1,276

seban napisał/a:

Hej!

JLS napisał/a:

Byłem na wskazanym adresie, rzuciłem okiem, niestety domofon jest na tyle nowoczesny, bo jest bez wskazywania  nazwisk mieszkańców.

Dzięki za sprawdzenie, dalsze drążenie nie ma chyba sensu. Pytanie na miejscu mogłoby być mało komfortowe dla obecnie zamieszkujących pod wskazanym adresem.

Następny update dotyczący adresu wymienionego w instrukcji ul. Wyspiańskiego. Z zawartości książki telefonicznej Gliwic, przełom lat 90-tych i początek 2000 roku, która w postaci elektronicznej przez przypadek mi się ostała, wynika że nie jest to osoba którą wymieniłeś o domniemywanym nazwisku Kania. Mam nawet nr tel. stacjonarnego :)

1,277

seban, a czy kojarzysz, czy miałeś te kasety ode mnie? U Ciebie na pigwie nie widzę, a ja mam je w razem z innymi z pigwy w takim białym futerale na 24 kasety, który chyba był u Ciebie, nie?
Jak nie miałeś, to czy odłożyć do archiwizacji do przyszłej paczki?

https://www.atari.org.pl/forum/misc.php?action=pun_attachment&item=13537

https://www.atari.org.pl/forum/misc.php?action=pun_attachment&item=13538

https://www.atari.org.pl/forum/misc.php?action=pun_attachment&item=13539

Post's attachments

IMG_3552-x480.jpg 65.54 kb, nikt jeszcze nie pobierał tego pliku. 

IMG_3553-x600.jpg 81.12 kb, nikt jeszcze nie pobierał tego pliku. 

IMG_3554-x480.jpg 57.02 kb, nikt jeszcze nie pobierał tego pliku. 

Tylko zalogowani mogą pobierać załączniki.
Moje skany czasopism i książek z epoki: https://chomikuj.pl/uicr0Bee ; https://archive.org/details/@uicr0bee
Potrzebujesz dyskietki? Proszę: http://www.atari.org.pl/forum/viewtopic.php?id=18887
<-- Kontakt prywatny proszę przez "E-mail", a nie "PW".

1,278

JLS napisał/a:

Następny update dotyczący adresu wymienionego w instrukcji ul. Wyspiańskiego. Z zawartości książki telefonicznej Gliwic, przełom lat 90-tych i początek 2000 roku, która w postaci elektronicznej przez przypadek mi się ostała, wynika że nie jest to osoba którą wymieniłeś o domniemywanym nazwisku Kania. Mam nawet nr tel. stacjonarnego :)

Dziękuję za sprawdzenie i dalsze zgłębienie tematu! Mamy jakąś jasność co do tego że pod tym adresem pan Grzegorz Kania nie mieszkał, przynajmniej w chwili w której powstawała książka telefoniczna. Na chwilę obecną można chyba uznać że zabrnęliśmy w ślepą uliczkę. No trudno, może przyszłość przyniesie jakieś wyjaśnienia.

uicr0Bee napisał/a:

seban, a czy kojarzysz, czy miałeś te kasety ode mnie? U Ciebie na pigwie nie widzę, a ja mam je w razem z innymi z pigwy w takim białym futerale na 24 kasety, który chyba był u Ciebie, nie? Jak nie miałeś, to czy odłożyć do archiwizacji do przyszłej paczki?

Przyznam że już nie pamiętam czy te konkretne kasety były u mnie, możesz dorzucić do przyszłej paczki, zgram oczywiście. Ale rzucę jeszcze okiem czy czegoś nie pomieszałem i czy czegoś nie opuściłem. Białe pudło jak najbardziej było w moich rękach.

1,279

Nie wiem czy znane, więc daję: https://www.atari-800.cz/turbo-2000
A sam J.Richter jest na discordach: @Turbo2000.

Moje skany czasopism i książek z epoki: https://chomikuj.pl/uicr0Bee ; https://archive.org/details/@uicr0bee
Potrzebujesz dyskietki? Proszę: http://www.atari.org.pl/forum/viewtopic.php?id=18887
<-- Kontakt prywatny proszę przez "E-mail", a nie "PW".

1,280

seban napisał/a:

Microloader 3.2

Powinno być "2.3" :-)
o-tu-o-ło: https://www.atari.org.pl/forum/viewtopi ... 25#p245325

tchoovay ;-)

Moje skany czasopism i książek z epoki: https://chomikuj.pl/uicr0Bee ; https://archive.org/details/@uicr0bee
Potrzebujesz dyskietki? Proszę: http://www.atari.org.pl/forum/viewtopic.php?id=18887
<-- Kontakt prywatny proszę przez "E-mail", a nie "PW".

1,281 Ostatnio edytowany przez seban (2026-05-25 07:29:08)

uicr0Bee napisał/a:

Nie wiem czy znane, więc daję: https://www.atari-800.cz/turbo-2000

Nie znałem. Dzięki! Ale opisy tego czeskiego Turbo2000 zostały udostępnione przez Baktra, linki są na jego stronie, sekcja "Miscellaneous": https://turgen.sourceforge.io/links/

uicr0Bee napisał/a:

Powinno być "2.3" :-)

Poprawione, dzięki!

1,282 Ostatnio edytowany przez seban (2026-05-26 10:37:32)

The Klątwa Set - Part I: Anatomia przeklętego zestawu

To będzie pierwsza część nieco dłuższej opowieści o kasecie dołączonej do zestawu "Klątwa". W tej części opisuję sam zestaw, problem z kompatybilnością różnych wersji software dla Turbo 2000F oraz powód, dla którego ta konkretna konfiguracja praktycznie nie miała prawa działać. W kolejnej części przejdę już do samej zawartości kasety i tego, co udało się z niej odzyskać.

Pewnie pamiętacie, jak parę postów temu opisywałem cartridge dla "Turbo 2000F" z doklejonym napisem "Klątwa". Do kompletu do tego cartridge'a był również magnetofon z przeróbką "Turbo 2000F" oraz kaseta z programami zapisanymi w Turbo 2000F, która teoretycznie powinna się wczytywać z użyciem magnetofonu oraz cartridge'a przeznaczonego dla tego systemu.

Po przywróceniu magnetofonu do życia mogłem wreszcie przetestować całą konfigurację. Naprawa objęła dołożenie brakującego kabelka SIO, wymianę wzmacniacza operacyjnego LM324, zastąpienie połamanych styków czujnikami Halla - o czym też wkrótce napiszę - wymianę kilku kondensatorów, pasków oraz licznika. Ten ostatni był połamany i wcześniej zalany czymś lepkim i żrącym.

Do przetestowania miałem więc następujący komplet:

  • magnetofon CA12 z Turbo 2000F,

  • cartridge z systemem "Turbo 2001",

  • kasetę z programami zapisanymi w systemie Turbo 2000F.

Teoretycznie wszystko powinno zadziałać. Przed rozpoczęciem prób na realnym sprzęcie zgrałem jednak kasetę do postaci cyfrowej, żeby mieć kopię na wypadek jakiejś nieplanowanej katastrofy - na przykład wkręcenia taśmy, gdyby CA12 postanowił zrobić sobie psikusa. :P

Już pierwsze, wstępne analizy zgranej kasety zaczęły mi dawać pewien obraz sytuacji. Powoli zaczynałem się domyślać, skąd mogła wziąć się naklejka "Klątwa". Wszystko układało się w historię tak nieprawdopodobną, że trudno uwierzyć, aby poprzedni właściciel tej kombinacji sprzętu miał aż takiego pecha przy jej kompletowaniu.

Spróbuję to wyjaśnić dość prostym językiem i w miarę zwięźle, opisując mój tok postępowania.

Zaczęło się od obserwacji przebiegu WAV zgranej kasety. Analizując fragmenty nagrań zauważyłem, że magnetofon, na którym dokonano zapisu programów, miał pewną przypadłość. Po rozpoczęciu zapisu, jeszcze w trakcie tonu synchronizującego, pojawiało się krótkie zniekształcenie sygnału - ostre zbocze słyszalne jako charakterystyczne "pyknięcie".

Samo w sobie nie musiałoby to być dużym problemem, ale tutaj pojawia się istotny szczegół: istniało kilka odmian oprogramowania dla systemu Turbo 2000F. Część z nich różniła się adresami pamięci, w których lokowały się procedury systemu - jedne wersje zajmowały niski obszar pamięci, inne umieszczały większość kodu w RAM pod OS-ROM. Istniały też odmiany z nieco zmodyfikowanymi procedurami odczytu.

Nie wnikając zbyt głęboko w szczegóły techniczne: jedne wersje procedury odczytującej dane tolerowały nagłą przerwę w tonie synchronizującym. W takiej sytuacji restartowały synchronizację i ponownie czekały na odpowiednią długość pilota. Inne wersje, gdy już rozpoznały sygnał pilotujący o odpowiedniej długości, zakładały, że po zakończeniu tonu pilota mogą pojawić się wyłącznie impulsy odpowiadające zerom i jedynkom. Impuls o innej długości powodował błąd nr 140.

Pech chciał, że wersja oprogramowania zawarta na cartridge'u "Klątwa" należy właśnie do tej drugiej grupy. To wersja, która nie toleruje przerwania tonu pilota, jeżeli wcześniej uzna, że odebrała już wystarczającą liczbę impulsów synchronizujących.

Ale to nie jedyny problem w tym wypadku. Przed dalszymi wyjaśnieniami muszę jeszcze dodać, że wersja softu z tego cartridge'a lokuje się na dole pamięci, w obszarze $0700-$199D. To za chwilę okaże się bardzo istotną częścią całej układanki.

Teraz muszę opisać kolejny klocek tej układanki. System Turbo 2000F, gdy powstawał, był w 100% zgodny - przynajmniej jeżeli mówimy o formacie zapisu danych - z "KSO Turbo 2000". KSO Turbo 2000 z kolei odziedziczyło format zapisu danych po systemie Turbo 2T06.

W dużym uproszczeniu: te systemy turbo w swoim natywnym formacie zapisywały dane w blokach po 3072 bajty. Przed każdym z takich bloków występował ton pilotujący, a następnie seria impulsów reprezentujących zera i jedynki danych zapisanych w danym rekordzie.

Z czasem ktoś zauważył, że tony synchronizujące pomiędzy kolejnymi rekordami danych zajmują sporo miejsca na taśmie. Ktoś zatem wpadł na pomysł, aby zmienić format zapisu danych tak, by pozbyć się długich "pilotów" przed każdym rekordem. W ten sposób opracowano tzw. "nowy format" zapisu danych, który miał zredukować liczbę tonów pilotujących, a tym samym jeszcze bardziej przyspieszyć wczytywanie programów.

Ten format rozwiązywał jeszcze jeden problem występujący przy klasycznym formacie zapisu danych. Chodziło o to, że przy klasycznym zapisie w blokach po 3072 bajty oprogramowanie systemu musiało mieć zarezerwowany bufor pamięci o takiej właśnie wielkości. To do niego trafiał odczytany rekord.

Po dodaniu rozmiaru kodu obsługującego cały system turbo okazywało się, że wolna pamięć dla ładowanych programów zaczynała się np. dopiero od wspomnianego wcześniej adresu $199D. Dla większości programów ładowanych z DOS-u nie był to wielki problem, bo MEMLO dla DOS-u często oscylowało na podobnym poziomie, zależnie od używanej wersji DOS-u.

Problem z tak wysokim MEMLO pojawia się natomiast w przypadku gier, które ładują się nisko do pamięci RAM. Jeżeli taka gra zajmuje obszar poniżej $199D, może po prostu zniszczyć bufor danych systemu turbo albo sam kod systemu. Loader plików binarnych nie chroni tych obszarów krytycznych - zakłada, że ładowany program nie nadpisze ani jego samego, ani buforów używanych przez system turbo.

Tutaj "nowy format" pokazuje swoją drugą zaletę. Po pierwsze nie wymaga bufora 3072 bajtów na odczytywany rekord danych, ponieważ ładuje dane bezpośrednio pod adres wskazany w nagłówku. Po drugie loader obsługujący ten format jest o wiele krótszy niż rozbudowany handler systemu Turbo, więc MEMLO dla takiego loadera może być znacznie niższe niż w przypadku używania natywnego formatu.

Pojawia się też trzeci aspekt tej sprawy: programy zapisane w takim formacie były znacznie trudniejsze do skopiowania. Jeżeli użytkownik nie dysponował programem kopiującym dedykowanym temu formatowi, nie mógł swobodnie powielić tak zapisanego programu.

Muszę przyznać, że gdy zetknąłem się z tym formatem w przeszłości, nie posiadałem ani nie znałem żadnego programu kopiującego nagrania w tym formacie. Trafiałem jednak na takie nagrania na tyle rzadko, że nie było to dla mnie dużym problemem. W dodatku pozycje, które spotykałem wtedy w tym formacie, nie były żadnymi unikatami ani nowościami, więc po prostu przechodziłem obok nich obojętnie.

W moim przypadku znacznie częściej natykałem się na programy zapisane w formacie znanym jako "Speedy 2700". Dlatego właśnie w latach 90. powstał "Anty *AJEK Copy", który zyskał drugą młodość jakiś czas temu, gdy w kolekcji uicr0Bee trafiłem na kasetę zapisaną w tym formacie.

W tamtych czasach zakładałem, że dla plików zapisanych w "new format" musi istnieć jakieś narzędzie, którym posługiwali się piraci giełdowi. Musieli przecież jakoś od czasu do czasu zapisywać niektóre programy w tym formacie, szczególnie te długie albo ładujące się na tyle nisko do pamięci RAM, że normalna odmiana systemu Turbo 2000F/2001 nie dawała rady ich załadować.

Siedząc w swojej informacyjnej bańce ograniczonej do warszawskiej giełdy na ul. Grzybowskiej i ul. Saskiej, nie byłem świadomy istnienia jakiegokolwiek programu kopiującego obsługującego "nowy format". Dopiero po latach, gdy tutaj na forum pojawił się cartridge "Turbo 2000 v.3.0" od SONIX", dowiedziałem się, że taki program jednak istniał. Dzięki uprzejmości Dely'ego, który wykonał dump cartridge'a, możemy cieszyć się kolejną ciekawostką historyczną z epoki.

Po uruchomieniu carta i wybraniu opcji "Turbo 2000F+":

https://pigwa.code32.org/atari/Turbo2000_v3_(SONIX)/Turbo2000_v30_(sonix).png

...możemy zobaczyć, że mamy do dyspozycji opcję "NCOPY". Okazuje się, że jest to program kopiujący umożliwiający odczyt i zapis plików w "nowym formacie".

https://pigwa.code32.org/atari/Turbo2000_v3_(SONIX)/turbo_2000F+.png   https://pigwa.code32.org/atari/Turbo2000_v3_(SONIX)/new_format_copy.png

Mając już "na tapecie" wątek Turbo 2000F+, mogę wspomnieć, że przed powstaniem "new format" autorzy rozwiązań związanych z systemem Turbo 2000F wpadli wcześniej na jeszcze jeden pomysł. Chcąc rozwiązać problem gier i programów wymagających wolnej przestrzeni adresowej w niskich lokacjach pamięci, wymyślili sobie, aby umieścić kod programu obsługującego system oraz 3 kB bufor danych pod OS-ROM, czyli w wysokich lokalizacjach pamięci: $C000-$CFFF oraz $D800-$FFFF.

Na dole pamięci umieszczono jedynie niewielki zestaw procedur umożliwiających kodowi znajdującemu się pod OS-ROM korzystanie z odwołań do ROM-u. Korzystanie z procedur w OS-ROM, gdy ten jest wyłączony, bo właśnie włączyliśmy RAM w obszarze ROM-u, jest dość problematyczne. ;P

Dzięki przeniesieniu większości kodu systemu pod OS-ROM uzyskujemy bardzo niskie MEMLO. W przypadku Turbo 2000F+ znajdującego się pod OS-ROM jest to $0800, co pozwala ładować programy zajmujące dość niskie obszary pamięci.

Pojawia się jednak inny problem: programy, które podczas ładowania próbują lokować się pod OS-ROM, mogą zniszczyć system turbo albo zawartość bufora przechowującego aktualnie wczytany rekord danych.

Pierwszy system Turbo 2000F lokujący się pod OS-ROM, z którym się zetknąłem, był rozwiązaniem sygnowanym przez firmę MUEL. Nie było wtedy jednak jeszcze mowy o "new format". Sądzę, że "new format" powstał jako następny krok ewolucji systemu.

Nie mam niestety pojęcia, kto jest autorem koncepcji "nowego formatu". Jak wspominałem wcześniej, podobne podejście do ładowania danych bez podziału na bloki wprowadził *AJEK. Jeszcze wcześniejsze rozwiązania tego typu można było spotkać w czeskich systemach turbo z serii Turbo 2000.

Wasze zdziwienie może zapewne budzić fakt, że napisałem tyle tekstu i wyjaśnień o systemach turbo, ich lokowaniu się w pamięci, formatach danych itd. Miałem przecież pisać o "przeklętej kasecie". Niestety musiałem poruszyć tyle wątków pobocznych przed właściwym wyjaśnieniem problemów z tą kasetą, ponieważ wszystkie te informacje są kluczowe dla zrozumienia problemu człowieka, który próbował cokolwiek wczytać z tej kasety przy użyciu opisanego wyżej kompletu sprzętu.

Podsumujmy zatem najistotniejsze informacje:

  • Istniało kilka wersji oprogramowania obsługującego Turbo 2000F:
        - wersje lokujące się w dolnym obszarze pamięci, z wysokim MEMLO, np. $199D,
        - wersje lokujące się pod OS-ROM, z niskim MEMLO.

  • Istniały dwa formaty zapisu danych:
        - klasyczny format zapisujący dane w blokach po 3 kB,
        - "nowy format", zapisujący każdy segment pliku binarnego jako długi, ciągły blok bez podziału na rekordy danych.

I teraz rzecz dość istotna: "nowy format" wymagał specjalnego loadera umożliwiającego wczytywanie danych w tym formacie. System znajdujący się na cartridge'u nie wspierał "nowego formatu". Obsługiwał jedynie klasyczny sposób zapisu danych, czyli ten z podziałem na bloki po 3 kB.

Aby wczytać program zapisany w "nowym formacie", tuż przed właściwym programem umieszczano więc loader. Po uruchomieniu wczytywał on dalsze dane, obsługując już "nowy format".

Zakładam, że postępowano w ten sposób, aby umożliwić w przyszłości zmiany kodu loadera w razie wykrycia w nim problemów albo gdyby zaszła konieczność zmiany formatu danych. Loader zapisany przed właściwym programem na taśmie dawał pełną swobodę wyboru tego, co znajdzie się potem na taśmie. Tak samo postępowano w przypadku loaderów L1 czy L2 - nagrywano je jedynie przed programami, które tego wymagały. Zakładam, że tutaj autorowi pomysłu przyświecała podobna idea. Program ładujący dane w "nowym formacie" był po prostu zapisany jako jeden blok w standardowym formacie Turbo 2000.

I teraz zbliżamy się do momentu, w którym wszystko stanie się jasne. Tą ogromnie pokręconą drogą doszliśmy właśnie do kwestii tego loadera.

Otóż taki loader powinien być bytem niezależnym i samowystarczalnym. Jednak z jakiegoś nieznanego mi powodu twórcy loadera obsługującego "nowy format" postanowili uzależnić go od istniejącego pod spodem systemu Turbo.

Tutaj pojawiają się dwa problemy:

  • loader ładuje się w obszar $0806-$09EE,

  • w kodzie loadera są bezpośrednie odwołania do procedur konkretnej wersji systemu turbo, umieszczonych w konkretnych miejscach pamięci.

Przypomnę tylko, że system turbo w cartridge'u "Klątwa" to wersja lokująca się nisko w pamięci RAM, w obszarze $0700-$199D. Dodam również, że większość pozycji zapisanych na omawianej kasecie to gry zapisane właśnie w "nowym formacie".

I teraz możemy wreszcie połączyć kropki: jakakolwiek próba załadowania programów z tej kasety przy użyciu "Klątwa Cartridge" nie miała żadnych szans powodzenia.

Jeżeli już udało się ominąć pyknięcie w pilocie pierwszego bloku, to załadowanie bloku zawierającego loader natychmiast niszczyło system turbo znajdujący się w pamięci. Loader pakował się w obszar $0806-$09EE, nadpisując istniejący już tam kod. Nawet gdyby jakimś cudem trafił w mniej istotne fragmenty systemu, to chwilę później i tak wykonywał bezpośrednie skoki do procedur na siódmej stronie pamięci, zakładając, że zostały one dostarczone przez konkretną wersję systemu - na przykład Turbo 2000F+.

Co ciekawe, nie są to żadne rozbudowane procedury. To naprawdę dwa proste kawałki kodu odpowiedzialne za przełączanie ROM/IRQ/NMI. Gdyby zostały wbudowane bezpośrednio w loader, byłby on niezależny od systemu, z którego został załadowany.

Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to celowe działanie autora tego loadera. Być może po prostu chciał "przywiązać" to rozwiązanie do wersji systemu, której sam używał. Jeżeli faktycznie takie było założenie, to udało mu się w 100% doprowadzić człowieka, który trafił na tę "pułapkę", do siwych włosów. ;)

Cartridge "Klątwa" nie miał nigdy realnych szans na wczytanie programów z tej kasety. Po pierwsze: pyknięcia w tonie pilota były traktowane przez soft w cartridge'u jako błąd. Po drugie: loader "nowego formatu" zawieszał cały system już w momencie ładowania go do pamięci.

Magnetofon można było zaklinać, egzorcyzmować, wymienić połowę elementów elektronicznych i mechanicznych, a i tak nic by to nie dało.

Potwierdzeniem może być fakt, że po doprowadzeniu magnetofonu do sprawności i tak nie mogłem poprawnie wczytać żadnego programu właśnie ze względu na opisane wcześniej zjawiska. Dopiero używając cartridge'a "Turbo 2000F v.3.0" od SONIX udało mi się wczytać większość programów bez większych problemów, pomijając oczywiście kwestie plików uciętych i nadpisanych na samej kasecie: eksperymenty? Testy? Bezsilność walczącego z systemem? Próby dogrywania innych programów? Tego pewnie już nigdy się nie dowiemy.

Mogę jedynie podejrzewać, że poprzedni właściciel tego kompletu - magnetofonu, cartridge'a i kasety - napotkał tak złośliwe combo, że uznał cały sprzęt za przeklęty.

Oczywiście może być też tak, że nie jest to żaden komplet, tylko przypadkowa zbieranina różnych artefaktów. Być może programów z tej kasety nikt nigdy nie próbował nawet wczytywać. Bo skąd na kasecie programy zapisane w "new format", jeżeli założymy, że użytkownik magnetofonu posiadał jedynie cartridge niewspółpracujący z tym formatem danych?

Równie dobrze każdy z tych przedmiotów może pochodzić z innego miejsca i czasu. Niemniej jednak naklejka "Klątwa" pozwala snuć różne dziwne pomysły... ;-)


Poświęciłem na to wszystko sporo czasu, mimo że tak naprawdę nie jest to już dziś szczególnie praktyczna wiedza i zapewne nikomu się bezpośrednio nie przyda. Zaintrygowało mnie to jednak na tyle, że mimo pełnej świadomości kompletnie nieuzasadnionego nakładu pracy i czasu brnąłem w ten temat jak "zaklęty". :)

Niby wystarczyło tylko zgrać kasetę i udostępnić ją na forum. Zainteresowani sami wiedzieliby, co zrobić z takim materiałem. Jednak moja wewnętrzna ciekawość oraz wspomnienia z przeszłości nie pozwoliły mi przejść obok tego tematu obojętnie.

Musieliście też długo czekać na moją dalszą aktywność w tym wątku. Mimo że to "tylko jedna kaseta", poza samą obróbką materiału, analizą kodu loadera i deasemblacją wiedziałem, że samo napisanie posta wyjaśniającego zajmie mi sporo czasu. Dlatego odkładałem ten temat, ile się dało. W końcu jednak, chcąc zrzucić kolejny temat ze swoich barków, postanowiłem się zawziąć i zacząć pisać.

Zapewne mało kto dobrnie do końca, bo to, co tu wypisuję, dla większości ludzi będzie pewnie niszowymi bredniami człowieka z epoki, w której 8-bitowy mikroprocesor był szczytem techniki. Zatem pora zakończyć już tę część. Myślę, że powstaną jeszcze dwie kolejne. W części drugiej opiszę zawartość kasety: co udało się z niej odzyskać, co było ucięte albo nadpisane i jakie niespodzianki znalazły się na taśmie. Część trzecia będzie już podsumowaniem oraz krótkim opisem tego, jak postanowiłem zdeasemblować loader i stworzyć jego poprawioną wersję - bardziej uniwersalną oraz niezależną od wersji systemu dołączonej na cartridge'u.

na zakończenie jeszcze "bohaterowie odcinka" o których mowa:
https://pigwa.code32.org/aa/uicr0Bee_the_kl%C4%85twa_family.jpg
^^^ zdjęcie auorstwa uicr0Bee ^^^

1,283

Czytałem z wypiekami na twarzy. Dziękuję i WINCYJ!!!

Czy możecie wyjaśnić, Stirlitz, dlaczego wasz służbowy adres stirlitz@rsha.gov.de ma aliasa justas@gru.su?
Nie czytam PM. Proszę używać e-mail.

1,284

przeczytałem i ja ;-P
>>" Zainteresowani sami wiedzieliby, co zrobić z takim materiałem"
mimo że jestem zainteresowany, to bym nie wiedział. jako użyszkodnik t2000kso nie miałem kontaktu z tym 'new format'. zestawami maraudera z 'ajkiem'-tak, ale z czymś takim to nie..

1,285

Ja też przeczytałem. I też miałem T2000 KSO z cartem i nigdy nie słyszałem o "new format" ani o *AJEK.
Tylko to woj.podlaskie czyli koniec świata. Turbo miałem kupione z jakiegoś katalogu wysyłkowego, a skąd miałem ten katalog? Może w TA się reklamowali czy coś - nie wiem.
Turbo było na drugi port joysticka, w zestawie była płytka z kabelkiem, taka instrukcja-kserówka i chyba zamawiało się od razu jakąś kasetę.

1,286 Ostatnio edytowany przez seban (2026-05-26 12:44:15)

x_angel napisał/a:

Turbo było na drugi port joysticka, w zestawie była płytka z kabelkiem, taka instrukcja-kserówka i chyba zamawiało się od razu jakąś kasetę.

Ja też miałem takie turbo, czyli tzw. "KSO Turbo 2000" dokładnie tę wersję z kablem do drugiego portu joysticka. Tyle że w moim wypadku ten interface zamontował mi człowiek mający swoje stanowisko na giełdzie komputerowej w technikum chemicznym na ulicy Saskiej. On chyba po prostu miał dość jak prosiłem go o nagrywanie mi programów na kasety w "normalu" ;-) Mam ten magnetofon do dziś... pewnie kiedyś przyjdzie pora na opis również tego "zabytku" :D

1,287

Seban to godny następca Agaty Christie :)

Historia na grubo, uff... Zawzięty Seban to szansa na odkrycie wszystkich magnetofonowych zagadek.

Chapeau bas!

Różne różności dla Atari i nie tylko - przydatne, bądź nie ale i tak warto zajrzeć...
https://reversing.pl Atari - Power without price and necessary elements with some sh*t onboard
http://atari.myftp.org - backup address

1,288

Starość, nie radość, pamięć już nie ta więc nie pamiętam u kogo byłem by zamontować Turbo 2000F. Jakieś blokowisko w Warszawie to jedyne co pamiętam (gówniarz byłem) i że przełącznik turbo/normal był z tyłu magnetofonu.

Cartridge miał chyba jakiś kopier z obsługą N: właśnie do zapisu bez przerw.

1,289

Ja miałem jakieś 14-15 lat i swoje montowałem sam. Kieszonkowego ledwo na Turbo wystarczyło nie było mowy o montażu :)
Potem zamontowałem jeszcze dwóm kolegom.

1,290

seban napisał/a:

[...]powstał "Anty *AJEK Copy", który zyskał drugą młodość jakiś czas temu, gdy w kolekcji uicr0Bee trafiłem na kasetę zapisaną w tym formacie.
[...]
postanowiłem zdeasemblować loader i stworzyć jego poprawioną wersję - bardziej uniwersalną oraz niezależną od wersji systemu dołączonej na cartridge'u.

Ot tak :-)
Tak jak zdiagnozowanie i naprawienie błędu w grze Nexuss przy innej okazji :-)
https://www.atari.org.pl/forum/viewtopi ... 53#p246153
https://www.atari.org.pl/forum/viewtopi ... 56#p246156
https://www.atari.org.pl/forum/viewtopi ... 73#p246273

Moje skany czasopism i książek z epoki: https://chomikuj.pl/uicr0Bee ; https://archive.org/details/@uicr0bee
Potrzebujesz dyskietki? Proszę: http://www.atari.org.pl/forum/viewtopic.php?id=18887
<-- Kontakt prywatny proszę przez "E-mail", a nie "PW".

1,291 Ostatnio edytowany przez seban (Wczoraj 10:38:06)

tOri napisał/a:

Chapeau bas!

Bardzo dziękuję za miłe słowa! Ja również chylę głowę przed Twoimi projektami i całą inżynierią wsteczną którą praktykujesz i dzielisz się ze światem. Przy Twoich osiągnięciach moje zabawy z magnetofonami, cartami i kasetami to jest wręcz poziom "przedszkola" :)

x_angel napisał/a:

Ja miałem jakieś 14-15 lat i swoje montowałem sam. Kieszonkowego ledwo na Turbo wystarczyło nie było mowy o montażu :)

Ja też mogłem mieć jakieś 14-15 lat, nie bardzo pamiętam już czy to był początek lat '90 czy jeszcze czas tuż przed '90. Niestety nie pamiętam już dokładnie szczegółów, ale ten człowiek który mi montował to turbo, albo wcale nie wziął ode mnie pieniędzy, albo to były jakieś grosze. Czasy były jakie były... jako dzieciak nie dysponowałem żadnymi znaczącymi środkami pieniężnymi które mogłem przeznaczyć na takie wydatki. Zresztą na pewno obawiałbym się sam dłubać w tym XC12 na który tak długo czekałem :) potem oczywiście rozkręciłem ten magnetofon jak popatrzyłem jak ten człowiek to montuje to wtedy dopiero nabrałem odwagi do własnoręcznego dłubania.

Hrw napisał/a:

Cartridge miał chyba jakiś kopier z obsługą N: właśnie do zapisu bez przerw.

A widzisz! Ciekawa i cenna informacja! To ja pierwszy raz kopier który zapisuje w "new format" zobaczyłem na dopiero jak w tym wątku pojawił się ten cart od SONIX. Na saskiej mieli co prawda dwie odmiany softu systemowego dla Turbo 2000F (stary lokujący się nisko w RAM i ten oznaczony literą "N", lokujący się po OS-ROM). Ale żaden z tych systemów czy cartów nie posiadał wbudowanego kopiera dla "nowego formatu". Również na kasecie "systemowej" nie było nic takiego dostępne. Być może piraci giełdowi trzymali to rozwiązanie dla siebie, bo trafiałem gry zapisane w tym formacie od czasu do czasu.

1,292

To była podróż przez najniższe kręgi zaświata kaset.Ale udało ci się wrócić do światła.

Pamiętam też niezręczność loaderów L1 i L2. Jeden z nich był autonomiczny i miał własną procedurę dekodowania bloków. Drugi był zależny od KSO, co uniemożliwiało użycie go jako pliku rozruchowego kasety. Tak właśnie programowano w tamtych czasach.

W XXI wieku moje specjalne loadery zazwyczaj ładują się pod bezpieczny adres, a następnie same się tam przenoszą.