Tak więc wychowując dziecko na A-syriuszoserowca wpajasz mu pogląd, że Syriusz nie jest zbudowany z sera, czyli kształtujesz jego sposób myślenia w dokładnie odwrotnym kierunku niż wychowując go w wierze w fakt, że Syriusz (lub inne gwiazdy) są zbudowane z sera. Dla małych, wychowywanych dzieci (bo o nich była mowa w duskusji), wiara w to, że Syriusz jest zbudowany lub nie z sera jest równie abstrakcyjna jak wiara lub nie w boga. Tak więc proszę bardzo wskazać mi brak logiki w powyższym wywodzie. Tylko prosiłbym o wskazanie konkretnego miejsca, a nie o ogólniki.
Abstrakcyjny przyklad z A-syriuszoserwocami byl wlasnie po to zebys zrozumial swoj blad.
Jeszcze raz zapytam: czy Tobie ktos "wpajał" poglad ze Syriusz nie jest zbudowany z sera zeby Cie wychowac na A-syriuszoserowca? Chyba nie. A jednak nim zostales. Pewnie wogole nie bylo w Twoim domu rozmow o Syriuszu z sera, prawda? Tak samo ja gdybym byl ateistą, nie musialbym "wychowywac dziecka na ateiste" (w domysle "w wierze ateistycznej") - po prostu nie ma o czym rozmawiac. Bo brak wiary w Boga jest stanem podstawowym tak jak brak wiary w milion innych rzeczy. To wiara i TYLKO wiara wymaga "wpajania" i "ksztaltowania" bardzo mlodych ludzi (bo juz z ciut starszymi nie idzie tak latwo, prawda? :P )
"brak wiary w cos = wiara ze to cos nie istnieje" - to jest konkretne miejsce gdzie robisz logiczny blad. To jest logiczna nieprawda.
Brak wiary oznacza - BRAK wiary. Bo są ludzie ktorzy poslugują sie w swoim rozumieniu swiata nauką. I nie, to nie znaczy ze wierzą w naukę :) Doszukiwanie sie u innych konieczniej wiary w cos jest czestym bledem ludzi wierzących.