To mój czysty domysł, ale zgaduję, że takie właśnie może być pochodzenie systemu plików SpartaDOS: żeby dostęp do pliku na dysku AtariDOS był swobodny i miał ręce i nogi, trzeba plik zindeksować. Czyli co najmniej raz przeczytać go od początku do końca i wygenerować oddzielny plik indeksu, zawierający kolejne numery sektorów pliku. Korzystając z tego indeksu można już wykonywać swobodne seeki po całości, oczywiście tylko do chwili, kiedy zajdzie potrzeba przekopiowania pliku na inny dysk - wtedy indeksowanie należy zrobić na nowo.
Stąd pewnie, jak się domyślam, koncepcja, żeby ten "indeks" DOS generował w locie dla każdego pliku. W postaci mapy pliku. A skoro już mamy mapę, 3-bajtowy link w sektorze danych staje się niepotrzebny i tylko zawadza.