atari.area
twoje polskie źródło informacji o Atari

Jakub Kruszona-Zawadzki (Acid Maker / Acidteam)

Autor: dely / Blowjobb

Jeśli czytałeś poprzednie, przeprowadzane przez moichprzyjaciół i mnie, wywiady to pewnie wiesz, że pierwszym akapitem zawsze jestprośba o przedstawienie się i przybliżenie nieco swojej osoby, dokonań.

Przyznam, że nie czytałem, a co do mnie to kiedyś wysyłałemjuż trochę informacji o sobie na potrzeby serwisu Atariki. Pewnie dałoby się dotego coś dodać, ale jest to swego rodzaju "przedstawienie się".Oczywiście starałem się tam umieszczać głównie informacje jakoś powiązane zeświatem Atari. Od razu uprzedzam, że jestem osobą, z której ciężko wyciąga sięinformacje "o sobie" :)

Możesz przybliżyć czytelnikom atari.area dlaczegowłaściwie zająłeś się Atari?

Bo taki komputer dostałem :) Komputer, z którym miałemkontakt w pierwszej kolejności to był akurat ZX Spectrum (a konkretnie to chybaktóryś z klonów - Timex, czy inny Unipolbrit). Oczywiście nie był to mójkomputer. Takie były w klubie, gdzie chodziłem na zajęcia z"informatyki". Na tych trumnach pozanłem tajniki "Logo",potem "Basic`a", a na końcu "Assembler".

Oczywiście chciałem dostać taki właśnie komputerek, a nieinny. Zatem gdy dostałem swoje pierwsze Atari (800XL) byłem nieco rozczarowany;). Taki akurat rodzicom udało się zdobyć i już (oni przecież nie byli w stanieodróżnić jednego kompa od drugiego). Zatem powód był raczej trywialny izupełnie przypadkowy.

Oczywiście jak już miałem to swoje atari to zacząłem też ina nim programować i szybko przekonałem się, że jest dużo fajniejszy niż"trumna". Dosyć szybko zostałem fanem Atari. Potem w roku 1990 jużsam kupiłem sobie Atari ST. Tak doszedłem do Falcon`a. Niestety około roku 1995firma Atari zaczęła podupadać i wtedy skierowałem swoje kroki w stronę Apple`ai tak do dziś jestem fanem "jabłuszek".

Jeśli chodzi o Atari to w dniu dzisiejszym nie jestem jakimśstrasznym ich wielbicielem. Oczywiście mam duży sentyment do tych komputerków iczasem lubię sobie pograć w jakąś starą fajną gierkę i tyle. Pewnie trochę todługie jak na kogoś z kogo się "ciężko wyciąga informacje" :)

Starsi atarowcy znają Ciebie głównie ze współpracy zfirmą TOMS ? jak to się stało, że zacząłeś pisać dla nich oprogramowanie?

Tata kolegi ze szkoły podstawowej był elektronikiem iopracowywał dla nich jakieś urządzenia. Kiedyś zobaczył, że piszę na Atarijakieś programy i zapytał mnie, czy chciałbym pisać programy na zlecenie. I taksię zaczeło. Choć generalnie pracowałem "za orzeszki", a konkretnieto TOMS w zamian za różne programy robił mi rozszerzenia sprzętowe w moim Atarii stacji dysków.

To chyba tyle - kolejny przypadek :)

Dużo tych przypadków. Możesz powiedzieć, jakie konkretnieprogramy napisałeś dla TOMS?

Dokładnie to nie pamiętam. Różne pierdołki. Z tego copamiętam to:

  • Przerobiłem ramdysk tak aby działał z ich rozszerzeniami pamięci(do dziś w kodzie ROM`u do któregoś TOMS drive`a jest moje imię i nazwisko -właśnie w kodzie tego ramdysku)
  • Robiłem poprawki w loaderach do turbo 2000 aby były mniej czułena błędy - oraz robiłem wersję, która zamiast pasków poprzecznych pokazywała naspritach paski pionowe (pozycja sprite zależna od długości zera lub jedynki -nie pamiętam). Dzięki temu była znacznie lepsza wizualizacja procesuwczytywania no i można było łatwo doregulować sobie głowicę w magnetofonie.
  • Zrobiłem taki śmiszny cartridge - który miał połączonego dos`a2.5 loadera do turbo 2000 i kilka innych bzdetów. Nigdy tego jakoś potem niewidziałem. Nie wiem czy produkt w ogóle został kiedykolwiek wydany.

Do tego robiłem jeszcze kupę innych tego typu bzdetów, alebyły to głównie przeróbki gotowego softu. Dostosowanie do ich potrzeb. Nicwielkiego.

Pamiętam, kiedy używałem namiętnie TOMS Navigatora, Twojenazwisko pojawiało podczas zakładania ramdysku - jakoś zawsze będziesz siękojarzył właśnie z tą czynnością.

A co z własnymi grami, demami - nie ciągnęło Ciebie nascenę?

Na 8-bitowcach pisałem tylko proste bzdeciki. Jedynabardziej poważna moja produkcja to program graficzny, który "Mirage"sprzedawał potem pod nazwą "Kleks". Jak na 8-bitowca był to całkiemudany program graficzny pozwalający rysować na "małym" Atari przypomocy myszki od ST`eka.

Dopiero na Atari ST zacząłem się udzielać na"scenie" jako "Acid Maker". Tam napisałem pokaźne demko -myślę, że jedno z lepszych jakie zostały zrobione na ST. Owszem brakowało mu trochęoprawy graficznej i muzycznej (bo robiłem w sumie wszystko samemu), ale jeślichodzi o kod to efekty były całkiem fajne. Wszelkie materiały są na stronie http://acidteam.gucio.pl/

W trakcie pisania dema poznałem niejakiego KrzysztofaWróblewskiego (mr wrobel), który pisał bardzo fajne modułki. Zatem kilkapóźniejszych efektów ma już sensowną oprawę muzyczną. Potem wydaliśmy wspólniejeszcze jedno małe intro złożone z co ciekawszych kawałków.

Zatem generalnie jak widać mnie ciągnęło, ale w czasach"małego" atari chyba byłem jeszcze "za cienki w uszach" napisanie jakichś ekstra demek. Teraz czasami chodzi za mną napisanie czegoś na"malucha", ale jakoś nigdy czasu na to nie ma. Zresztą jak patrzę naprodukcje w stylu "Numena" to się dziwuję przeogromnie co teżludziska z tego "malucha" wydusić jeszcze potrafią. Kiedyś można byłoparę spritów na ekranie poanimować, jakąś gumową "tęczę" walnąć ibyło demo. Teraz to już nie takie łatwe, aby kogoś zadziwić - trzeba sięznacznie więcej narobić. A na to trzeba mieć i czas i dużo chęci.

Strasznie skromny jesteś - Kleks to był jeden z moichulubionych programów do tworzenia grafiki, kawał dobrego softu! Poza tym takimkiepskim koderem chyba nie byłeś? Opowiedz czytelnikom o MiędzynarodowejOlimpiadzie Informatycznej w Grecji - kiepscy programiści chyba nie zdobywająmedali?

Może powiem tak. Zadatki na dobrego kodera miałem zawsze.Ale co innego mieć jakiś talent, a zupełnie co innego umieć go wykorzystać. Wczasach małego Atari chyba brakowało mi jeszcze po prostu wiedzy, którą dopierozdobyłem w szkole średniej.

Co do Kleksa, to oczywiście, że Kleks był udanym programem(albo jak kto woli pozostałe były strasznie kiepskie :)), ale chyba był teżjedyną poważną moją produkcją w tamtych czasach - reszta to jakieś kopierki dlakolegów z giełdy na grzybowskiej, jakieś ramdyski dla TOMS`ów i inne bzdeciki -nic poważnego.

Co do samej olimpiady. Z jednej strony kiepscy programiścinie dostają medali, a z drugiej strony wszystko wtedy w informatyce byłołatwiejsze. Grę, czy sensowny program użytkowy można było napisać samemu wdomu. Jak pisałem wcześniej - aby napisać demo też nie trzeba było sięspecjalnie narobić. I prawdę mówiąc z olimpiadą było podobnie. Zadania w dzisiejszycheliminacjach są znacznie trudniejsze niż wtedy były na etapie międzynarodowym:).

Przy czym oczywiście czasy olimpiady to już czasypóźniejsze, czasy ST`eka. Wtedy już kończyłem swoje demo na ST jako "AcidMaker". Jeśli zaś chodzi o ST`eka to jak pisałem zawsze uważałem się zakodera i to dobrego. Nie było wtedy dema na ST`eka, którego nie umiałbym samzakodować. Niestety muszę to z pewną przykrością stwierdzić, że tego typusukces, jakim była olimpiada, trochę mi w głowie poprzewracał. Byłem okropniezarozumiały, wyśmiewałem się z innych koderów itp. Może nawet i byłem najlepszyw Polsce, ale to przecież nie powód, aby wyśmiewać innych, a jak dziś czytamteksty ze swoich scroll`i to mi się głupio robi. Może na acidteam.gucio.plpowinienem napisać coś w stylu "przepraszam wszystkich, których obraziłemmoimi scroll`ami" :).

No dobrze, skoro podsumowałeś swoją przygodę z Atari8-bit Kleksem i kopierkami dla kolegów z giełdy to może teraz przejdźmy do tejczęści życiorysu, z której jesteś bardziej dumny - ST. Na Atari XL/XE byłyużytki - dlaczego na "dużym" Atari skierowałeś się w stronę sceny?Kolejne wyzwanie?

Na ST też były użytki :). Na ST`eka zrobiłem całkiem fajnyprogram do obróbki sampli o nazwie "ETER". Może nie był to jakiśpopularny program, ale był. Mało kto używał ST`eka do 8-bitowych sampli (dotego bardziej jednak nadawała się Amiga) - tu raczej jak już ktoś się zajmowałmuzyką to tylko na poważnie (MIDI).

A skąd scena i demka ? Chyba po prostu zawsze lubiłem robić"ładne" programy. Choć jak się nad tym dziś zastanawiam to chybaodpowiedź była bardziej trywialna. W klasie miałem chyba z pięć osób z Amigami,a ST`eka miałem tylko ja jeden. Amigowcy ciągle pokazywali mi demka na Amidze ichrzanili głupoty, że na ST`eku tego, czy tamtego efektu nie da się zrobić.Zadziałało chyba zwykłe, polskie "Co? Ja nie wyskoczę?". A zatem pokolei robiłem na ST`eku każdy jeden efekt, który mi amigowcy pokazywali naAmidze aby im udowodnić, że na ST`eku też można - no i po roku miałem jużwystarczająco dużo efektów, aby demo złożyć.

Zresztą jak już im kilka tych efektów pokazałem, to potemjuż dalej robiliśmy dema razem. Te same efekty - oni robili na Amidze, a ja naST`eku. Miałem w klasie świetnego kodera ze sceny amigowskiej (niejaki Scorpio)i robiliśmy sobie z nim konkursy pod tytułem: "Czyja procedura zużywamniej taktów CPU", "Kto wyciśnie więcej `kropek na ramkę` w efekcieX" itp.

Eter został ostro "zjechany" w teście TajemnicAtari (a właściwie w dodatku ST Forum) głównie za kiepski interfejsużytkownika. Jeden z zarzutów dotyczył tego, że Eter nie wygląda jak aplikacjaGEM, tylko z daleka "zajeżdża" Amigą - wzorowałeś się na jakimś programiez Przyjaciółki?

Nie. Ale miałem głównie doświadczenie w pisaniu demek, a nieprogramów użytkowych. Zresztą używanie GEM`u z poziomu assemblera było conajmniej upierdliwe. Łatwiej było zaimplementować sobie wszystko samemu - aprzynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Program był fajny i miał dużemożliwości, a jak ktoś wolał toporne ST`ekowskie okienka to już jego problem:).

Natomiast wadą rzeczywistą takiego podejścia był problem zobsługą dysku twardego. Standardowo program boot`ował się z dyskietki i niewystępował jako osobna aplikacja. Mówiąc, krótko bardziej mi wyszło"demko" do obróbki sampli, niż solidny program użytkowy, ale i takuważam, że lepszego nie było.

Po ST przyszedł u Ciebie czas na Maki - czemu nie PC?

Pierwsza myśl: Bo Mac jest, był i pewnie zawsze będzielepszy? ;) Odpowiedź właściwa: po ST jeszcze przez rok był Falcon, ale to byłapomyłka. Musiałem znaleźć jakąś alternatywę dla Atari. W tamtych czasach możnapowiedzieć, że PC równało się DOS+WINDOWS 3.11 (rok 1993). Gorszego badziewianiż DOS i Windows to chyba świat informatyki nie zna - stąd miałem rzeczywiściespory dylemat. Z jednej strony Atari dogorywało, a z drugiej strony jakoś niewidziałem się jako programista DOS`a - Miałem robić kolejne Nortony i inne Tag`i? Miałem doświadczenie głównie w pisaniu demek.

Zupełnym przypadkiem znajomy miał wyjątkowo tanio dosprzedania pierwszego PowerMac`a (PM 6100). Wyszło mi, że po sprzedaży Falcon`abędzie mnie stać na tego PowerMac`a i zaszalałem. Naprawdę byłem zaszokowanymożliwościami ówczesnego Macintosh`a. Nic więc dziwnego, że potem już tylkomnie interesowały te komputery. Przy czym o ile jako platforma do programówużytkowych Macintosh podobał mi się bardzo, o tyle trzeba przyznać, że doprogramowania nadawał się raczej słabo. Zresztą w międzyczasie na uniwerkupoznałem UNIX`a i system ten do programowania przypadł mi znacznie bardziej dogustu niż stary Mac OS. I tak do pracy miałem PC z FreeBSD, a dla przyjemnościMac`a

Na szczęście Apple pod koniec dwudziestego wieku zrobiłjedynie słuszny krok i przeszedł na UNIX`a (Max OS X). Stary Mac OS, który wroku 1993 wygrywał z Windą w każdym starciu - w roku 1998 już zaczynał trochętrącić myszką przy Windows 98. Zatem krok ten w rzeczywistości uratował Apple`a,a dla mnie nagle okazało się, że komputer, który lubię również nadaje sięrewelacyjnie do programowania. Dziś jak porówna się ofertę systemów UNIX`owychto nie ma chyba niczego bardziej przyjaznego niż Mac OS X. Nawet w pracy mamteraz maczka - mimo iż tworzę systemy na FreeBSD i na Linux`a. OS X jest natyle podobny do FreeBSD, że programy pisane na jabłku kompilują się beznajmniejszych problemów na FreeBSD, Linux`ie, czy nawet Solarisie, a wreszciemam system, który jest do tego przyjemny w użyciu.

A co do Windows`a to nie jestem w stanie znaleźć żadnegosensownego zastosowania tego systemu. W zasadzie są tylko dwie rzeczy, doktórych winda się nadaje - nudne programy księgowe i gierki. Z tego jedyniegierki mnie interesują - stąd oczywiście posiadam dziś w domu PieCyka zWindowsem XP, wypasioną kartą graficzną i nazywam go PC-PlayStation. Służy mitylko i wyłącznie do grania :).

Takie moje dywagacje:

Wydaje mi się, że gdyby Microsoft dziś wypuścił Windows najądrze Linuksa to rozgromiłby wszystkie systemy operacyjne. Apple pokazał, żetak można (Programy z Mac OS`a cały czas dawało się uruchomić na Mac OS X -majstersztyk migracji OS`a). Apple też dwa razy już pokazał, że można zmienićtotalnie architekturę (CPU) - i też programy z 68k odpalały się na PPC, a terazte z PPC odpalają się na i386. Programiści szybko przesiadają się na nowysystem, czy sprzęt i szybko zaczynają robić programy przeznaczone na nowysystem, czy nowe CPU. W wypadku Windows byłoby to samo. Na początku zrobilibytylko software`ową emulację Windy (być może nawet użyli gotowego WINE), a zadwa lata już nie byłoby innych programów niż te na "nowego" Windows.Aż dziwne, że taka firma nie jest w stanie tego dostrzec.

...I po tym całym pisaniu oprogramowania pod FreeBSDnadeszła chwila nostalgii i zbudowałeś SIO2SD. Dlaczego? Naprawdę przyszedłczas wspomnień czy po prostu zabrakło Ci stacji dyskietek do małego Atari?

Po prostu chciałem mieć takie urządzenie, więc musiałem jesobie zrobić sam :). Ja już tak mam. Tak samo powstał Pacek - chciałem sobiepoukładać puzzle na ekranie komputera, gotowce były kiepskie, więc napisałem tosobie samemu. To samo chyba dotyczyło SIO2SD. Chciałem pograć w stare gierki, anie chciałem mieć wielkiej, szumiącej stacji i tony dyskietek. Jest jeszczedrugi powód. Zwyczajna radość tworzenia. Po prostu robienie takich urządzeńzwyczajnie sprawia mi dużo frajdy. Tak samo zrobiłem do serwerowni w firmietermometr USB - dla czystej przyjemności tworzenia.

Wracając do samego SIO2SD już około roku 1996 zbudowałemprymitywne SIO2IDE z wyświetlaczem LCD 8x2 i klawiaturką od telefonu dowybierania numeru "dyskietki". Całość działała na motoroli 68HC805B6(do dziś gdzieś mam prototyp). Natrafiłem wtedy na jakieś problemysynchronizacyjne (errory w komunikacji SIO), których nie chciało mi się (lub nieumiałem) rozwiązywać i projekt trafił "do szuflady". Od czasu doczasu chodziło za mną aby to "odkopać", ale w międzyczasie ktoś mnieuprzedził i zrobił SIO2IDE, więc nie było sensu robić tego samego drugi raz.Jakoś zupełnie przypadkiem wpadła mi w ręce karta SD i pomyślałem, że w sumiepojemności tych kart są jak na małe Atari całkiem spore, karty są malutkie,obsługa prostsza niż w wypadku IDE (transmisja szeregowa, więc i podłączenie doprocka prostsze). Najpierw postanowiłem więc podłączyć taką kartę i napisaćpodstawowe procedury I/O. Jak już to miałem to dorobiłem komunikację SIO.Pierwotnie projekt nie czytał FAT`u, a miał własny format i specjalny programikpod Unix`a do kopiowania ATR`ów na karty SD. Pokazałem to koledze - niejakiemuJarkowi Micocie. Projekt mu się spodobał, ale stwierdził, że musi to czytaćFAT, bo inaczej nikt normalny nie będzie w stanie tego używać. Zatem dorobiłemprocedury obsługi FAT no i mamy dzisiejsze SIO2SD.

Teraz za mną chodzi zrobienie MFM2SD, aby można było tegoużywać w ST`eku, albo Amidze. Niestety czasu tak mało, że chyba na pomyśle sięskończy.

No to mamy już mniej więcej przegląd Twojej twórczości -miałem spytać o Packa, ale sam się wygadałeś :) A co z Twoimi pozostałymihobby? Pilotujesz jeszcze kierowców rajdowych?

Co do rajdów to ten KJS to był jedyny taki wybryk w moimżyciu. Generalnie samochody raczej nie podchodzą pod moje hobby.

To jeszcze co do twórczości to właśnie wydajemy w firmieMooseFS`a jako open-source. Projekt ten w zasadzie pisałem w całości sam - więcponiekąd też podchodzi pod moją twórczość. Więcej danych jest tu: http://moosefs.com

Do moich zainteresowań zaliczyłbym raczej:

  • programowanie
  • elektronikę
  • żeglarstwo (w tym również morskie)
  • turystykę górską
  • wspinaczkę skałkową
  • fotografowanie
  • grę na gitarze
  • grę w brydża

Widzę, że nie ograniczasz się w hobby - to dosyć szerokalista.

Czy ja wiem. Ludzie z mojego otoczenia raczej nie miewająmniej zainteresowań. Choćby znany ze świata Atari Kuba Husak ma listę prawie identyczną(razem chodzimy po górach, razem się wspinamy, razem żeglujemy itd.)

Wojciech Zientara też lubi żeglować - może to u Atarowców"rodzinne". Kiedy ostatnio coś kodowałeś na Atari? Chciałbyścoś jeszcze napisać na XL/XE albo ST? Może coś masz jeszcze w planach?

Na XL/XE pisałem teraz programik do obsługi SIO2SD.Najnowszą wersję (jeszcze nie opublikowaną) napisałem przy pomocy MADS`a istwierdziłem, że nawet całkiem przyjemnie się przy jego pomocy koduje namalucha. Nie mniej już chyba nie mam tyle wolnego czasu aby jeszcze coś fajnegozrobić. Na ST już chyba zrobiłem wszystko co miałem zrobić. Natomiast mogędodać jako ciekawostkę, że jakieś trzy-cztery lata temu zakodowałem sobiejakieś małe efekciki oraz Sokobana na Amidze. I chyba gdybym teraz miał cośkodować to prawdopodobnie wybrałbym jednak Amigę. Nie przekreślam ewentualnościprogramowania na małych komputrach, ale ciężko mówić o planach.

Oczywiście tak jak pisałem to chętnie bym zrobił MFM2SD,podłączył do ST`eka, czy Amigi i może wtedy jeszcze trochę pokodował. Aleraczej właśnie na motoroli 68k - to jednak był fantastyczny procesor dokodowania w assemblerze.

W takim razie czekamy na MFM2SD - moje poparcie masz,rzeszy czytelników atari.area pewnie również. Możesz przybliżyć nieco jak sobiewyobrażasz ten interfejs? Jeśli będzie co najmniej tak udany jak SIO2SD tosukces gwarantowany!

MFM2SD jest naprawdę na etapie pomysłu. Na razie chybanajwygodniej byłoby coś takiego wbudowywać do środka ST czy Amigi w miejsceflopa 3.5". Obsługa pewnie zbliżona do SIO2SD - sporo procedur jestgotowych, więc pracy byłoby mniej.

Natomiast MFM nie jest taki sympatyczny do obsługi jak SIO.SIO to w sumie nic więcej jak zwykły serial, a w wypadku emulacji flopa trzebaby w sposób ciągły podawać dane i to szybko ("szerokość" bitu to 4ms+ kodowanie MFM, czyli co 2ms zmiana stanu - przy 16MHz daje raptem 32 rozkazypomiędzy zmianą stanu - trochę mało). Jeden pomysł to wpakować do urządzeniadużo RAM`u i po "wyborze" dyskietki kopiować całość do tego RAM`u, apotem już obsługiwać wszystko z tego RAM`u (takie coś już istnieje). Problem to półminuty konwersji danych po każdym "wyborze" dyskietki no iskomplikowana konstrukcja z tym całym RAM`em.

Potem wyszło mi, że w sumie mogłoby wystarczyć ograniczeniesię do pojedynczej ścieżki (kopiować ścieżkę podczas "seek`u"). Gdybymiałoby być tylko w wersji read-only to chyba nawet nie byłoby to takieskomplikowane do zrobienia, ale w wersji read-write to już byłby lepszy"meksyk". Myślałem też o tym, aby zrobić prosty programik, którykonwertowałby image (np. pliki .MSA) na komputerze do postaci gotowych MFM`owychRAW`ów i takie RAW`y wrzucałoby się na kartę SD. To mogłoby działać całkiemzacnie bez dodatkowego RAM`u i to nawet pewnie R/W, ale pojedyncza"dyskietka" 720k w takim trybie RAW zajmowałaby tak ze 4MB - trochęsporo - z drugiej strony karty SD są duże.

Jak widać same pomysły - żadnych konkretów. Zresztą skorocoś podobnego już istnieje to trochę mało mi się chce coś takiego robić. Po corobić coś po raz drugi. Musiałby być zdecydowanie lepsze od tamtego projektu -a o to wcale nie łatwo.

Jakoś więc doszliśmy do końca naszej rozmowy - czy jestcoś, co chciałbyś przekazać czytelnikom atari.area?

Kakoś nic więcej do głowy mi nie przychodzi :)

Dziękuję za poświęcenie kilku chwil!


Komentarze (4)

Adam Klobukowski | 07.08.2008 10:29
ETER to był odlot, jedyny program na ST który pozwalał robić efekty typu echo w czasie rzeczywistym :)
drac030 | 11.08.2008 08:44
"Zresztą używanie GEM`u z poziomu assemblera było co najmniej upierdliwe."Polemizowałbym, programowanie w asmie pod GEM-em jest proste jak konstrukcja cepa, to kwestia opanowania biblioteki makr do Devpaca (i, rzecz jasna, pojęcia o GEM-ie).
Tdc | 10.05.2009 19:25
Fajne te opisy systemów operacyjnych i platform.Jak to ciekawie się losy układają, że jeden z największych atarowych miłośników Amigi, dogadał się (i pracuje) razem z drugim „zdrajcąâ€ ;)A może jest tak, że jeden to uwielbienie podjudza u drugiego ?:)Odnośnie MFM - RAW i "Po co robić coś po raz drugi. Musiałby być zdecydowanie lepsze od tamtego projektu":Dyskietki na ST są dość skomplikowane, było wiele programów kopiujących, a każdy miał wiele parametrów do ustawienia (w przeciwieństwie do ułomnych możliwości Amigi), często było tak, że dana gra lub demo nie działały po skopiowaniu niewłaściwym kopierem lub z niewłaściwymi parametrami (przykładowo Ivanhoe z tego powodu zawiesza się po (chyba) 2 levelu na emulatorze, a po niewłaściwym skopiowaniu na real ST również nie działa (w identyczny sposób). Przykładów na niedziałające programy zapisane np. w MSA i DIM można oczywiście mnożyć...). Jakbyś zrobił coś co by w 100% emulowało stację dysków ST to miłośnicy ST z całego świata by Ciebie ozłocili!;)
pablozp | 30.08.2017 15:50
Większość obraźliwych tekstów w scrollach pisał Mr.Wróbel :)

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby dodać komentarz.