Najnowsze raporty klimatyczne ONZ wyraźnie mówią, że jeśli nie zmienimy nawyków żywieniowych i w ogóle konsumpcyjnych, źle się to dla nas skończy i to już wkrótce. Badania prowadzone przez WWF ukazują przerażającą prawdę o zniszczeniach. Jeśli przyjmiemy za 100% wszystkie ssaki jakie zamieszkują naszą planetę, to tak zwanych dzikich jest już tylko 3%, reszta to zwierzęta hodowlane, my i nasze pety domowe. Dodatkowo, Ziemia nigdy jeszcze nie nosiła na swojej powierzchni tak ogromnej liczby ssaków jak dziś. Krów, świń, owiec, kóz, koni mięsnych i innych, które mają skończyć w rzeźni. Nim to się stanie, wyprodukują miliony ton metanu i dwutlenku węgla i zużyją miliony hektolitrów wody pitnej. Przerażające, ale nawet to nie jest nas w stanie powstrzymać.
https://kobieta.wp.pl/suminska-niewygod … 591617376a
Typowa, lewoliberalna propaganda. Manipulacja tkwi w celowym zawężeniu perspektywy do ssaków. Bo gdyby wziąć po uwage świat zwierzęcy w ogóle, wówczas całą tę tak piękną i pożyteczną w dziele obdzierania ludzi z osobistej wolności, narrację można by sobie wetknąć w d... Bo kto by się przejął tym, że zwierzęta hodowlane stanowią w swojej masie aż 5% wszystkich zwierząt na Ziemi? Gdyby zaproponować zielonym komuchom redukcję pogłowia amerykańskiego bydła np. o 100 milionów sztuk, przyjęliby to z entuzjazmem. Ale gdyby amerykańskie prerie zamieszkiwało nadal, jak w XIX wieku, 100 milionów bizonów, to pomysł wybicia tej populacji aby ograniczyć emisję metanu i zużycie wody pitnej, spotkałby się z histerycznym oporem z tej samej strony. Bo przecież nie chodzi o żaden metan, żaden dwutlenek węgla, żadną wodę i żadnego kowida też. Chodzi, jak zawsze komuchom, o ludzką wolność i własność.