gdzie i kiedy obroniłeś doktorat i habilitację, kiedy wyszła książka habilitacyjna dzięki której zostałeś profesorem nadzwyczajnym (nie bedę się czepiał o belwederskiego), i jaki ma tytuł. Chętnie poczytam.
Tylko żeby się znowu nie okazało, że profesorem jest w zasadzie sąsiad, a sam Tomek ukończył korespondencyjny kurs zamiatania serwerowni :P
Nawet jesli czegos takiego nie ma to mozna to szybko napisac korzystajac z informacji zawartych w Atariki (Formaty systemow plikow). Poza tym nie jest prawda, ze formatow ataridosa jest kilkanascie, wiekszosc to DOS 2.0 z malo istotnymi modyfikacjami (oprocz MyDOS-a, gdzie modyfikacje sa znaczne, ale zasada ta sama).
Teraz jest to zrozumiałe, bo jak pracowaliśmy razem w redakcji to on widział chyba z kilkanaście moich programów
W redakcji bylo kilku ludzi, ktorzy pisali jakies programy i owszem, ci ludzie często je sobie pokazywali i o nich rozmawiali. Nawet kilka z tych programow (glownie Profa) mam do tej pory. Ale ty nie nalezales do tej grupy. Więc, oględnie mówiąc, ponosi cię fantazja.
Niemniej zwracam uwagę, że od paru postów kompletnie lejesz wodę i mnożysz nieistniejące byty, mimo że sprawę można byłoby zakończyć w sposób prosty i konkretny. Podpowiadam: jeśli piszesz programy, i to dużo (kilkanaście w roku 1995 na pewno musiało się w tym tempie rozrosnąć do kilkuset), to powstaje oczywiste pytanie, mianowicie gdzie one właściwie są?
Dlatego my sobie z Draco to wszystko musimy sami via priv wyjaśnić.
Nie Tomek, nie bądź taki skromny, rzuc linkiem. :)
Widzisz, przejście na priv jest niemożliwe co najmniej z tego jednego powodu: ograniczonej wiarygodności twoich wypowiedzi. Potem mogłoby się zdarzyć, że ktoś kiedyś usłyszałby, iż na privie sobie wszystko wyjaśniliśmy i przyznałem ci rację. Aby uniknąć tego rodzaju nieporozumień obstawałbym przy kontynuowaniu na forum, o ile oczywiście ciągle się będziesz upierał, żeby ten temat ciągnąć (a mogłeś go załatwić jednym, konkretnym postem).
jesteś jedyną osobą (!), której nie mam zamiaru pokazywać czegokolwiek (o czym doskonale wiesz).
Nie szkodzi, jellonek chetnie obejrzy i mi potem opowie, nie krępuj się.
Co się stało z Twoją inteligencja i przenikliwością, która pamiętam sprzed lat ???
Wystarcza mi jej na spostrzeżenie, że zamiast konkretnie odpowiedzieć na konkretne pytanie, próbujesz obracać kota ogonem.
Przecież sam widziałem, jak pokazywano Ci jeden z programów - zanik pamięci czy schizo ??
Ten "jeden z programów" się jakoś nazywa albo robi coś charakterystycznego, żebym mógł sobie przypomnieć? Mogłem przecież zapomnieć (Głuchołazy były kwartał temu), albo podczas demonstracji nie dotarło do mnie, że to jest TWÓJ program. Poza tym własny soft czasem zamieszcza się w necie (ja np. tak robię), więc może zamiast wdawać się w czcze dywagacje na temat mojej pamięci i psychiki, podasz jakiś link.
jesteś chory z nienawiści...
Wyobraź sobie, że nie. Po prostu postanowiłem sprawdzić pokrycie twoich deklaracji w rzeczywistości, gdyż, jak od dawna podejrzewam, są bez wartości. Mocno wskazuje na to uderzająca ogólnikowość tego, co mówisz o swojej działalności: nigdy nie można się dowiedzieć z twoich postów, co to w zasadzie jest. Zawsze tylko "to i owo od czasu do czasu" (takie sformułowanie jest tak ogólne, że zawsze jest prawdą, gdyż człowiek, który "od czasu do czasu" nie robi "tego i owego", po prostu musi być nieżywy), albo "pokazywano mi" (kto?) "jeden z programów" (też prawda, wielu ludzi pokazywało mi różne programy, sęk w tym, że nigdy nie pokazywano mi twoich - próbuję więc zasięgnąć informacji u źródła, czyli autora).
Jest to, nota bene, ogólna cecha widoczna w twoich postach na tym forum (nie tylko w tym wątku).
Nie przywykłem do tracenia czasu na rozmowy o takich bzdetach, bzdurach i banialukach.
Dla mnie (i chyba nie tylko dla mnie) oznacza to tylko tyle, że po prostu nie jesteś w stanie w żaden sposób potwierdzić swojej wcześniejszej deklaracji. I wynika z tego, Tomku, że jesteś ni mniej ni więcej tylko blagierem, czyli kłamczuszkiem, w stu procentach zgodnie z definicją nie byle kogo, bo Arystotelesa (Etyka Nikomachejska, ks. IV, rodział 7, o ludziach prawdomównych), że podeprę się tu znanym Autorytetem.
PS. I, rozumiesz, tym razem, jeśli jestem w błędzie, gdyż "od 1995 roku cię nie widziałem i nie wiem, co się z tobą działo", to już jest tylko twoja wina - ja zrobiłem wszystko, co mogłem, żeby się przekonać, czy ty faktycznie, jak sam twierdzisz, cokolwiek robisz. Jest to ryzyko, jakie ponosisz, mając zwyczaj wypowiadania się w sposób, powiedzmy, ponadprzeciętnie ogólnikowy o swoich dokonaniach w dziedzinach, które poniekąd cieszą się w pewnych kręgach niejakim prestiżem.
No rewelacja. Ciekawe, czy na NTSC też tak jest.
Nie NTSC, tylko SECAM, oczywiście miało być "od GTIA SECAM".
dla tych co nie wiedzą o co chodzi to powiem, że draco030 nie miał ze mną kontaktu od około 1995 roku jednak "wie" lepiej ode mnie samego o tym co przez ten czas się działo ze mną...)
Tomek, obawiam się, że z naszej rozmowy wyciągnąłeś mylne (ale, zdaje mi się, przy okazji wygodne) wnioski. Spieszę sprostować:
1) nie interesuje mnie "co się działo z tobą" od 1995 roku
2) ocena, którą się z toba podzieliłem, powstała na podstawie twoich bieżących dokonań
Niemniej bardzo chętnie przekonam się, w jak wielkim jestem błędzie, w związku z czym chętnie bym obejrzał jakieś twoje dzieło. Coś z tego "tego i owego" robionego przez ciebie, wedle twoich własnych słów, "od czasu do czasu" - przy czym milcząco zakładam, iż nie miałeś tu na myśli np. banalnych czynności fizjologicznych, lecz konkrety, np. program na Atari (ośmiobitowe), obrazek, muzyczkę czy coś w tym stylu. Może np. gotową Mapę do Vectora. Albo sławne Demo Tedeca, Które Napisał Konop Ale I Tak Nie Działa Nawet Po Skompilowaniu[1]. Albo Program w Action Który Się Nie Kompiluje Bo Zabrakło Miejsca W Tablicy Symboli (to było w Głuchołazach, więc zakładam, że od tamtej pory sobie z tym problemem poradziłeś). No, rozumiesz, takie rzeczy.
[1] Nie znam sprawy z pierwszej ręki, tylko z forum i Atariki, a co się w tym nie zgadza, to supozycja, że może nie działać program, który napisał Konop. Może więc to nie on był w tym wypadku głównym programistą.
tym razem podaje 310 linii na SysInfo 2.00 i 2.03, a 312 linii na 2.20
Błędy mogą być, ale wyniki podawane przez stare wersje się nie liczą, jeśli aktualna wersja podaje taki wynik, jaki trzeba. Chwilowo jednak nie mam wyobrażenia, w jaki sposób procedura zliczająca stany VCOUNT może zliczyć ich więcej niż jest w rzeczywistości.
Hm, ale to oznacza, że nie da się rogramowo odróżnić GTIA PAL od GTIA NTSC, chyba że coś przeoczyłem... Po drugie, co z tymi 314 liniami? U mnie SI uporczywie podaje, że jest 312 i nie chce być inaczej. Francuski ANTIC zlicza dwie linie więcej?
Jeśli chodzi o mnie to jako osoba która robi od czasu do czasu to i owo, jestem przyzwyczajony, że nie słucha się ludzi którzy siedzą z założonymi rękami i tylko wytykają i krytykują. Siła tych którzy coś robią polega na tym, że robią
Alf, rozbawiłeś mnie do łez. :D
Jakos nie widze komentarzy, ze nie. wiec jednak jest tak, ze niektorzy moga, pod warunkiem, ze popieraja Megabossa, Kierownika, a niektorzy nie moga?
To znaczy, uważasz i publicznie przyznajesz się do tego poglądu, iż wypowiadam się w duchu, w jakim się wypowiadam z powodów czysto koteryjnych? Byłaby to już druga w twoim poście (o pierwszej jest niżej) próba udowodnienia (chyba) samemu sobie, że jeśli ktoś się z tobą nie zgadza (że nie wspomnę już o niesympatyzowaniu), to musi czynić to z powodów pozamerytorycznych, ergo z definicji nie ma racji. No cóż, jeśli tak, to chyba masz wszelkie predyspozycje do pracy publicystycznej w GW...
AtariOnline.pl tak samo reprezentuje scene jak AtariArea.
Tak samo, czyli nie wyłącznie:
Piszemy o demkach, piszemy demka, przeprowadzamy wywiady z ludzmi sceny, udzielamy sie w konkursach scenowych, uczestniczymy w zlotach - niektore te aktywnosci znacznie bardziej niz te kilka pyskujacych osob z AA. Przykladowo: w konkursie muzycznym na AtariOnline.pl uczestniczyla scena
Może i uczestniczyła "scena" (ja bym pewnie powiedział, że scenowcy), ale istnieje drobna różnica pomiędzy udziałem muzyków scenowych w imprezie a uroszczeniem, że impreza jest organizowana przez "scenę". Że odwołam się do użytej już raz analogii, jeśli impreza organizowana przez widzów/miłośników Teatru Polskiego ma wydrukowane na plakacie "aktorzy Teatru Polskiego zapraszają", to napis ten nie zrobi się mniej groteskowy nawet jeśli jakiś aktor się tam zjawi. Doprecyzowując, nawet jeśli Krzysztof Ziembik jest "scenowcem", to jednakowoż zgodzisz się chyba, że z całą pewnością nie jest sceną.
Najbardziej zas dziwia mnie takie zarzuty w ustach osoby, ktora nie zna ani mnie, ani demosceny.
Ta "osoba" to kto?
Panowie Nosty, 5eba i inni, ktorzy pomogli w organizowaniu stoiska Atari na PGA - serdecznie przepraszam, ze chcac niechcac musicie stanac w oko w oko z polskim piekielkiem. Niestety, tak to juz jest i przykro mi, ze w pamietnej rozmowie o kondycji polskiej spolecznosci w hostelu nie uprzedzilem Was, co bedzie po PGA. A mozna sie bylo domyslic, ze sukces musi byc odpowiednio sprowadzony do parteru.
"Nie uprzedziłem", powiadasz. Interesujące jest zatem, że zarówno Seba wczoraj, jak i ty dzisiaj usiłujecie obrócić kota ogonem i wywołać wrażenie, że krytyka spowodowana jest zazdrością o niewątpliwy sukces PGA. Skoro zarzuty płyną spoza meritum, można je olać i nie tracić świetnego samopoczucia normalnego u każdego rycerza jasnej strony mocy. Może jednak spróbuj się skoncentrować na meritum: pozwalając puscić na plakatach ową nieszczęsną "scenę zapraszającą" sam sobie strzeliłeś gola, nosty już to wczoraj zauważył. I jakoś nie widzę powodu, żebyś miał upierać się stale przy tej nieszczęsnej "scenie" (tak to ładnie brzmi, czy co?), zamiast odpuścić i nie robić takich imperialnych zagrań na przyszłość. Bo _nawet_ jeśli atarionline.pl jest portalem scenowym (w co można wątpić), to nie jedynym i nie reprezentuje całości sceny.
Poszukuję opisu formatu CFN, czyli Calamus Font. Z tego, co pamiętam, te fonty istnieją w dwóch odmianach, tzn. od Calamusa 1.09N oraz od Calamusa SL, do moich (i mono) celów wystarczy opis tego pierwszego. Swego czasu powstawały w Polsce konwertery tych fontów, więc taki opis musi gdzieś być, jesli ktoś nim dysponuje, to będę wdzięczny za udostępnienie.
No i myślisz, że ten miłośnik teatru nie obraziłby się gdyby nazwano go widzem ? :)
Co miłosnik teatru zrobi, kiedy się go nazwie widzem, to jego sprawa, poza tym widzem, między innymi, jest. Rzecz w tym, żeby go nie nazywać aktorem, bo nim nie jest, choćby nie wiem jak dobrze wiedział, jak funkcjonuje kurtyna.
- w pelni kompatybilny z ATARI OS
Namów koderów, żeby się nauczyli korzystać z tego, co jest w ROM-ie, to każdy "custom OS" będzie "kompatybilny".
A konkretnie co do ulotek: to faktycznie byl popelniony w pospiechu NIETAKT. Lepiej bylo napisac "milosnicy Atari", albo cos w podobie.
No, tylko ten nietakt, może i przypadkiem, wpisuje się w ogólną poetykę działalności atarionline.pl, gdzie wyraz "scena", z tego co mi się rzuciło kiedyś w oczy, własnie tak jest rozumiany (tzn. jako miłośnicy z przyległościami). To jednak nie jest samo w sobie dowodem, iż taka definicja jest prawidłowa albo do przyjęcia.
Nasuwa mi się tu analogia z teatrem: jest tam podział na tych, co coś mają do pokazania (aktorów) oraz tych, co to oglądają i oceniają (widzów). U nas jest to samo, mamy "wystawców prac na konkursach" (= scenę) oraz tych, co te prace oglądają i oceniają (= widownię). Czy gdyby stowarzyszenie widzów chodzących do np. Teatru Polskiego wydrukowało zaproszenia na swoją imprezę podpisując się "Aktorzy Teatru Polskiego", to nie odczułbyś tego jako rażącego, a przynajmniej groteskowego, nadużycia terminu "aktorzy"?
Peek($d014)=1
Dzięki.
czysta zazdrość.
Odpuść sobie teorie spiskowe, każdy chyba przyzna, że impreza była dobrym i fajnym pomysłem. JEDNAK wydrukowanie na plakacie, że to SCENA ZAPRASZA w sytuacji, kiedy na imprezie nie ma w zasadzie nikogo ze sceny, jest NADUŻYCIEM i to rażącym.
I piszę to jako ktoś, kto, podobnie jak jellonek, nie czuje się "scenowcem", z zupełnie ścisłego i łatwego do określenia powodu, mianowicie co prawda jestem koderem, ale nigdy w życiu nie wystawiłem nic na konkurs.
atari.area forum » Posty przez drac030
Wygenerowano w 0.142 sekund, wykonano 20 zapytań