Draco, ale serio - pokaż mi proszę, w którym miejscu ja tutaj "rozpętywałem zamieszki"?
W pierwszym poście napisałem, że wielka szkoda, że Atariki nie działa, zapytałem o możliwość robienia regularnych backupów i poprosiłem, żeby przemyśleć takie rozwiązanie. W kolejnym wręcz zacząłem od zaznaczenia, że nikogo nie chcę poganiać i doskonale rozumiem, że ludzie mają pracę, rodzinę, swoje życie i czasami zwyczajnie nie mają czasu czymś się zająć.
Naprawdę jestem chyba ostatnią osobą, która mogłaby mieć do kogokolwiek pretensje o to, że jakiś hobbystyczny projekt trwa za długo. Sam mam projekty, które robię miesiącami albo latami i doskonale wiem, jak to wygląda.
Dlatego cały czas trochę nie rozumiem, skąd odczytanie moich postów jako poganiania, roszczeniowości czy teraz wręcz "rozpętywania zamieszek".
Moja uwaga dotyczyła przede wszystkim czegoś zupełnie innego: tego, że tak duży społecznościowy projekt ma najwyraźniej bus factor = 1.
I właśnie argument, że wszyscy mamy pracę, rodziny, inne zajęcia i że to tylko hobby, jest moim zdaniem najlepszym argumentem ZA tym, żeby nie wszystko wisiało na głowie jednej osoby. Bo ta osoba ma dokładnie takie samo prawo nie mieć przez kilka tygodni czasu, być na urlopie, zachorować albo zwyczajnie mieć ważniejsze rzeczy do zrobienia.
Nie proponowałem przecież dyżurów 24/7, SLA ani korporacyjnego "czelendżowania na ASAP-ie" ;) Proponowałem zwykły, okresowy backup, który pozwoliłby w razie podobnej sytuacji uruchomić kopię read-only albo po prostu zabezpieczyć dorobek wielu osób.
Co do pytania krapa albo dely'ego - przecież dely sam udzielał się w tym temacie i z tego, co pamiętam, była już informacja, że krap jest na urlopie. Nie widziałem więc powodu, żeby prowadzić jakieś prywatne śledztwo. To jest publiczny wątek o niedziałającym Atariki, więc tutaj grzecznie zapytałem o Atariki i tutaj zaproponowałem rozwiązanie na przyszłość.
Znamy się zresztą od lat. Sam napisałeś masę rzeczy do Atariki, więc tym bardziej powinieneś chyba wiedzieć, że moim celem nie jest poganianie kogokolwiek ani domaganie się, żeby ktoś w wolnym czasie pracował "na moje żądanie".
To była i nadal jest wyłącznie dyskusja o tym, czy da się zabezpieczyć wspólny projekt przed podobną sytuacją w przyszłości.
Naprawdę nie mam tu do nikogo pretensji, nikogo nie atakuję i nikogo nie ponaglam. Chciałem tylko zwrócić uwagę na problem, który obecna sytuacja moim zdaniem dość dobrze uwidoczniła, i zaproponować rozwiązanie na przyszłość.
Nie ma sensu robić z tego konfliktu.