drygol napisał/a:Jak dla mnie to to typowe lobbowanie przez koncerny prawo. Duże podmioty stać na utrzymanie działów prawnych i ludków którzy porobią odpowiednie etykiety.
Jako klient mam prawo domagać się odpowiedzialności i rzetelności od producentów i jak najlepszego zagwarantowania bezpieczeństwa kupowanego produktu. Sami producenci nie będąc zobligowani przez przepisy do podawania rzetelnych informacji, niekoniecznie będą do tego chętni.
drygol napisał/a:Zauważcie że w żarciu to już dawno jest i jest też przy okazji przewał na przewale. Przykładowo, zamiast napisać że produkt zawiera glutaminian sodu to producenci piszą albo MSG, albo ekstrakt białka sojowego albo wręcz wzmacniacz smaku. W moim przypadku to jest istotne info bo nie mogę tego jeść co wymusiło na mnie nauczenie się wszelkich wcieleń tego związku aaaaale, w teorii to prawo ma chronić wszystkich a nie tylko tych co się mają chęć naumieć. Czyli że niby prawo jest ale ci więksi odrazu wiedzą jak to omijać.
Trochę brak konsekwencji w tym co piszesz. Bo wiesz, alternatywą jest brak przepisów zobowiązujących producentów do podawania takich informacji. Więc wtedy w ogóle nie będziesz wiedział czy w jedzeniu jest to co może Ci szkodzić. Ale problem, o którym piszesz można rozwiązać przez ściślejsze przepisy, np. że w przypadku glutaminianu sodu należy podawać, że jest glutaminian sodu, a nie inne substancje, które mogą służyć, jak rozumiem, do maskowania tego składnika.
No ale skoro jest się przeciwnym istnieniu takich przepisów to trzeba - jak przedmówca pisał - polegać na reakcjach rynku. Czyli jeśli po fejsbuku rozniesie się, że dana zupka uśmierciła X osób to będziesz wiedział, żeby jej nie kupować pod warunkiem, że to nie Ty byłeś obiektem tego doświadczenia rynkowego.
drygol napisał/a:W PRC tego nie ma i dlatego lecą do góry ze hohunio.
Albo nie wiesz, albo udajesz, że nie wiesz, że to wszystko wynika głównie z niskich cen, które z kolei są konsekwencją niskich kosztów osobowych. A mówiąc wprost - często wręcz niewolniczych. Dla nabywców z krajów zachodu jest to oczywiście bez znaczenia bo kupują tanio. Ale chyba nie do tego powinniśmy dążyć. Chociaż rozumiem producentów, którzy chcą i u nas produkować najtańszym kosztem. Poza tym wiadomo jaka jest jakość taniej chińszczyzny. Albo dokładniej - jak jest ona przewidywalna. I tutaj kłaniają się przepisy.