Grey, chciałem Ci serdecznie podziękować. Tobie i całej ekipie, która pracowała przy organizacji Silly Venture.
Dziękuję za całą robotę, czas i wysiłek, które wkładacie w przygotowanie tego zlotu. Wiele osób może nie zdawać sobie sprawy, ile czasu i wysiłku Was to kosztuje, bo człowiek przyjeżdża już na gotowe, ale przecież takie rzeczy nie robią się same.
Dziękuję również za to, że SV jest miejscem, do którego człowiek przyjeżdża i od razu czuje się dobrze. Można spotkać starych znajomych, poznać nowych ludzi i pogadać z osobami, których normalnie pewnie nigdy nie miałoby się okazji spotkać.
Potraficie sprawić, że w jednym miejscu pojawia się masa naprawdę fajnych, utalentowanych i pozytywnie zakręconych osób. Jedyny problem jest taki, że zawsze brakuje czasu, żeby ze wszystkimi spokojnie porozmawiać ;-)
Chcę też napisać wprost, że to, co robisz, naprawdę ma sens i masz moje pełne poparcie. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie marudził, krytykował albo próbował atakować samą ideę zlotu. Łatwo jest siedzieć z boku i krytykować. Znacznie trudniej poświęcić masę czasu, energii i nerwów, żeby takie wydarzenie w ogóle mogło się odbyć.
Mam nadzieję, że wiesz, jak wiele osób docenia to, co robicie, nawet jeżeli nie każdy mówi o tym głośno. Silly Venture jest dla wielu z nas czymś więcej niż tylko kolejnym zlotem czy compo. To miejsce spotkań, rozmów, wspólnego tworzenia i zwykłego spędzenia czasu z ludźmi, których często widujemy zdecydowanie zbyt rzadko.
Dlatego jeszcze raz wielkie dzięki, Grey. Tobie i całej ekipie. Róbcie swoje, bo naprawdę warto.