Może po prostu Polacy nie są tak zamożni jak Niemcy czy Brytyjczycy, a może trochę inna (co nie znaczy, że gorsza) kultura zakupowa. Każda cena podlega negocjacji. Nawet w sklepie możesz negocjować cenę (oczywiście z kierownikiem, nie z kasjerką) i w przypadku droższych przedmiotów (jak sprzęty RTV, AGD) to dość powszechna praktyka. 5-10% ceny praktycznie zawsze można urwać. W manufakturach ceny zawsze są umowne. Kupując np. te obudowy w HydroGigu, nie negocjowałeś ceny? Są kraje, gdzie kupując bez negocjacji ceny, obraziłbyś sprzedawcę.
Rozumiem, że idąc do salonu (czy komisu) samochodowego, kupujesz auto po cenie z oferty?